Archive for August, 2001

Pomoc w plecaku

Wednesday, August 29th, 2001

Zaczyna się kolejny dzień i znów pełne auto darów pojedzie do potrzebujących. Świat powoli zapomina o powodzi na Sądecczyźnie. Tutaj jednak ludzie cały czas wołają o pomoc. Dojeżdża do nich wsparcie od Społecznego Komitetu ,Pomoc Powodzianom”.

Najpierw to były przede wszystkim dary rzeczowe, później coraz więcej było gotówki. Teraz mówi się o pomocy długofalowej, może kilkuletniej.
Komitet działa niemal od pierwszego dnia powodzi.

- Po prostu któregoś dnia po pracy zebraliśmy się w Starostwie Powiatowym w Nowym Sączu i stwierdziliśmy, że trzeba pomóc poszkodowanym – opowiada jeden z członków Komitetu. – Honorowo prezesem wybraliśmy starostę Jana Golonkę, a jego zastępcą dyrektora Wiktora z Banku PBK S.A. Tam też szybko założono nam konto. Później jeszcze było czekanie na pozwolenie na prowadzenie zbiórki i zaczęliśmy pracę.

Szefem ,od roboty” w Komitecie jakoś samorzutnie został Marek Wójcik, członek Zarządu Powiatu Nowosądeckiego. To on osobiście jeździł do powodzian i sprawdzał co komu potrzeba.

Czasami brakowało drogi, zostawiał samochód i szedł pieszo. Wracał na następny dzień albo za dwa dni. Tum razem przynosił plecak pełen najpotrzebniejszych rzeczy.

- Raz jechałem autem dnem potoku, kiedy indziej szedłem pół godziny w górę, bo dojazdu żadnego do tych ludzi nie było – opowiada Marek Wójcik. – Na początku staraliśmy się pomóc zaspokoić ludziom elementarne potrzeby, a teraz konieczne jest wsparcie w odbudowie.

Pomoc od Komitetu docierała do gmin najbardziej poszkodowanych w kataklizmie: Korzennej, Kamionki, Chełmca, Gródka, Podegrodzia, Starego Sącza, Łososiny Dolnej i Nowego Sącza.

- Trudno w tej chwili oszacować do ilu rodzin dotarło wsparcie rzeczowe – mówią członkowie Społecznego Komitetu. – Mamy dokładnie zapisane gdzie i w jakich kwotach trafiały pieniądze, a było tego nie mało.

Do dzisiaj przez konto Społecznego Komitetu ,Pomoc Powodzianom” przeszło ponad 350 tysięcy złotych. Większość została już rozdysponowana jako zapomogi dla potrzebujących.

Pieniądze w kwotach od 500 zł do ponad 10 tys. zł zostały przekazane ponad dwustu rodzinom. Wysokość przekazanych kwot zależała od zniszczeń, które dotknęły danych ludzi i życzeń ofiarodawców.

- Teraz myślimy o pomocy długofalowej – dodaje Marek Wójcik. – Chcemy wesprzeć odbudowujących swe domy. Wyszliśmy z etapu kupowania kilofów, gumowców czy strzykawek i igieł. Nadchodzi czas na materiały budowlane.

Potrzeby bywają przeróżne, sporo rodzin trzeba wesprzeć w finansowaniu ekspertyz geologicznych, bo teraz bez tego nikt nie chce ryzykować stawiania domu na stoku góry.

- Nasz Komitet jest jednym z wielu, które pomagają – stwierdzają społecznicy. – To dobrze, że pomoc płynie szeroko. Gminy też robią co mogą. Kwoty wpływające na dziesiątki kont pomocowych świadczą o ludzkich sercach.
Dobrze, że są one otwarte na innych. Chociaż lepiej, by już więcej nie było takich, jak ta ostatnia, okazji.

Autor artykułu: Maria OLSZOWSKA

Latali na gumie

Wednesday, August 29th, 2001

Udała się impreza szybowcowa w Tęgoborzu. Aby obejrzeć loty, przybyło kilkaset osób. Niektórym udało się nawet wznieść w przestworza.
Gwoździem programu były pokazy startów szybowca z gumowej liny.

