Archive for March, 2001

Sezon wbrew kasie

Saturday, March 31st, 2001

Wkrótce rozpoczyna się kolejna, VIII już edycja Krakowskiej Wiosny Baletowej, która tradycyjnie niesie z sobą propozycje z górnych półek świata tanecznego. Już 6 i 7 kwietnia wystąpi w naszym mieście niezwykle oryginalny zespół Compagnie Montalvo-Hervieu z Francji, miesiąc później długo oczekiwana Pantomima Wrocławska Henryka Tomaszewskiego, a z początkiem lipca po raz pierwszy w ofercie Wiosny pojawi się musical – ,Jesus Christ Superstar” Teatru Rozrywki z Chorzowa. W festiwalu nie braknie też najnowszej premiery baletu ,Don Juan” Borisa Ejfmana, ale ujrzymy ją na początku grudnia, tuż po amerykańskim i azjatyckim tournée słynnego zespołu.

Organizatorzy Wiosny Baletowej jak co roku borykają się z problemami finansowymi – oferta festiwalu nie traci na atrakcyjności, ale nie jest tak bogata, jak mogłaby być.

- Nie tylko Instytut Francuski istnieje w Krakowie, ale tylko on towarzyszy Krakowskiej Wiośnie Baletowej od ośmiu lat – wyznał Przemysław Śliwa z Krakowskiej Fundacji Sztuki Baletowej. – Ani ministerstwo kultury, ani nawet władze miasta, nie mówiąc już o sponsorach, nie przyczyniły się tak do sukcesu festiwalu co ta instytucja. Dzięki niej tegoroczną Wiosnę otworzą przedstawienia Compagny Montalvo-Hervieu. To zespół dysponujący wszelkimi technikami baletowymi na najwyższym poziomie. Od breakdance, przez taniec barokowy, klasyczny, charakterystyczny, np. chiński, karaibski czy cyrkowy i współczesny. Ich przedstawienie ,Le jardin Io Io Ito Ito” inspirowane jest obrazami Maxa Ernsta.

Występy zespołu, założonego przez choreografa José Montalvo i tancerkę Dominique Hervieu, obejrzymy 6 i 7 kwietnia w Teatrze im. J. Słowackiego. Na tej samej scenie 7 i 8 maja pojawi się spektakl ,Tragiczne gry” wg. Ferdinanda Brucknera Pantomimy Wrocławskiej Henryka Tomaszewskiego. Po dwóch latach starań wreszcie udało się ściągnąć Pantomimę Tomaszewskiego do Krakowa. Zresztą, jak przyznają organizatorzy, za śmiesznie niskie pieniądze, bowiem Tomaszewski bardzo chciał wystąpić w naszym mieście. Pierwsze dwa dni lipca to z kolei osławiony musical Andrew Lloyda Webera ,Jesus Christ Superstar” chorzowskiego Teatru Rozrywki, w rewelacyjnej choreografii Jarosława Stanka. Wreszcie EjfmanÉ

- Krakowskie przedstawienia zespołu Ejfmana planowane były na czerwiec, ale pojawił się w USA sponsor, który zaproponował Ejfmanowi przygotowanie najnowszego spektaklu ,Don Juan” w tym kraju – mówi Przemysław Śliwa. – Na 11 maja zaplanowano w Nowym Jorku premierę – na Broadwayu. Sponsor zażyczył sobie jednak, by zaraz po tym wydarzeniu Ejfman odbył tournée po Stanach i Azji. W związku z tym spektakl zawita do nas z początkiem grudnia.

Oczywiście tylko dlatego, że Ejfman, podobnie jak inni artyści ma sentyment do Krakowa i, mimo że o jego występy biją się najznakomitsze sceny, nas zawsze traktuje po przyjacielskuÉ

- Zawsze to samo – w ostatniej chwili wycofał się z udziału w Wiośnie Instytut Włoski. Ejfman mógłby dać więcej przedstawień, ale nie wiemy czy znajdziemy na to sponsorów. Wiele znakomitych zespołów, choćby Cullberg Ballet czy Bastheva Dance Company (starsi), które moglibyśmy ściągnąć nie zmieści przedstawień na małej scenie Słowackiego, a w Krakowie powstaje Centrum Kongresowe, którego projekt nie uwzględnia wymogów ani baletu, ani teatru, ani też opery czy filharmonii – dodaje Józef Opalski.

