Archive for August, 2001

Pechowa trzynastka

Friday, August 31st, 2001

Pawłowi Szczęchowi, zawodnikowi Towarzystwa Żużlowego Kraków / Unii Tarnów nie udało się wywalczyć awansu do finałowego turnieju Młodzieżowych Mistrzostw Polski na żużlu.

W półfinale na torze Atlasu we Wrocławiu tarnowianin zajął dopiero trzynaste pechowe miejsce.

Szczęch, w pięciu wyścigach zdobył tylko 4 punkty (1, 1, 1, 0, U). Szczególnie nie udały mu się dwa jego ostatnie starty. Najpierw zaliczył ?kółko?, następnego nie ukończył z powodu upadku.

Awans wywalczyli faworyci. Bezkonkurencyjny okazał się Rafał Okoniewski ? zdobywca 15 punktów. Czwartą lokatę zajął nowo kreowany mistrz świata juniorów Dawid Kujawa.

Wyniki: 1. Rafał Okoniewski (Pergo Gorzów) ? 15 pkt, 2. Łukasz Jankowski (Unia Leszno) ? 13 pkt, 3. Andrzej Ziejka (Atlas Wrocław) ? 12 pkt, 4, Dawid Kujawa (Polmos Zielona Góra) ? 11 pkt, 5. Krzysztof Słaboń (Atlas) ? 10 pkt, 6. Jarosław Hampel (Polonia Piła) ? 9 pkt, 7. Rafał Kurmański (Polmos) ? 9 pkt, 8. Michał Szczepaniak (Iskra Ostrów wlkp.) ? 8+3 pkt. Rez. Dawid Cieślewicz (Wybrzeże Gdańsk) ? 8 + D.

Nie udało się awansować Szczęchowi. Być może, na torze w Krośnie w drugim półfinale uczynią to Janusz Kołodziej lub Dawid Bendzera.

Autor artykułu: (kier)

Pechowa trzynastka

Friday, August 31st, 2001

Pawłowi Szczęchowi, zawodnikowi Towarzystwa Żużlowego Kraków / Unii Tarnów nie udało się wywalczyć awansu do finałowego turnieju Młodzieżowych Mistrzostw Polski na żużlu.

W półfinale na torze Atlasu we Wrocławiu tarnowianin zajął dopiero trzynaste pechowe miejsce.

Szczęch, w pięciu wyścigach zdobył tylko 4 punkty (1, 1, 1, 0, U). Szczególnie nie udały mu się dwa jego ostatnie starty. Najpierw zaliczył ?kółko?, następnego nie ukończył z powodu upadku.

Awans wywalczyli faworyci. Bezkonkurencyjny okazał się Rafał Okoniewski ? zdobywca 15 punktów. Czwartą lokatę zajął nowo kreowany mistrz świata juniorów Dawid Kujawa.

Wyniki: 1. Rafał Okoniewski (Pergo Gorzów) ? 15 pkt, 2. Łukasz Jankowski (Unia Leszno) ? 13 pkt, 3. Andrzej Ziejka (Atlas Wrocław) ? 12 pkt, 4, Dawid Kujawa (Polmos Zielona Góra) ? 11 pkt, 5. Krzysztof Słaboń (Atlas) ? 10 pkt, 6. Jarosław Hampel (Polonia Piła) ? 9 pkt, 7. Rafał Kurmański (Polmos) ? 9 pkt, 8. Michał Szczepaniak (Iskra Ostrów wlkp.) ? 8+3 pkt. Rez. Dawid Cieślewicz (Wybrzeże Gdańsk) ? 8 + D.

Nie udało się awansować Szczęchowi. Być może, na torze w Krośnie w drugim półfinale uczynią to Janusz Kołodziej lub Dawid Bendzera.

Autor artykułu: (kier)

Pechowa trzynastka

Friday, August 31st, 2001

Pawłowi Szczęchowi, zawodnikowi Towarzystwa Żużlowego Kraków / Unii Tarnów nie udało się wywalczyć awansu do finałowego turnieju Młodzieżowych Mistrzostw Polski na żużlu.

