Archive for February, 2001

30 sekund walki

Monday, February 26th, 2001

Po ostatniej wpadce z występem Andrzeja Gołoty w Nowym Sączu wydawało się, że trudno będzie przekonać kibiców do kolejnych bokserskich emocji. A jednak.
Wczoraj w hali Wyższej Szkoły Biznesu – NLU pojawiła się spora grupa osób, chętnych obejrzenia na żywo bokserskich walk. Gwiazdą wieczoru był Przemysław Saleta, mistrz świata i Europy w kick – boxingu.

Trofea te wywalczył w latach 1988-1991. Jest także mistrzem interkontynentalnym federacji WBC z 1994 r. Byłtakże mistrzem IBO sprzed dwóch lat.

Wczoraj przed Saletą na ringu wystąpili: Wojciech Bartnik (pięciokrotny zwycięzca turnieju Feliksa Stamma, 10-krotny mistrz kraju), Tomasz Bonin, mistrz kraju seniorów sprzed dwóch lat (z zawodu technik rolnik) i Krzysztof Włodarczyk uznany w Europie junior bokserski.

Mile przyjęto nowosądeczan. Jeden z nich Tomasz Nowak zaprezentował się w ringu znakomicie. Po bardzo ładnej walce pokonał Niemca Majka Wolherta. Nie zawiódł też Tomasz Gargula pokonując swojego przeciwnika w trzeciej rundzie przez ko.

A Saleta? Walczył na ringu tylko 30 sekund. Jego 38-letni rywal, Czech Jozef Balog nie był w stanie stawić mu czoła.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Kropka nad ,i” postawiona

Saturday, February 24th, 2001

DWORY SA UNIA Oświęcim – SKH Sanok 9:3 (2:2, 4:0, 3:1). Bramki: 0:1 Ćwikła (Demkowicz) 1, 0:2 Demkowicz (Ćwikła) 4, 1:2 Wojciechowski (Zamojski, Cihal) 15, 2:2 Wieloch (Cihal) 15, 3:2 Wieloch (Kłys) 23, 4:2 Puzio (Cinalski, Garbocz) 26, 5:2 Puzio (Klisiak) 34, 6:2 Parzyszek (Klisiak, Gonera) 40, 7:2 Wieloch (Mucha) 47, 8:2 Jarosz (Ziober, Pohl) 47, 9:2 Horny (Mucha, Wieloch) 56, 9:3 Demkowicz (Burnat) 60. Sędziował J. Miszek z Jastrzębia. Kary: 6 i 8 min. Widzów 1000. Stan play off 3:0 i awans Dworów Unii.

UNIA: Brnio (52 Witek) – Cinalski, Gonera, Klisiak, Parzyszek, Puzio – Zamojski, Piątek, Wojciechowski, Garbocz, Laszkiewicz – Cihal, Kłys, Horny, Mucha, Wieloch – Jarosz, Ziober, Pohl.

Sanoczanie przyjechali do Oświęcimia zaledwie z 13 zawodnikami z pola i dwoma bramkarzami. Nie zamierzali jednak łatwo się poddawać. Nim kibice dobrze usiedli na krzesełkach w 52 sekundzie gola strzelił Ćwikła. Kiedy w czwartej minucie Demkowicz strzałem w ,długi” róg zaskoczył Brnio powiało sensacją. Gospodarze grali słabo, a goście swojej szansy szukali w strzałach niemal przy każdej nadarzającej się okazji. W 15 min mistrzowie Polski potrzebowali 42 sekund, by wykorzystać przewagę i strzelić kontaktowego gola. Kolejna ich akcja przyniosła już wyrównanie.

W II i III tercji oświęcimianie posiadali już zdecydowaną przewagę. Po trzeciej bramce Wielocha, pięknego gola strzelił Puzio po wymianie krążka z Cinalskim, powracającym z ławki kar. Wynik po dwóch tercjach ustalił Parzyszek, trafiając na 9 sekund przed końcem drugiej odsłony. W 47 minucie miejscowi grali w podwójnej przewadze i wykorzystali ją w stu procentach. Najpierw trafił Wieloch, który ustrzelił w tym meczu hat trick, a później Jarosz.