- To pewnego rodzaju ciekawostka, stanowiąca powrót do historii latania – tłumaczy Tomasz Kosecki, prezes Sądeckiego Towarzystwa Lotniczego ,Orlik”.

- W ten sposób prowadzono loty szybowcowe w latach 30. i 40. Niektórzy już zapomnieli, więc chcieliśmy przypomnieć jak to kiedyś wyglądało.

Podczas imprezy spotkali się piloci z całej Polski zasiadający za sterami różnych maszyn. Organizatorzy imprezy: Sądeckie Towarzystwo Lotnicze ,Orlik” przy współudziale Akademickiego Klubu Lotniczego i Ośrodka Kształcenia Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej mieli również do dyspozycji jedyny w Polsce model śmigłowca Robinson.

- Wszystko udało się wspaniale – dodaje Tomasz Kosecki. – Pomogli nam sponsorzy, a przede wszystkim PolinCar, Urząd Gminy i Miasta. mam nadzieję, że w przyszłym roku również zaprosimy wszystkich na podobną imprezę.

Autor artykułu: olsz

Priorytetem środowisko

Tuesday, August 28th, 2001

Tadeusz Patalita, wicewójt Mszany Dolnej i poseł Sejmiku Województwa Małopolskiego był organizatorem wyjazdowego posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Sejmiku Województwa, które odbyło się w Rabce. Tematykę obrad zdominowały problemy ekologiczne, głównie ochrona wód. Rozmawiano także o skutkach powodzi.

Do udziału w posiedzeniu komisji, oprócz jej stałych członków, zaproszono przedstawicieli organizacji zajmujących się finansowaniem ekologicznych inwestycji, a więc Stanisława Nowackiego, prezesa Związku Gmin Górnej Raby i Krakowa oraz Wacława Burego, wieceprezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Obecni byli także przedstawiciele gmin zainteresowanych ekologiczną tematyką: wicewójt Mszany Dolnej Tadeusz Patalita, wójt Niedźwiedzia Janusz Potaczek, burmistrz Mszany Dolnej Józef Kowalczyk, wójt Raby Wyżnej Edward Siara, wójt Spytkowic Marek Wierzba oraz burmistrz Rabki Józef Skawiańczyk, któremu jako pierwszemu – z racji bycia gospodarzem udzielającego gościny miasta – udzielono głosu.

- Problemy uzdrowiska w aspekcie tematyki posiedzenia tej komisji są jak najbardziej aktualne – mówił Skawiańczyk. – Borykamy się z wieloma problemami, jeśli chodzi o gospodarkę wodno-ściekową.

Nie stać nas na wiele inwestycji, dlatego doceniamy współpracę ze Związkiem Gmin Dorzecza Górnej Raby i Krakowa, a szczególnie z prezesem Nowackim i wicewójtem Patalitą.

Bez tej współpracy wiele przedsięwzięć nie miałoby racji bytu z powodu dziury w naszym budżecie. Rabka jako uzdrowisko miała swoje pięć minut przed wojną, wtedy zaczęto budować sieć kanalizacyjno-wodociągową.

Burmistrz przypomniał także o obecnej inwestycji wykonywanej dzięki dotacji z budżetu Związku Gmin Dorzecza, a mianowicie o budowie kolektora Rdzawka-Ponice.

Trwające kilka godzin obrady zdominowała m.in. tematyka ochrona wód powierzchniowych i podziemnych. Samorządowcy mieli także okazję zapoznać się z procedurami dofinansowywania ekologicznych inwestycji, takich jak kanalizacja czy oczyszczalnie ścieków przez WFOŚiGW.

Prezes Stanisław Nowacji przybliżył natomiast harmonogram przedsięwzięć finansowanych przez Związek w Zlewni Dorzecza Raby. Wiele kontrowersji wywołał wśród zgromadzonych raport przedstawiony przez Annę Sroczyńską z Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych dotyczący przedsięwzięć w zakresie ochrony środowiska w związku z budową i modernizacją ,zakopianki”.

Autor artykułu: Agnieszka BIEL-HABIEDA

Apteka zarobi na szpital ?