W półfinale na torze Atlasu we Wrocławiu tarnowianin zajął dopiero trzynaste pechowe miejsce.

Szczęch, w pięciu wyścigach zdobył tylko 4 punkty (1, 1, 1, 0, U). Szczególnie nie udały mu się dwa jego ostatnie starty. Najpierw zaliczył ?kółko?, następnego nie ukończył z powodu upadku.

Awans wywalczyli faworyci. Bezkonkurencyjny okazał się Rafał Okoniewski ? zdobywca 15 punktów. Czwartą lokatę zajął nowo kreowany mistrz świata juniorów Dawid Kujawa.

Wyniki: 1. Rafał Okoniewski (Pergo Gorzów) ? 15 pkt, 2. Łukasz Jankowski (Unia Leszno) ? 13 pkt, 3. Andrzej Ziejka (Atlas Wrocław) ? 12 pkt, 4, Dawid Kujawa (Polmos Zielona Góra) ? 11 pkt, 5. Krzysztof Słaboń (Atlas) ? 10 pkt, 6. Jarosław Hampel (Polonia Piła) ? 9 pkt, 7. Rafał Kurmański (Polmos) ? 9 pkt, 8. Michał Szczepaniak (Iskra Ostrów wlkp.) ? 8+3 pkt. Rez. Dawid Cieślewicz (Wybrzeże Gdańsk) ? 8 + D.

Nie udało się awansować Szczęchowi. Być może, na torze w Krośnie w drugim półfinale uczynią to Janusz Kołodziej lub Dawid Bendzera.

Autor artykułu: (kier)

Zatrzymani ukraińcy

Thursday, August 30th, 2001

Ponad 250 litrów spirytusu oraz kilkaset paczek papierosów bez wymaganych znaków akcyzy wykryli w ciągu zaledwie kilku godzin tarnowscy policjanci, podczas kolejnej kontroli na międzynarodowej ?czwórce? w Pogórskiej Woli. Towar nielegalnie przewoziła dwójka Ukraińców.

Tylko w tym roku, tarnowscy policjanci wykryli około pięćdziesiąt przypadków nielegalnego przewozu alkoholu i papierosów zza wschodniej granicy.

We wtorek, podczas kolejnej tego typu akcji, w samochodzie osobowym marki Iż, kierowanym przez 44-letnią Ukrainkę, ujawniono ponad dwieście litrów spirytusu bez akcyzy.

Alkohol rozlany był w plastikowych butelkach o różnej pojemności. Policja skonfiskowała towar, a Ukrainka mogła udać się w dalszą drogę dopiero po złożeniu stosownych wyjaśnień.

Kolejnym zatrzymanym podczas kontroli w Pogórskiej Woli był 33-letni Ukrainiec.

W kierowanym przez niego oplu asconie znaleziono ponad 50 litrów alkoholu oraz 650 paczek papierosów różnych marek, również bez akcyzy. Towar został zabezpieczony w policyjnym magazynie.

Konkretne zarzuty wobec obywateli Ukrainy postawione zostaną dopiero wtedy, kiedy wyliczona zostanie wartość szmuglowanego towaru i ile stracił na tym nielegalnym procederze Skarb Państwa.

Autor artykułu: (pach)

Starostwo skróciło staże

Thursday, August 30th, 2001

Zreformowany system oświatowy wprowadził m.in. zmiany w stopniowaniu nauczycieli. Wczoraj w nowotarskim Międzyszkolnym Ośrodku Kultury 35 dotychczasowych nauczycieli kontraktowych odebrało nominacje na nauczycieli mianowanych.


Nauczyciel po studiach jest stażystą. Po roku pracy (dokładnie po 9 miesiącach) dyrektor podpisuje z taką osobą kontrakt, podwyższając jej stopień. Od tego momentu nauczyciel kontraktowy może starać się o stopień nauczyciela, który ustawowo trwa 2 lata i 9 miesięcy – trzy lata szkolne. Oczywiście reforma oświaty zastała w szkołach nauczycieli o różnym stopniu stażu zawodowego i wielu z nich dzięki przepisom przejściowym mogło starać się o mianowanie wcześniej. Wczoraj mianowani nauczyciele mieli o tyle szczęście, że organ prowadzący, czyli starostwo zgodziło się na skrócenie stażu do mianowania do 9 miesięcy – nie wszystkie bowiem samorządy stać było na takie rozwiązanie.