- Komin do góry, kieszenie na boki i trzy kondygnacje w dół – tak powinien wyglądać projekt, byśmy przestali być wreszcie głuchą prowincją – dodaje Krzysztof Orzechowski, dyrektor Teatru im. J. Słowackiego.

Organizatorzy planują przekształcić Wiosną Baletową w sezony baletowo-teatralne, w których co roku dominowałaby naprzemian tematyka teatralna i baletowa.

Autor artykułu: Adrianna GINAŁ

Potentat z centralą w Krakowie?

Saturday, March 31st, 2001

- Mamy cztery powody, żeby zakupić od Elektrimu jego holding kablowy – powiedział wczoraj prezes Krakowskiej Fabryki Kabli Andrzej Bąbaś. – Pierwszy, to bessa na polskiej giełdzie i fakt, że akcje firmy Elektrim Kable Holding z 10 złotych w szczycie spadły do 4-5 zł, co już jest ceną rozsądną. Drugi to uzupełniający się profil produkcji holdingu i grupy Tele-Foniki, a trzeci -zaawansowanie w restrukturyzacji kablowni należących do Elektrimu. I wreszcie, powszechna tendencja do konsolidacji producentów w naszej branży.

Rysuje się zatem sytuacja, że po wielu latach przerwy znowu w Krakowie znajdzie się centrala polskiego przemysłu kablowego.

W środę Elektrim podpisał z KFK list intencyjny w sprawie sprzedaży należących do niego akcji holdingu, który grupuje fabryki z Ożarowa, Bydgoszczy i Załomia k. Szczecina. Wartość fabryk wyceniono na 130,5 mln USD – KFK zapłaci ok. 92 mln za 70,49 proc. akcji, będzie też zobowiązany do ogłoszenia wezwania skierowanego do akcjonariuszy mniejszościowych.

Obecnie KFK wraz z myślenicką Tele-Foniką pokrywają około 26 proc. zapotrzebowania polskiego rynku na kable energetyczne i światłowodowe, 35 proc. pokrywa Elektrim Kable, 6 proc. Śląska Fabryka Kabli (własność międzynarodowego koncernu NKT), 5 proc. mniejsze kablownie, a reszta to import. Warto przy tym zauważyć, że równocześnie blisko 40 proc. produkcji krajowej (wedle danych za rok 2000) kierowane jest na eksport.

W wyniku zakupu akcji od Elektrimu, powstanie więc silna grupa polskich kablowni, zaopatrująca obecnie blisko 65 proc. naszego rynku i niemal monopolizująca eksport. W tej sytuacji kluczowe znaczenie ma stanowisko, jakie zajmie w tej sprawie Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, a także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Grupie Tele-Foniki nie sposób jednak zarzucić dążenia do pozycji monopolistycznej, ponieważ polski rynek kabli ani nie jest chroniony cłami, ani przepisami podatkowymi, a podobne zabiegi konsolidujące prowadzą przedsiębiorstwa z branży kablowej na całym świecie.

11 dolarów, to wartość kabli przypadających na statystycznego Polaka. Podobne wskaźniki w Hiszpanii to 30 USD, 40 USD w Anglii, Holandii czy w Niemczech, a w USA i Kanadzie to 60 USD na ,głowę”. Przed nami prywatyzacja energetyki i gwałtowny rozwój sieci teleinformatycznych, co oznacza, że perspektywy rynku rysują się, mimo bieżących kłopotów, imponująco.