Kiedy kibice oczekiwali przypieczętowania awansu do półfinału wygraną w dwucyfrowych rozmiarach. 24 sekundy przed końcem, sytuację sam na sam wykorzystał Demkowicz. W trzeciej tercji oprócz dopingu dla oświęcimskich hokeistów, kibice skandowali nazwisko Adama Małysza, kiedy na lodowisko dotarła wiadomość o złotym skoku Polaka.

GKS Tychy – FORTUNA-PODHALE Nowy Targ 6:0 (1:0, 4:0, 1:0)

Bramki: 1:0 Kwiatkowski (Karatajew, D. Adamcik) 11, 2:0 Kotoński (Wawrzonkowski) 24, 3:0 Pipa (I. Adamczik) 24, 4:0 Pipa (I. Adamczik, Copija) 26, 5:0 Copija (I. Adamczik, Pipa) 29, 6:0 Karatajew (Trzópek) 58. Sędziował L. Więckowski z Warszawy Kary: 12 i 38 min. Widzów 2500. Stan play offu: 2-1.

PODHALE: Zborowski (24 Rączka) – Gretka, Sroka, Jewitt, Suvanto, Łyszczarczyk – Puławski, Piotr Gil, Różański, Zaręba, Witer – Marcińczak, Łabuz, Ł. Gil, Biela, Z. Podlipni – Malinowski, Zapała, Rusinowicz.

Hokeiści Podhala przystąpili do tego meczu z nowym szkoleniowcem – Władimirem Andriejewem, który podczas Zimowej Uniwersiady w Zakopanem opiekował się reprezentacją ukraińskich studentów.

Dotychczasowy trener Andrzej Słowakiewicz, którego przed kilkoma dniami Zarząd Podhala zawiesił w czynnościach, przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim.

Niewiele mieli do powiedzenia nowotarżanie w tym spotkaniu. Pierwszy gol padł po trójkowej akcjii strzale z bliska Kwiatkowskiego w 11 min. Wcześniej D. Adamczik w 8 min trafił w poprzeczkę. Kolejne bramki padały po zamieszaniach podbramkowych. Drugą i trzecią bramkę dzieliło 48 sekund. Czwartego gola tyszanie zdobyli grając w przewadze 5 na 4. Goście mogli pokusić się o honorowego gola ale w trzeciej tercji Biela trafił w słupek. Ta odsłona została też okraszona bójką Kwiatkowskiego z Łyszczarczykiem – najpierw otrzymali po 4 min kary, a następnie po gestach w stronę publiczności nowotarżanin został odesłany do szatni.

Niedzielny mecz odbędzie się w niedzielę w… Oświęcimuiu o godz. 20 bez udziału publiczności. Więcej o sytuacji w nowotarskim klubie w poniedziałkowym wydaniu ,Gazety”.

POLONIA Bytom – KTH Krynica 3:1 (1:0, 1:1, 1:0)

Bramki: 1:0 Hub 5, 1:1 Laszkiewicz (Słaboń) 21, 2:1 Hub (Kuźniecow) 39, 3:1 Rajczak (Sedlak) 41. Sędziował W. Matuszak z Bydgoszczy. Kary: 12 i 10 min. Widzów 1000. Stan play offu: 2-1.

KTH: Jaworski – Piekarski, Preczek, Laszkiewicz, Słaboń, Ślusarczyk – Mintel, Sokół, Proszkiewicz, Ilavski, Cieślak – Tyczyński, Piksa, Suchomski, Voznik, Urban oraz Cieraciew.