Tuesday, August 28th, 2001

Jeszcze w tym roku ruszy w Dąbrowie kolejna apteka. Będzie to już 6 placówka tego typu w mieście. Nowa apteka powstanie na terenie szpitala, który jest jej współwłaścicielem.

Utworzenie ogólnodostępnej apteki na terenie szpitala, to jeden z pomysłów nowego dyrektora placówki na pozyskanie dodatkowych pieniędzy.

Apteka będzie miała swoją siedzibę w budynku, w którym znajdowała się kiedyś stacja kolumny transportu. Koszty remontu i adaptacji pomieszczeń pod aptekę pokryje Fundusz Ochrony Zdrowia – to właśnie ta instytucja została wybrana przez dyrektora szpitala na prowadzenie apteki. Szpital zarabiał będzie co miesiąc na czynszu. Umowa przewiduje również odprowadzanie na konto szpitala 30 procent dochodu wypracowanego przez aptekę.

Dyrektor Szpitala Piotr Sacha liczy również, że ścisła współpraca z Funduszem Ochrony Zdrowia, pozwoli na pozyskanie dla szpitala dodatkowego wyposażenia i wsparcia materialnego. Apteka przy dąbrowskim szpitalu ma rozpocząć działalność późną jesienią.

Autor artykułu: (MIM)

Wygrali? powodzianie

Tuesday, August 28th, 2001

Dochód z pięściarskiego, międzypaństwowego spotkania Polska ? Irlandia zostanie przekazany na pomoc dla ludzi poszkodowanych podczas tegorocznej klęski powodzi.

Przekazane zostaną im też, skromne dochody uzyskane podczas aukcji przeprowadzonej w trakcie imprezy zorganizowanej przez Małopolski Okręgowy Związek Bokserski w Tarnowie.

Sam mecz, zawiódł nieco spragnionych wciąż dobrego boksu tarnowskich kibiców. Nie doszło do mającego być walką wieczoru pojedynku Irlandczyka Michaela Kelly?ego z mistrzem Polski Arturem Bojanowskim. Polski pięściarz z powodu choroby nie mógł stanąć do walki. Rozegrano więc ostatecznie dziewięć pojedynków oraz dwie walki wstępne.

Polakom nie udało się odnieść sukcesu W szóstym w historii spotkaniu przegrali po raz pierwszy 8:10. Największy zawód w polskiej ekipie sprawili Aleksander Nycz i Artur Zwarycz.

Ich zwycięstw zabrakło do końcowego sukcesu. Ten pierwszy przegrał jednak swą walkę z? irlandzkimi arbitrami.

Pojedynek zakończony porażką Polaka 9:11 punktowało trzech sędziów z tego kraju. Najbardziej widowiskowy pojedynek stoczyli przedstawiciele wagi papierowej Marcin Jaworek i John Paul Kinsella. Wygrał Polak na punkty 8:4. Znacznie więcej tarnowscy kibice obiecywali sobie po występie wychowanka dębickiego Igloopolu, brązowego medalisty MŚ z Atlanty Andrzeja Rżanego. Polak pokonał Campbella 9:7, ale bynajmniej nie zachwycił. Najwięcej braw w hali ?Jaskółka? w Tarnowie-Mościcach zebrali tym razem? goście, mistrz i wicemistrz olimpijski Józef Grudzień, mistrz świata Henryk Średnicki, brązowy medalista IO z Meksyku, pełniący również funkcję organizatora Stanisław Dragan oraz Przemysław Saleta.

? Wyjeżdżamy z Tarnowa bardzo zadowoleni. Odnieśliśmy sukces, poznaliśmy Wasze piękne miasto, zwłaszcza urokliwy wieczorem tarnowski Rynek. Urzekła nas też znakomita organizacja i wspaniała atmosfera ? powiedział prezes Irlandzkiej Fedetracji Boksu ? Dominic O?Rurke.

Autor artykułu: (kier)

Kolorowo i unijnie

Monday, August 27th, 2001

Kilka tysięcy osób wzięło udział w Forum Obywateli Małych Miast i Gmin Europy w Tuchowie. Imprezę zakończyły wczorajsze międzynarodowe dożynki, w których uczestniczyły delegacje z siedmiu miast europejskich oraz żniwiarze z okolic Tuchowa.