Grupa Tele-Foniki i holding Elektrimu mają już pewne wspólne spółki handlowe w USA i Wielkiej Brytanii, fuzja firm pozwoli rozbudować bez nakładów sieć handlową, a zarazem poszerzyć wspólną ofertę i zyskać homologację dla nowych polskich wyrobów kablowych w wielu krajach świata.

Grupa Tele-Foniki to obecnie myślenicka fabryka, w której wytwarza się ponad połowę polskich kabli światłowodowych, Krakowska Fabryka Kabli i zakład w Bieżanowie. Kończy się proces modernizacji fabryk grupy, w KFK uruchamiana jest właśnie najnowocześniejsza linia do produkcji kabli wysokich i średnich napięć w izolacji z polietylenu sieciowanego, a fabryka po kłopotach ,przekształceniowych” dała w roku 2000 ponad 20 proc. wzrost produkcji i znaczny zysk.

Autor artykułu: rtk

Nie lubię piątku!

Saturday, March 31st, 2001

WIDZEW Łódź – WISŁA Kraków 3:0 (2:0). Bramki: M. Zając 19, Tarachulski 32, Kaczmarczyk 56. Sędziował M. Ryszka z Warszawy. Żółte kartki: Bogusz – Niciński, Kałużny, Baszczyński, Moskal, czerwone: Kałużny 55 – Bogusz 58 (za dwie żółte). Widzów 5000.

WIDZEW: Olszewski – Jop, Urbaniak, Szymczyk – M. Zając, Bogusz, Wyciszkiewicz (64 Stasiak), Kaczmarczyk (78 Kryger), Michalczuk – Dembiński, Tarachulski (89 Janeczko).

WISŁA: Szczęsny – Baszczyński, Moskal, Niciński, Kulawik (43 Szymkowiak) – Pater (70 Sosin), Kałużny, Czerwiec (46 Iheanacho), Żurawski – Moskalewicz, Frankowski.

Oby taki mecz już nigdy w tym sezonie się nie powtórzył! Wisła dała w Łodzi plamę jaka nie przystoi kandydatowi do mistrzowskiego tytułu. Żadna z formacji nie sprostała tym razem swoim podstawowym obowiązkom, a ambitnie grający gospodarze bezlitośnie to wykorzystali. ,Trójką do zera można ograć tylko frajera” – mimo sympatii do swojej drużyny tym razem trudno protestować wobec tak oczywistej prawdy.

W Wiśle nikt nie zagrał dobrze, jeżeli do kogoś nie można mieć nazbyt wielu pretensji to byli to tylko Moskal i Baszczyński. Pozostałych piłkarzy niemal nie było widać na boisku, ich zniechęcenie do gry po kolejnych błędach powodowało, że właściwie trudno było wierzyć, iż zdarzy się jeszcze w następnych minutach coś dobrego i Wisła potrafi przezwyciężyć swoją słabość. W całym meczu krakowianie oddali jeden rzeczywiście groźny strzał – kiedy to Baszczyński trafił w poprzeczkę. Próbował jeszcze z dystansu strzelać Moskal, ale to akurat nie od tych dwóch piłkarzy należało wymagać zdobywania goli. Kompletnie niewidoczni byli Frankowski, Moskalewicz, nie było zawodnika w środku pola który potrafiłby poprawnie rozegrać ofensywną akcję. W tej sytuacji zmiany nie wniosły absolutnie nic nowego. Wisła tak jak zaczęła źle tak i źle ten mecz skończyła.

Widzew miał w tym spotkaniu jedną silną broń, która na krakowian całkowicie wystarczyła. Podopieczni Marka Koniarka biegali od rywali dwa razy szybciej i z jeszcze większą ambicją naprawiali wzajemnie swoje błędy. Poza tym potrafili również oddać kilka strzałów w światło bramki Szczęsnego i aż trzykrotnie piłka wpadała do siatki. Winę za to ponosi cały krakowski zespół. Bo nie było w nim wzajemnej asekuracji, ochoty do naprawiania błędów kolegów. Przy choćby odrobinie ambicji na pewno można było uniknąć straty dwóch pierwszych bramek. Widzewiakom musiał jednak ktoś w akcjach ofensywnych przeszkadzać, niestety nikt tego ze strony wiślaków nie uczynił.