Awanse wręczył członek zarządu powiatu Julian Stopka, sam zresztą nauczyciel z zawodu. Który życząc świeżo mianowanym nauczycielom sukcesów zawodowych zwrócił uwagę na duży, ale widoczny wysiłek w przygotowaniach do egzaminów. Przy okazji mianowań starostwo powierzyło dyrektorskie stanowiska zwycięzcom konkursów na dyrektora w kilku swoich placówkach: Stanisławowi Doboszowi, dyrektorowi I LO w Rabce, Henrykowi Chrobakowi, dyrektorowi Zespołu Szkół nr 3 w Nowym Targu, Franciszkowi Janczemu, dyrektorowi Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Nowym Targu oraz Barbarze Pachniowskiej, dyrektorowi Młodzieżowego Domu Kultury w Nowym Targu.

Autor artykułu: rap

Śledztwo po latach

Thursday, August 30th, 2001

Krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w sprawie zbrodni dokonanych przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bochni.

Już po zakończeniu II wojny światowej w okolicach miejscowości Bratucice, na pograniczu gmin Rzezawa i Szczurowa operował duży oddział Armii Krajowej. Pod koniec maja 1945 roku w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie zapadła decyzja o jego ?likwidacji?, co w praktyce miało oznaczać zastrzelenie wszystkich żołnierzy, którzy po wojnie zdecydowali się pozostać w lasach. W czerwcu 1945 roku w okolice Bratucic udał się duży oddział funkcjonariuszy PUBP z Bochni. Ponieważ spodziewano się, że operuje tam co najmniej kilkudziesięciu AK-owców, do ?likwidacji? zostali też wysłani ?ubecy? z Krakowa.

Kompleks leśny w Bratucicach został otoczony przez funkcjonariuszy. Wywiązała się walka, w której zginęło pięć osób. Wśród poległych znalazł się tylko jeden żołnierz AK oraz czterech cywilów, przypadkowe osoby (mieszkańcy okolicznych wsi). Pod osłoną nocy AK-owcy wydostali się z kotła.

Dopiero teraz zbrodnia w lasach bratucickich będzie ścigana.

? Na razie prowadzone jest śledztwo w sprawie. To, czy komuś postawimy konkretne zarzuty zależy od materiału dowodowego. Jedno jest jednak pewne, żaden z kierujących akcją pod Bochnią oficerów Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bochni już nie żyje. Wiele wskazuje na to, że żyją jednak szeregowi funkcjonariusze.

Udało się nam dotrzeć do świadków tamtych wydarzeń ? mówi krakowski prokurator Robert Parys. Pracownicy IPN-u zdają sobie sprawę, że udowodnienie tego typu przestępstwa będzie bardzo trudne, jeszcze trudniej będzie skazać ewentualnych sprawców, są to przecież osoby w podeszłym już wieku.

? Sprawa ma jednak znaczenie symboliczne. Przywraca wiarę w poczucie sprawiedliwości społecznej ? dodaje prokurator R. Parys.

Autor artykułu: (mir)

Telefony z poślizgiem

Wednesday, August 29th, 2001

Mimo wieloletnich zabiegów mieszkańców chrzanowskiego osiedla Kąty wciąż tylko pojedyncze osoby z tej okolicy dysponują stacjonarnymi telefonami. W Telekomunikacji Polskiej SA czeka na realizację trzysta wniosków. W tym roku sytuacja miała się zmienić ? TP SA zapowiedziała rozpoczęcie budowy sieci telefonicznej w Kątach. Okazuje się jednak, że rozpoczęcie tego przedsięwzięcia będzie możliwe najwcześniej z początkiem przyszłego roku.