Forum rozpoczęło sią w piątek. Do Tuchowa zjechali przedstawiciele miast partnerskich słowackiej Detvy, węgierskiego Matrtfű, czeskich Hodonic, francuskiego Saint Jean de Braye, niemieckiego Illingen, austriackiego Pettenbach i ukraińskiej Baranowki. W sobotę odbyły się dwa seminaria. Samorządowcy zastanawiali się nad ?Zrozumieniem wspólnej Europy?, zaś młodzież i działacze kultury próbowali zacząć ?Dialog o przyszłości?.

? Współpraca między naszymi miastami układa sią doskonale.

Od kilku lat województwo Szolnok, współpracuje z gminami powiatu tarnowskiego. Bez wątpienia tuchowskie Forum przyczyni się do bliższego poznania się, wymiany doświadczeń i nowych kontaktów. Mamy przecież wspólny cel ? pełną integracją obydwu państw z krajami Wspólnoty Europejskiej ? mówi szef węgierskiej delegacji Istvan Bali.

Pobytem w Tuchowie zachwyceni byli też Francuzi.

Według Jacquesa Vitre w Tuchowie przybliżyły się do siebie dwie wielkie kultury wschodu i zachodu. Polacy mogą zobaczyć folklor i tradycję francuską z okolic Orleanu, a kiedyś mieszkańcy Saint Jean de Braye podziwiali folklor i tradycję pogórzańską.

? Tuchów jest ponownie organizatorem dużej imprezy o charakterze międzynarodowym. Tym razem stawiamy na młodzież, sport i folklor. Będziemy dyskutować i bawić się, pokażemy nasze tradycje dożynkowe i dorobek kultury ? zapewnia burmistrz Tuchowa Mariusz Ryś.

W sobotnie popołudnie odbyły się prezentacje folklorystyczne, a na stadionie miejscowego klubu sportowego, zawody sprawnościowo-zręcznościowe z udziałem szefów samorządów ośmiu miast.

Natomiast wczorajsze dożynki rozpoczęła msza święta w tuchowskim Sanktuarium NMP. Potem uczestnicy w barwnym korowodzie, który poprzedzała siedmedziesięciokonna banderia, przeszli na tuchowski Rynek. Tutaj odbyła się prezentacja wieńcy żniwnych przygotowanych przez sołectwa z tuchowskiej gminy oraz zagranicznych gości. Po południu odbyły się występy zespołów folklorystycznych z kraju i zagranicy. Wieczór zakończyła wielka biesiada dożynkowa w miejscowym amfiteatrze.

Forum jest jedną z części szerszego programu, który bądzie realizowany przez rok. W maju 2002 roku zostanie tutaj powowłana Młodzieżowa Rada Europy Małych Miast i Gmin, która swoją siedzibą mieć będzie właśnie w Tuchowie. Pomysł finansowany przez grupę krajów trójkąta Wyszehradzkiego znalazł uznanie w Komitecie Integracji Europejskiej oraz w Komisji Europejskiej.

? Idea Młodzieżowej Rady Europy oznaczać będzie zrozumienie wspólnej Europy nie znaczonej granicami, a jednak zachowującej tożsamości narodowe. Przyszłymi obywatelami kierującymi Europą bądzie dzisiejsza młodzież, nie obciążona balastem przeszłości, a chcąca budować nową przyszłość ? mówi przewodniczący Rady Miejskiej Tuchowa Bronisław Bartkowski.

Autor artykułu: (mir)

Wielkie śpiewanie

Monday, August 27th, 2001

W sobotę wieczorem rozpoczął się w Krynicy, XXXV, a więc jubileuszowy Festiwal im. Jana Kiepury. Ten pierwszy z koncertów nazwano festiwalowym preludium, zaś na jego miejsce wybrano deptak w centrum uzdrowiska, które przed laty tak bardzo pokochał patron tej imprezy, największy z polskich tenorów.

Urzekającą scenerią estrady ustawionej na deptaku stały się nie tylko piękna muszla koncertowa, Główna Pijalnia Zdrojowa oraz Stary Dom Zdrojowy i Nowy Dom Zdrojowy, ale również porośnięte lasami góry, których zarys odcinał się na tle zmierzchającego nieba.