Po przegranej 0:3 właściwie lepiej byłoby nie wystawiać zespołowi żadnych cenzurek. Piłkarze sami wiedzą, że w tym meczu nie zrobili nic, by choćby tylko z Widzewem zremisować. Czy to brak sił czy ambicji? Odpowiedź na to pytanie najlepiej znają sami piłkarze i trener. Mimo wszystko nie chce się wierzyć, by Wisła była rzeczywiście aż tak słaba jak to pokazała w Łodzi. Inna sprawa, że w lidze tej wiosny ,Biała Gwiazda” tak naprawdę nie rozegrała ani jednego dobrego meczu. Wygrana ze słabym Ruchem w Radzionkowie, szczęśliwy remis z Dyskobolią i teraz kompromitująca porażka w Łodzi. To jak na zespół mający wielkie aspiracje trochę za dużo nieszczęć…

Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ

Adam BUJAK – Człowiek Roku 2000

Friday, March 30th, 2001

Mistrz fotografii sakralnej i krajobrazowej – za piękne albumy, którymi przybliża nam świat oraz rozsławia Kraków i Polskę. Szczególnie za dokumentację dziejów życia Ojca Świętego Jana Pawła II i zatrzymanie w kadrze najdonioślejszych momentów 2000 Roku Jubileuszowego.
Rodowity krakowianin. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików, Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego Wielkiej Brytanii, Międzynarodowej Federacji Sztuki w Szwajcarii. Wydał ponad 80 albumów, za które dostał przeszło 60 nagród w kraju i za granicą. Od 40 lat dokumentuje dzieje życia Ojca Świętego. W 2000 Roku Świętym został akredytowany przy Stolicy Apostolskiej i towarzyszył papieżowi w najważniejszych wydarzeniach.
Żona Ewa jest ekonomistką, a jej pasją jest malowanie na szkle. Mają dwoje dzieci – Marię i Marcina.

Autor artykułu: Teresa Brandys

JUTRZENKA Zakopane

Friday, March 30th, 2001

Adres: 33- 340 Zakopane, ul. Orkana 6.
Tel. 201-29- 61 (Jan Galica).
Prezes: Jan Galica.
Trener: Dariusz Wołoszczuk.
Kierownik drużyny: Marek Suchecki.
Bramkarze: Krzysztof Merta (70), Marcin Dziadkowiec (75), Ziemowit Stańco (82).
Obrońcy: Janusz Pietkun (71), Piotr Stec (75), Krzysztof Bachleda (78), Michał Jagiełła (78), Rafał Łukaszczyk (80), Michał Galica (82), Marcin Wydra (82), Wojciech Suchowian (82), Tomasz Fortuna (79), Wojciech Trzebuniak (80).
Pomocnicy i napastnicy: Dariusz Wołoszczuk (71), Jacek Puchała (72), Janusz Strama (75), Sylwester Jaszewski (76), Mateusz Klimecki (81), Krzysztof Stanek (81), Michał Malacina (79), Piotr Puchała (74), Piotr Dudziak (82), Janusz Bochniarz (78), Łukasz Żur (82), Robert Bachleda (82), Mariusz Wicher (83), Robert Wicher (84).