- W TP SA obiecano nam, że inwestycja rozpocznie się w trzecim kwartale tego roku. Tymczasem ten kwartał dobiega końca, a na Kątach nic się nie dzieje – narzeka wiceprzewodniczący Rady Osiedla Kąty – Czesław Dworniczek.


Telefon był od dawna dla mieszkańców Kątów dobrem tak pożądanym, że już w latach ubiegłych przystąpili do rozmów z różnymi firmami telekomunikacyjnymi w sprawie telefonizacji osiedla. Wszystkie te zabiegi jednak spaliły na panewce. Albo kończyło się tylko na obietnicach, albo – jak w przypadku Netii – dyktowane ceny zainstalowania telefonu były zbyt wysokie. Firmy prawdopodobnie nie zachęcał do rozpoczynania inwestycji na Kątach fakt, że sporo jest tu terenu prywatnego.


Budowa sieci musi więc być poprzedzona uzgodnieniami z właścicielami działek, przez które przebiegnie kabel.


- Netia zażądała od instalacji jednego numeru 1000 dolarów. Okazuje się, że zakładanie telefonów w blokach jest tańsze niż na osiedlu domków jednorodzinnych, takim jak Kąty – wyjaśnia wiceprzewodniczący RO.


Cała nadzieja pozostała więc w TP S.A. Jeszcze kilka miesięcy temu było – jak mówi Czesław Dworniczek – “na sto procent pewne”, że inwestycja rozpocznie się w III kwartale 2001. Choćby z tego względu, że TP SA przystąpiła do aktualizacji złożonych przez mieszkańców wniosków o telefon. 300 osób potwierdziło swe zainteresowanie posiadaniem wynalazku Aleksandra Bella.


- Tymczasem niedawno w krakowskiej TP SA, która ma prowadzić tę inwestycję, dowiedziałem się, że nawet jeszcze nie został rozpisany przetarg na wykonanie map. Jak ludzie się dowiedzą, że inwestycja nie ruszy w planowanym terminie, to przecież zlinczują Radę Osiedla – ubolewa Czesław Dworniczek.


- By móc rozpocząć inwestycję, musimy najpierw otrzymać całą dokumentację dotyczącą tego terenu od TP SA w Katowicach (pod którą powiat chrzanowski podlegał do czerwca zeszłego roku – przyp. red.). Tak miało się stać po zmianie centrali analogowej w Chrzanowie na cyfrową, która pozwoli na zwiększenie liczby numerów. Tę inwestycję prowadzi jeszcze TP SA w Katowicach. Jednak inwestycja opóźnia się, bowiem zagraniczni kontrahenci spóźniają się z dostawą urządzeń centralowych. W tej sytuacji nie widzimy sensu rozpoczynania inwestycji na Kątach, skoro na razie nie ma możliwości podłączenia abonentów do centrali. Chyba, że centrala analogowa zostałaby rozbudowana. Ale po co rozbudowywać starą centralę, skoro wkrótce zostanie ona wymieniona na cyfrową. Owszem, można by już zacząć zakładać gniazdka mieszkańcom Kątów, ale na razie byłyby one głuche. Nie ma więc sensu tego czynić. To tak, jakby budować most, nie mając drogi – tłumaczy rzecznik prasowy krakowskiej TP S.A. – Witold Rataj.


Z wymianą centrali analogowej na cyfrową katowicka TP S.A. powinna się uporać do końca roku. Dopiero wtedy, po przekazaniu dokumentacji krakowskiej Telekomunikacji, może ruszyć budowa sieci telefonicznej na Kątach. A więc najwcześniej – w I kwartale 2002 r. Mieszkańcom Kątów po raz kolejny przyjdzie uzbroić się w cierpliwość.