Na długo przed koncertem deptak zapełnił się pięciotysięcznym tłumem melomanów. Kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki uwertury do ,Lekkiej kawalerii” rozległy się również gromkie brawa.

Orkiestra Symfoniczna Kopalni Staszic, prowadzona przez Grzegorza Mierzwińskiego wprowadziła wszystkich w świat pięknej Muzyki. Później przewodnikiem przez arie oraz piosenki był dyrektor artystyczny Festiwalu Bogusław Kaczyński.

W brawurowym programie szlagierów, z których wiele miał w swym repertuarze Jan Kiepura, wystąpili znakomici soliści: Katarzyna Jamróz, Małgorzata Długosz, Joanna Rawik oraz Iwona Hossa, a także tenorzy: Adam Zdunikowski, Tomasz Mazur, Artur Ruciński i Adam Żaak.

Gdy umilkły dźwięki muzykii zgasły reflektory oświetlające plenerową scenę, przez deptak przetoczył się huk, a niebo rozgwieździło się feerią kolorów.

Organizatorzy festiwalu przygotowali na inauguracyjny wieczór doprawdy bajkowy pokaz ogni sztucznych.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Gdzie Ziembowie wybudują dom

Monday, August 27th, 2001

Kiedy w Korzennej trzech braci Ziembów, którzy działają w Ochotniczej Straży Pożarnej, spieszyło z pomocą powodzianom w odległej części wsi, wielka woda zalała ich gospodarstwo. Jak już informowała ,Krakowska” rodzina Ziembów straciła wszystko – drewniany dom, jego wyposażenie oraz materiał na budowę nowego.

Ziembowie myślą jednak o rychłym wzniesieniu choć części wymarzonego murowańca. W spełnieniu marzeń już zaczął im pomagać poseł Zygmunt Berdychowski, założyciel, a także prezes strażackiego Stowarzyszenia im. świętego Floriana.

Ziembowie na budowę nowego domu mają na razie zaledwie 15 prętów zbrojeniowych. To jest wszystko, co zostawiła woda z dużego składu cegieł, pustaków, cementu, piasku i desek, który Ziembowie zgromadzili wielkim, wieloletnim wysiłkiem.

Jest jeszcze projekt budynku, bo gdy nadeszła fala powodziowa dokumenty te nie znajdowały się w domu lecz w Urzędzie Gminy.

Do biur gminy muszą jednak chodzić piechotą, bo wysłużony mały fiat również padł ofiarą wody, gdy stał na podwórzu między domem, a stajnią.

Zostało im jeszcze kilkaset cegieł ze składu na rozpoczęcie budowy. O ich wykorzystaniu nie ma co myśleć, chyba że posłużyłyby do wybrukowania podwórza lub chodnika.

Bracia strażacy, z rodzeństwem, a także mamą oraz ojcem, mieszkają w domu zakonnic po drugiej stronie kościoła niż stał ich drewniany rodzinny dom. Mieszka tam również ich babcia, którą w czasie powodzi inni strażacy korzeńskiej OSP w ciemnościach odszukali na stychu zatopionego domu i wydźwigali przez wodną topiel niosąc w kilku na rękach i to trzymaną ponad głowami.

Mówią, że nie jest źle, ale już tęsknią za swoimi czterema ścianymi. Właśnie wyburzali popowodziową ruinę i likwidują kamienną podmurówkę. Na miejscu starego domu chcą wznosić nowy.
Mówią, że teraz stanie na wysokim, solidnym fundamencie.

W przebudowę rowów odwadniających drogę nie wierzą. Zabiegali o to u wszystkich decydentów już przez kilka lat. Beskutecznie. W lipcu br. właśnie tymi rowami przypłynęła woda, która w momencie uniecestwiła wszystko co mieli.

Została im tylko postawiona z desek stodoła i stara stajnia, które od wody osłoniło zbocze wzgórza, na którym jest kościół. Właśnie przez te dwa budynki gospodarcze chcą stawiać nowy dom na starym miejscu.

Mówią, że tak będzie taniej. Inaczej, to budowaliby go na wysokim wzgórzu po przeciwnej stronie drogi. Mają tam spłachetek pola, zaś w czasie powodzi tam nie ruszyły osuwiska więc chyba jest bezpiecznie.

