Ustawa o VAT jest największym knotem prawodawczym w historii III Rzeczpospolitej. Na skutek niejasnych przepisów i równie niejasnego orzecznictwa obrywają po kieszeni ludzie, którzy bynajmniej nie zamierzali oszukać fiskusa, lecz popełnili błąd. Taki sam, jak rzeczoznawcy Departamentu Podatków Pośrednich Ministerstwa Finansów. Tylko w Krakowie takich przedsiębiorców jest około 400.
Do firmy przychodzi faktura z elektrowni lub gazowni, datowana na 30 czerwca. W rzeczywistości dociera ona do firmy około 5 – 7 lipca. Według przepisów obowiązujących od 1 stycznia 2000 r. sytuacja jest jasna – należy ją zaksięgować w lipcu i rozliczyć do 25 sierpnia. Rozliczyć, to znaczy odliczyć VAT, do czego przedsiębiorca ma prawo. Ale przed początkiem 2000 r. sytuacja nie była aż tak jasna. Starsi księgowi, wychowani na ustawie o rachunkowości, księgowali taką fakturę na czerwiec i rozliczali do 25 lipca. Na zdrowy rozum miało to pewne uzasadnienie, bowiem koszty energii wpływały na koszty produkcji w czerwcu.
Ale oto do firmy przychodzi kontrola skarbowa i zabiera się np. za rok 1998. Zauważa nieprawidłowość i podejmuje decyzję: nie uznaje odliczenia VAT z tej faktury, nakazuje zwrot odliczonych pieniędzy plus odsetki plus 30 proc. kary. Dlaczego? Bowiem zgodnie z ustawą o VAT podatek ten można odliczyć – według naszego przykładu – w lipcu lub w następnym miesiącu, czyli w sierpniu. Natomiast, w żadnym wypadku, nie wolno odliczyć wcześniej, czyli w czerwcu.
Sprawa wydaje się banalna, ale w przypadku firm w rodzaju hut szkła czy odlewni, rachunki za gaz czy prąd są jednym z głównych składników kosztów. Rekordzista, o którym słyszeliśmy, ma do zapłacenia 540 tys zł za kilka odrzuconych faktur z roku 1998. To wystarczy, aby pogrzebać nawet nieźle funkcjonującą firmę.
Czy wcześniejsze odliczenie VAT musi pociągać za sobą aż tak katastrofalne skutki? Kompetentny urzędnik krakowskiej Izby Skarbowej mówi wprost – nie wiem. – Ze względu na narastającą ilość takich spraw nasza Izba będzie musiała przyjąć jednolitą interpretację przepisów – twierdzi.
Sytuację komplikuje dodatkowo pismo Departamentu Podatków Pośrednich Ministerstwa Finansów z dnia 11.10.1999 r. w którym czytamy m.in: ,gdy kontrolą objęte są kolejne miesiące, Departament PP stoi na stanowisku, że podatek wynikający z faktury zakupu, przyjętej do rozliczeń w miesiącu poprzedzającym miesiąc otrzymania tej faktury, a następnie usuniętej z rozliczeń przez urząd kontroli skarbowej należy uwzględnić w rozliczeniu za miesiąc, w którym podatnik ją otrzymał. Za tym stanowiskiem przemawia fakt, iż organ za kontrolowane miesiące powinien określić prawidłowe zobowiązanie (É) Podatnik miał prawo do odliczenia tego podatku i taką wolę wyraził, tylko zrealizował ją za wcześnie”.
Opinię tą opublikował ,Doradca Podatkowy” (nr 2001/2/42). Jednak zdaniem zastrzegającego sobie anonimowość wysokiego urzędnika resortu finansów, jest to tylko wewnętrzna korespondencja między dwoma departamentami MF. Przypomina, iż w podobnej sprawie dotyczącej firmy Bielmex Trybunał Konstytucyjny opowiedział się za stanowiskiem organów skarbowych, zaś orzecznictwo NSA też nie jest jednoznaczne.
*
Jeśli orzecznictwo w takich samych sprawach jest różne, oznacza to lukę w prawie. Trudno więc zrozumieć, dlaczego resort finansów nie wypracuje jednoznacznej wykładni tych przepisów. Tym bardziej, iż – niezależnie od statusu dokumentu resortu finansów – uznaje on prawdę oczywistą: podatnik nie złamał prawa, lecz skorzystał ze swych uprawnień przedwcześnie. Można go ukarać grzywną, lecz czy naprawdą trzeba zniszczyć?
Autor artykułu: Jerzy Pałosz