Autor artykułu: Agnieszka FILIPOWICZ

58. Rajd Tatrzański

Wednesday, August 29th, 2001

Najpierw z kamienia na kamień, potem 15-metrowa ściana błotnistej mazi. Moja wspinaczka na stromiznę o mało nie skończyła się spadnięciem w dół. Jakieś 300 metrów niżej przygotowani są do startu zawodnicy. Oni będą tu wyjeżdżać na motorach potokiem. Najpierw przeskakując z głazu na głaz, potem pełnym gazem na szczyt. Nie wszyscy wyjadą. Szósty odcinek jazdy obserwowanej VII i VIII eliminacji indywidualnych mistrzostw Polski oraz drużynowego championatu w motocyklowych rajdach obserwowanych wydał się być najtrudniejszy w tegorocznym Rajdzie Tartrzańskim.


Prym wiedzie 18-letni nowotarżanin, czwarty zawodnik mistrzostw świata juniorów – Tadeusz Błażusiak. Jego rywalom motocykle “stają dęba”, przewracają się i ześlizgują po mokrym zboczu. Wtedy rywale i trenerzy pomagają nieszczęśnikowi wydostać się z plątaniny korzeni i głazów. Trzeba wręcz cyrkowych umiejętności, by pokonać wszystkie przeszkody.


W pokonaniu 12-tu OJO (na każdej z trzech pętli) na “zero” dorównywał mu inny nowotarżanin – Rafał Luberda, z tym, że on startował w grupie B. Najbardziej wściekły na siebie był Bogusław Sięka. Ten mający w swym dorobku ponad 20 tytułów mistrza kraju był projektantem OJO, ale sekcje zaliczane do drużynówki pojechał fatalnie.


- Odcinki nie były trudne i dobrze się na nich czułem – mówi Sięka. – Perfekcyjnie mi się jechało, ale do pewnego momentu. 22 sekcje przejechałem na zero, a punktowałem akurat na tych zaliczonych do drużynówki. Cieszy mnie tylko fakt, że młodzież stawia mi coraz wyżej poprzeczkę. Pora więc się zastanowić, czy nie ścigać się w oldbojach.
Sięka był markotny, gdyż był pewien, że jego słaba jazda będzie miała wpływ na końcowe wyniki w drużynówce.

Tymczasem rewelacyjnie pojechał Rafał Luberda, który “uzbierał” 5 punktów karnych. Nie brał też pod uwagę faktu, iż konkurenci – AP Kraków – nie mają trzeciego dobrego rajdowca. Doskonałe rezultaty braci Błażusiaków nie wystarczyły do końcowego sukcesu. Ich trzeci motocyklista Wojciech Dubianowski pojechał fatalnie i zgromadził 53 pkt. karne, więcej niż cały nowotarski team (51 pkt.).


W grupie C bezkonkurencyjny zaś był ich krajan – Marek Pawlikowski. – Mogę jeszcze dwie pętle pojechać. Fizycznie czuję się bardzo dobrze – powiedział po zejściu z motocykla. Niespodzianką in plus był wspaniały występ Michała Żuławińskiego w grupie D.


- Zainteresowanie tą imprezą przeszło moje najśmielsze oczekiwania – twierdzi członek Zarządu Głównego PZMot, sędzia zawodów, Michał Chorzępa. – Wielkie słowa uznania należą się organizatorom (AMK Gorce Nowy Targ – przyp. aut.). Po raz kolejny udowodnili, że można im powierzyć imprezy wysokiej rangi, typu mistrzostw świata czy Europy.

Tym bardziej, iż Nowy Targ dysponuje odpowiednią bazą. Wyznaczyliśmy odcinki jazdy obserwowanej, który umożliwiły zaprezentowanie umiejętności wszystkim, nie tylko najlepszym. Nie uniknęliśmy, co zrozumiałe, drobnych potknięć. Osobiście jestem bardzo zadowolony.


Zachwycony rajdem był Niemiec Reno Slomiany, który na motocyklu Yamaha wędruje z zawodów na zawody po całym świecie. – Urzekł mnie ten wyścig innością. Odcinki były przepięknie wkomponowane w naturalne środowisko. Z punktu widzenia obserwatora jest to obcowanie zarówno z przyrodą jak i ze sportem. Nic z wariackiego gnania do przodu w huku i cieniu techniki. – powiedział Slomiany.