Autor artykułu: Dariusz Grzyb

ORZEŁ Wojnarowa

Friday, March 30th, 2001

Adres: 33- 324 Wojnarowa 9.
Tel. 440- 63- 66 (Robert Purgal).
Prezes i trener: Robert Purgal.
Asystent trenera: Wiesław Król.
Kierownik zespołu: Marian Gadzina.
Bramkarze: Jan Stopka (69), Andrzej Miczołek (77), Dariusz Miczołek (80), Robert Purgal (64).
Obrońcy: Krzysztof Włodarz (80), Tadeusz Waląg (71) , Józef Wojtaczka (73), Grzegorz Chronowski (76), Mariusz Gomułka (79).
Pomocnicy i napastnicy: Leszek Sus (75), Andrzej Jamróz (77), Dawid Obrzut (82), Wiesław Król (70), Adam Sus (84), Dariusz Pach (84), Zbigniew Jamróz (79), Ryszard Król (72), Stanisław Purgal (64), Marek Olszewski (82), Marcin Olszewski (80), Marcin Gigoń (77), Rafał Gadzina (85), Janusz Sus (77), Daniel Król (82), Grzegorz Baran (82), Zbigniew Tajak (78), Wojciech Kwarciński (81), Sławomir Frączek (73), Grzegorz Frączek (80), Krzysztof Dyl (80), Marek Piękoś (79), Paweł Piękoś (81).
Przybyli: Stopka (Kolejarz Stróże), Dariusz Miczołek (powrócił z wojska). Ubyli: Stanisław Kantor (ZUMD Sarata Victoria Witowice Dolne), Zenon Żarnowski (Kolejarz Stróże), Seweryn Gruca (kontuzja).

Autor artykułu: Dariusz Grzyb

Wisła w Łodzi

Friday, March 30th, 2001

Po emocjach związanych z występami reprezentacji znów nastał czas na ligowe pojedynki. Już dzisiaj zainaugurowana zostanie XVIII kolejka, w Łodzi o godz. 19 zagrają Widzew z Wisłą.

Łódzki klub boryka się z finansowymi kłopotami. Doszło do tego, że dwunastu piłkarzy łódzkiej drużyny skierowało do PZPN pozew przeciwko prezeseowi Andrzejowi Pawelcowi, żądając rozwiązania kontraktów, wobec niedotrzymania zobowiązań finansowych wobec nich. W takich warunkach nie bardzo można skupić się na grze.

Do zawirowań w łódzkiej drużynie doszło i to, że trener Marek Koniarek odsunął od występów w pierwszym zespole trójkę: Macieja Stolarczyka, Rafała Pawlaka i Sławomira Gulę zarzucając im małe zaangażowanie podczas meczu w Płocku, przegranym przez łodzian 1:4, czy aby na pewno jest to jedyny powód ich absencji… W każdym razie cała trójka ma podczas nadchodzącego weekendu zagrać w meczu rezerw w IV lidze.

Ten mecz ma szczególne znaczenie dla Mirosława Szymkowiaka (choć on sam podchodzi spokojnie do tego wydarzenia) w jesieni jeszcze piłkarza Widzewa.

- Nie obawiam się przyjęcia ze strony łódzkiej publiczności, mówi ex-widzewiak – nie sądzę, by spotkało mnie to co Marka Citkę, który był wygwizdywany po przejściu do Legii. Podchodzę do tego spotkania jak do każdego innego ligowego meczu.

Nie tylko osoba Szymkowiaka łączy oba kluby. Wszak barwy Widzewa reprezentowali zarówno Ryszard Czerwiec jak i kolejny nabytek krakowian z przerwy zimowej – Maciej Szczęsny. Zapewne będą chcieli na dobrze sobie znanym obiekcie pokazać się z jak najlepszej strony. Po drugiej strony barykady stanie Mariusz Jop (wypożyczony przez Wisłę do Widzewa) nie zagra natomiast Adam Piekutowski – w poprzedniej kolejce ujrzał czerwoną kartkę.

Autor artykułu: Żuk

ZAWADA Nowy Sącz

Friday, March 30th, 2001

Adres: 33-300 Nowy Sącz, ul. Sportowa 12. Tel (018) 443-91-39.
Prezes: Mieczysław Aleksander.
Trenerzy: Eugeniusz Aleksander – trener koordynator oraz Artur Aleksander, Gerarg Drąg. Kierownik drużyny: Mieczysław Bodziony.

Bramkarze: Gerard Drąg (64), Maciej Ogórek (85), Rafał Pieniążek (78).

