Prawie trzy lata mozolił się Sejm nad przygotowaniem ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona korzystna, zwłaszcza dla posiadaczy mieszkań lokatorskich. Zainteresowani – np. pracownicy spółdzielni – twierdzą jednak, że ustawa jest niejasna, a niektóre paragrafy wręcz absurdalne.
17 z 55 przepisów ustawy zaskarżono do Trybunału Konstytucyjnego. Przeciwko niektórym z nich występował rzecznik praw obywatelskich.
Według nowej ustawy właścicielami mieszkań mogą stać się prawie wszyscy dotychczasowi członkowie spółdzielni: użytkownicy mieszkań własnościowych i lokatorskich, spółdzielcy z prawem do domu jednorodzinnego, a także lokalu użytkowego, garażu i pracowni artystycznej.
Uwłaszczenie nie jest obowiązkowe. Ci, którzy nie zechcą z niego skorzystać, będą zajmować swoje lokale na starych zasadach.
Jeśli ktoś chce wykupić mieszkanie na zasadach podanych w ustawie, powinien złożyć odpowiedni wniosek do swojej spółdzielni i spłacić wszystkie ciążące na lokalu zadłużenia. Najbardziej opłaca się to użytkownikom mieszkań lokatorskich, które można wykupić za nie więcej niż 3 proc. wartości. Do tej sumy dochodzi jednak szereg opłat, które w praktyce ją podwajają – wycena wartości lokalu przez biegłego rzeczoznawcę, sporządzenie aktu notarialnego, założenie ksiąg wieczystych i wpis do nich.
Choć wnioski można składać od chwili wejścia ustawy w życie, czyli 24 kwietnia br., nie można wykupić mieszkania, dopóki zarząd spółdzielni nie podejmie w tej sprawie uchwały, w której znajdzie się m. in. wykaz nieruchomości przeznaczonych do uwłaszczenia ze stanem zadłużenia poszczególnych lokali. Na podjęcie tej uchwały spółdzielnie dostały 12 miesięcy.
W naszym regionie mieszkania lokatorskie zajmuje ok 150 tysięcy osób, prawie połowa z nich mieszka w Krakowie. W pierwszym dniu obowiązywania ustawy zapytaliśmy w kilku spółdzielniach mieszkaniowych, czy interesują się nią mieszkańcy Małopolski.
- Po akcji informacyjnej wnioski złożyło u nas ok. 30 osób na 8 600 członków spółdzielni – mówi Alicja Machowska, główna księgowa Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu. – Nie wiem jednak, czy część z nich się nie wycofa. Koszty pośrednie okazały się bowiem o wiele wyższe, niż 3 procent wartości mieszkania, o których mówi ustawa. Sam wpis do ksiąg wieczystych oscyluje w granicach dwóch tysięcy złotych.
- Zainteresowanie jest znikome, wpłynęło kilka wniosków na 1100 użytkowników mieszkań lokatorskich – usłyszeliśmy od Stanisława Plichty, prezesa tarnowskiej spółdzielni Jaskółka.
- U nas kilka miesięcy temu odbyło się spotkanie ze współautorem ustawy posłem Bielą, każdy z członków spółdzielni mógł więc zasięgnąć informacji u źródła – mówi Andrzej Rekliński z krakowskiej Spółdzielni Podwawelskiej. – Mamy też punkt informacyjny i każdy z użytkowników naszych lokali dostał do domu ulotkę. Zgłoszeń jednak nie jest wiele – 25 na 3 440 członków spółdzielni.
- Tylko lokatorzy korzystają na tej ustawie – mówi Ryszard Janas ze spółdzielni Prądnik Biały-Zachód – jeśli ktoś czekał na jej wejście i ma odłożone pieniądze. Bo niektórzy wykupili mieszkania już wcześniej. Ja sam mam mieszkanie własnościowe i nie zamierzam korzystać z uwłaszczenia. W praktyce różnica byłaby niewielka, a koszty znaczne.
Autor artykułu: MP