Autor artykułu: Stefan LeŚniowski

Kościuszki deptakiem

Wednesday, August 29th, 2001

Zakopane w przyszłości będzie miało jeszcze jeden deptak – tak przynajmniej zakłada koncepcja przebudowy centrum miasta. Dla spacerowiczów przeznaczona zostanie część ulicy Kościuszki od skrzyżowania z Alejami 3 Maja do Krupówek.
- Chcemy, by ulica Kościuszki od skrzyżowania stanowiła dzięki odpowiedniemu zagospodarowaniu, nadanemu jej stylowi podobnemu do Krupówkowego, przekształcenie jej w deptak (zniknąć stąd muszą więc parking i postój taksówek) rodzaj wejścia na Krupówki. – mówi Krzysztof Owczarek, wiceburmistrz Zakopanego.


Zarząd miasta jeszcze w tym roku ma zlecić temu samemu zespołowi architektów, który zaprojektował Krupówki, opracowanie koncepcji modernizacji ul. Kościuszki.

Autor artykułu: HAK

Wściekłe potoki

Wednesday, August 29th, 2001

Kiedy jedziemy główną szosą Kraków – Nowy Sącz możemy odnieść wrażenie, że tym razem powódź oszczędziła Łososinę Dolną.
- Tak się wydaje tylko przejezdnym – mówi wójt Stanisław Golonka. – Kiedy w roku 1997 pływało całe centrum, wszyscy widzieli, że w Łososinie powódź. W tym roku dołożyło nam z góry, z potoków.

23 lipca już się kończyła ulewa, a w Michalczowej, Iwkowej, Laskowej nic nie wiedzieli, że u nas padało. A tu była katastrofa.

Na szczęście, stosunkowo mniej ucierpieli mieszkańcy. Uszkodzonych zostało 40 domów mieszkalnych, są podmyte i popękane, ale we wszystkich można nadal bezpiecznie mieszkać. Dla kilkunastu budynków zagrożeniem są jednak czynne osuwiska.

- To niesamowite, co tu się zaczyna dziać – mówi wójt. – Według ekspertyzy Instytutu Geologii z Krakowa, w gminach Laskowa, Gródek i Łososina mamy największe dziś osuwiska w całych Karpatach. Zagrożone jest 60 procent powierzchni naszej gminy.

Po tegorocznych katastrofalnych osuwiskach w wielu punktach Sądecczyzny odezwały się głosy, że wiele zezwoleń na budowę na tych terenach wydano zbyt pochopnie.

- Wszyscy są mądrzy po szkodzie – broni Golonka gminnej administracji. – Jeśli teren jest budowlany, wójt nie ma podstaw do zablokowania pozwolenia, nawet jeśli prywatnie jest zdania, że nie powinno się tam budować.

Choć przyznam się, że gdybym był na miejscu wielu właścicieli domów w okolicy, nie mógłbym spać spokojnie. Dla tych, którzy dopiero zamierzają budować się na zagrożonych terenach, skutki tegorocznej powodzi powinny być ostrzeżeniem.

Także doraźne straty spowodowane przez rozszalałe potoki, zwłaszcza zniszczenia dróg, mostów i przepustów, są na terenie gminy bardzo poważne.

- Potrzebujemy olbrzymiej pomocy, żeby odbudować infrastrukturę – mówi wójt. – Szacujemy tę sumę na ok. 6 mln zł. Jednak do tej pory nie dostaliśmy z budżetu państwa ani złotówki.

Na szczęście, szybko dotarły pieniądze przynajmniej na zasiłki dla powodzian. W gminie skorzystały z nich 72 rodziny, otrzymując kwoty od 500 do 6000 zł. Jednak trzeba też pomyśleć o wspólnym majątku.

- Nazajutrz po powodzi zmobilizowaliśmy cały dostępny sprzęt. Od tego czasu pracuje non stop. Ale przedsiębiorcom nie płacimy, bo nie mamy z czego.

Premier Buzek zapewniał w Nowym Sączu, że jest 800 milionów na likwidację szkód powodziowych w Sądecczyźnie. W Łososinie Dolnej na razie ich nie widać.

Autor artykułu: Marek LUBAŚ-HARNY