Obrońcy: Jerzy Czernecki (71), Piotr Klimczak (80), Marek Ogórek (83), Piotr Jarząb (83), Grzegorz Nosal (82), Tomasz Zaczyk (82), Tomasz Popiela (76), Mariusz Klimczak (85), Grzegorz Koszut (71).

Pomocnicy i napastnicy: Paweł Stawarz (76), Marek Rembiasz (82), Grzegorz Żarnowski (80), Marcin Skrzypiec (84), Edward Skrzypiec (80), Piotr Janisz (83), Dariusz Aleksander (77), Artur Aleksander (76), Marcin Górnicki (77).

Przybyli: Popiela (Słomniczanka), Górnicki (Galicja Nowy Sącz).

Ubył: Sebastian Rutecki (Biegoniczanka).

Autor artykułu: DG

Wymyśl imię dla źrebaka

Friday, March 30th, 2001

Czytelnicy ,Gazety Krakowskiej” mogą po raz kolejny wybrać imię dla źrebaka, który właśnie urodził się w Stadninie Koni Huculskich w Gładyszowie.
Do zabawy zapraszamy mieszkańców wszystkich trzech powiatów. Nagrody dla osób, które zaproponują najciekawsze propozycje zostaną wręczone podczas ,Majówki z Gazetą Krakowską”.

Źrebak został urodzony przez klacz imieniem Fryga, a ojcem był ogier Rewir. Imię młodego konika musi się zaczynać od litery ,I”, i nie powinno się kojarzyć z imieniami nadawanymi ludziom. Od dzisiaj czekamy na propozycje. Można je nadsyłać na nasz adres: 33-300 Nowy Sącz, ul. Kochanowskiego 14 z dopiskiem ,Źrebak”.

Autor artykułu: olsz

Co ludzie powiedzą?

Thursday, March 29th, 2001

Kazimierz Masiuk, nauczyciel
wychowania fizycznego
w Szkole Podstawowej nr 2
w Suchej Beskidzkiej
Obejrzałem dwa odcinki Big Brothera i jestem zdegustowany. Mam negatywne zdanie na jego temat, ponieważ jest on oparty na najniższych pobudkach człowieka, również na podglądaniu drugiego człowieka. Nie znajduję w tym nic ciekawego. Takie wygłupianie się. Szkoda mi Moniki, ponieważ wiele osób negatywnie ocenia ten program. A przecież ona jest mądrą dziewczyną. Ponadto wysportowaną. Bardzo dobrze biegała w szkole podstawowej. Często brała udział w zawodach i zajmowała wysokie lokaty. Ale postanowiła wybić się za wszelką cenę. Moim zdaniem dokonała złego wyboru, ponieważ nie jest to program wysokich lotów. Mogła wybrać mądrzejszą drogę pokazania się. Monika otrzymał nominację i uważam, że dla niej lepiej było by zakończyć tą zabawę na tym etapie. Tutaj gra idzie o pieniądze. Jest to próba dojścia do dużej fortuny za wszelką cenę, nie biorąc pod uwagę skutków ubocznych. Życzyłbym jej, żeby zaistniała, ale nie w Big Brother. Ale to jest jej wybór, jej droga.
Kinga Kaczmarczyk, mieszkanka Suchej Beskidzkiej,
fizykoterapeutka
Miałam okazję obejrzeć piętnaście minut tego programu, ale jestem przekonana, że nie chciałabym w nim uczestniczyć. Uważam, że to co TVN pokazuje telewidzom w BB, jest śmiechu warte. Przede wszystkim – bardzo prymitywne. Ten program nic nie wnosi. Nie uczy i nie bawi. Nie ma nic, co mogło by mnie wciągnąć. Te piętnaście minut wystarczyło, żeby mnie zniechęcić. W innym wypadku, pomimo, że nie odbieram TVN, dążyłabym do tego, żeby zobaczyć kolejno transmitowane odcinki.

Autor artykułu: Elżbieta Machoczek