Również sąsiedzi i wójt namawiają ich, żeby poszli na górę. Sprawa rowu przy drodze, który nie ma odpływu do potoku okazuje się bowiem ponad siły całej lokalnej władzy. Droga nie jest gminna, potokiem też nie włodarzy gmina.

Gestorzy są zbyt daleko i od dawna odpowiadają na liczne monity, że mają ważniejsze sprawy do załatwiania. Dla Ziembów jednak nie ma sprawy ważniejszej niż rów, który znów może ich dom, kiedy go wybudują, zmienić w zatopioną wyspę.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Teraz w Rytrze

Saturday, August 25th, 2001

Pojedynek Zawady Nowy Sącz z Orłem Wojnarowa został przełożony na 19 września. Wszystko wskazuje również na to, że nie odbędzie się niedzielne spotkanie piątej ligi pomiędzy Popradem Rytro i Jutrzenką Zakopane.

- Otrzymałem telefon od działaczy Jutrzenki Zakopane, którzy proszą o przełożenie meczu z nami. Poinformowali mnie także o tym, że nie odbędzie się ich środowe spotkanie z Zawadą Nowy Sącz - mówi prezes Popradu Rytro, Tadeusz Mairer.

Autor artykułu: DG

W pełnym składzie

Saturday, August 25th, 2001

Dębiczanie mimo sporych osłabień kadrowych jakich doznali przed sezonem – kiedy to drużynę opuściło aż 8 piłkarzy, a w już w trakcie tego sezonu dwóch kolejnych – nadspodziewanie dobrze poczynają sobie w lidze.

Po bezbramkowych remisach z Cracovią i Proszowianką w ostatniej kolejce pokonali Górnika w Wielicze 2:1. Dwie bramki dla zespołu Wiesława Bańkosza zdobył w tym pojedynku Łukasz Kobos.

Sądeczanie podobnie jak dębiczanie zmierzyli się w tym sezonie z Proszowianką ulegając jej 0:1. Biało-czarni na swoim koncie zanotowali również zwycięstwo z Polonią Przemyśl i wyjazdowy remis z Pogonią Staszów.

Po trzech meczach z jedną strzeloną bramką i jedną też straconą, Sandecja zajmuje 11 pozycję w tabeli.

Na szczęście przed dzisiejszym pojedynkiem nie ma kłopotów kadrowych. Przypuszczalny skład nowosądeckiej drużyny: Bodziony – Łukasik, Frohlich, Mikołajczyk - Obiedziński, Manelski, Szczepański, Ciastoń, Wojtas – Ulucki (Zachariasz), Krupa.

Wisłoka – kolejny przeciwnik Sandecji
Przed nowym sezonem funkcję szkoleniowica Wisłoki objął Wiesław Bańkosz znany z prowadzenia m.in. Dalinu Myślenice, Pogonii Zduńska Wola, Ostrovii Ostrów Wielkopolski z którą awansował do drugiej ligi, Stali Bielsko- Biała, Włókniarza Konstantynów i Lubania Maniowy.

Tuż przed rozgrywkami dębicką drużynę opuścili: Krzysztof Benedyk, Grzegorz Gromala, Paweł Koziołek (wszyscy wyjechali za granicę), Grzegorz Nalepa (Górnik Łęczna), Mariusz Stalec (Siarka Tarnobrzeg), ponadto nie związali się dalej z klubem Dariusz Stawarz, Marcin Sypel, Paweł Szewc.

Przed kilkoma dniami ubyli takżem Zboch i Płaza, którzy przenieśli się do Rzemieślnika Pilzno.

Po stronie zysków zaliczono jedynie przybycie doświadczonego pomocnika Józefa Stefanika z Lechii Sędziszów Małopolski i młodego bramkarza Bartosza Potrawskiego z Igloopolu Dębica.

W ostatnim meczu ligowym z Górnikiem w Wieliczce Wisłoka zaprezentowała się na boisku w składzie: Łępa – Kędzior, Łukaczyński, Król - Maik, Łoch (80 Królikowski), Pszeniczny, Bizoń, Mitek – Stefanik, Kobos.

Autor artykułu: DG