Kiedy jedziemy główną szosą Kraków – Nowy Sącz możemy odnieść wrażenie, że tym razem powódź oszczędziła Łososinę Dolną.
- Tak się wydaje tylko przejezdnym – mówi wójt Stanisław Golonka. – Kiedy w roku 1997 pływało całe centrum, wszyscy widzieli, że w Łososinie powódź. W tym roku dołożyło nam z góry, z potoków.
23 lipca już się kończyła ulewa, a w Michalczowej, Iwkowej, Laskowej nic nie wiedzieli, że u nas padało. A tu była katastrofa.
Na szczęście, stosunkowo mniej ucierpieli mieszkańcy. Uszkodzonych zostało 40 domów mieszkalnych, są podmyte i popękane, ale we wszystkich można nadal bezpiecznie mieszkać. Dla kilkunastu budynków zagrożeniem są jednak czynne osuwiska.
- To niesamowite, co tu się zaczyna dziać – mówi wójt. – Według ekspertyzy Instytutu Geologii z Krakowa, w gminach Laskowa, Gródek i Łososina mamy największe dziś osuwiska w całych Karpatach. Zagrożone jest 60 procent powierzchni naszej gminy.
Po tegorocznych katastrofalnych osuwiskach w wielu punktach Sądecczyzny odezwały się głosy, że wiele zezwoleń na budowę na tych terenach wydano zbyt pochopnie.
- Wszyscy są mądrzy po szkodzie – broni Golonka gminnej administracji. – Jeśli teren jest budowlany, wójt nie ma podstaw do zablokowania pozwolenia, nawet jeśli prywatnie jest zdania, że nie powinno się tam budować.
Choć przyznam się, że gdybym był na miejscu wielu właścicieli domów w okolicy, nie mógłbym spać spokojnie. Dla tych, którzy dopiero zamierzają budować się na zagrożonych terenach, skutki tegorocznej powodzi powinny być ostrzeżeniem.
Także doraźne straty spowodowane przez rozszalałe potoki, zwłaszcza zniszczenia dróg, mostów i przepustów, są na terenie gminy bardzo poważne.
- Potrzebujemy olbrzymiej pomocy, żeby odbudować infrastrukturę – mówi wójt. – Szacujemy tę sumę na ok. 6 mln zł. Jednak do tej pory nie dostaliśmy z budżetu państwa ani złotówki.
Na szczęście, szybko dotarły pieniądze przynajmniej na zasiłki dla powodzian. W gminie skorzystały z nich 72 rodziny, otrzymując kwoty od 500 do 6000 zł. Jednak trzeba też pomyśleć o wspólnym majątku.
- Nazajutrz po powodzi zmobilizowaliśmy cały dostępny sprzęt. Od tego czasu pracuje non stop. Ale przedsiębiorcom nie płacimy, bo nie mamy z czego.
Premier Buzek zapewniał w Nowym Sączu, że jest 800 milionów na likwidację szkód powodziowych w Sądecczyźnie. W Łososinie Dolnej na razie ich nie widać.
Autor artykułu: Marek LUBAŚ-HARNY