Zaraz po rozpoczęciu gry przed szansą stanął Laszkiewicz ale nie trafił w bramkę. Fras w 2 min odbywał karę 2 min, ale goście nie wykorzystali gry w przewadze. Za to po chwili gdy na ławce kar przebywał Cieraciew, Polonia przeprowadziła szybką akcję i Hub w zamieszaniu podbramkowym wepchnął krążek po leżącym Jaworskim do siatki. Przewaga Polonii zaowocowała sytuacją Huba sam na sam z Jaworskim, w której górą był kryniczanin. W 21 min Laszkiewicz ponownie znalazł się rzed bramkarzem, ale tym razem pokonał Bacę, warto dodać, że na karze przebywał wtedy Piekarski. Dużo było fauli i twardej walki. W 39 min znów Hub nieco na raty pokonał Jaworskiego. W 11 sekundzie trzeciej odsłony Rajczak znalazł się oko w oko z krynickim bramkarzem i nie dał mu szans. Goście w 58 min wycofali bramkarza, ale grali już bez wiary w powodzenie, Jaworski jeszcze raz wracał na lód by później ponownie zjechać z lodzu. Polonia zaś w ostatniej sekundzie mogła jeszcze podwyższyć wynik. Hub zagrał do Puzio, ale ten nie opanował krążka przed pustą bramką.

W ostatnim meczu: GKS Katowice – Stoczniowiec Gdańsk 4:2 (3:1, 1:0, 0:1), stan play off: 2-1.

Autor artykułu: Andrzej RZYCKI, Żuk

Zawód – fałszerz

Friday, February 23rd, 2001

Czasy nastały takie, że fałszuje się obecnie wszystko. Od pieniędzy, po świadectwa ukończenia różnych szkół i kursów, dyplomy wyższych uczelni, paszporty.

Od zaświadczeń o zarobkach dla wyłudzenia kredytu, po karty płatnicze dzięki którym internetowe sklepy z dobrem wszelakim stają otworem. Zasada jest niezmienna – prawdziwy fałszerz, profesjonalista swojego dzieła nie będzie sprzedawał osobiście. On pozostaje w cieniu. Dlatego bardzo rzadko udaje się dotrzeć do bezpośrednich producentów różnego rodzaju fałszywek.

Wpadają na ogół płotki, dystrybutorzy, albo ludzie raczkujący w fałszerskim fachu, którym pierwsze powodzenie zawróciło w głowie. W ciągu ostanich kilku tygodni w Małopolsce ujawniono wytwórnię fałszywych dokumentów w Bochni, podobną w okolicach Mszany, fałszywe pieniądze w Tarnowie i Nowym Sączu, oraz kilka innych pomniejszych wytwórni. Skoro działają, znaczy, że jest zbyt na ich wyroby. Co więcej, przybywa fałszerskich specjalności.

- Mało kto bierze się dzisiaj za fałszowanie pieniędzy. Można je porzecież zarobić w zupełnie inny sposób – mówią policjanci. Mają rację.

Zmarli sprzedają

- Z dokumentami, które były sfałszowane zetknąłem się wielokrotnie – opowiada jeden z funkcjonariuszy Wydziału do Zwalczania Przestępczości Gospodarczej KWP w Krakowie.. – Prowadziłem m.in. głośną sprawę krakowskich kamienic. Sfałszowane dokumenty dotyczył głównie dawnych ich właścicieli. Owe fałszywki, akty notarialne, pochodziły z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Dotyczyły one sprzedaży lub darowizny budynku lub jego części i zwykle własności obywateli pochodzenia żydowskiego, którzy już w momencie sporządzania owego aktu, nie żyli. Zginęli w obozach lub zostali rozstrzelani.

Owe akty notarialne były przedstawiane tutaj w Krakowie. Kamienice były sprzedawane, pojawiali się nowi właściciele i tym sposobem zacierane były ślady oszustwa. Najdziwniejsze, że taka duża sprawa dotycząca kilkunastu krakowskich kamienic, które w ten właśnie sposób zyskały nowych właścicieli prowadzona była już w latach pięćdziesiątych! Zapadły wyroki skazujące dla kilkunastu osób zamieszanych w ten proceder.

Opinie grafologiczne z tamtego okresu potwierdziły, że akty notarialne były sfałszowane, ale orzeczenie sądu nie znalazło żadnego odzwierciedlenia w księgach wieczystych. Pozostał taki stan jaki powstał po fałszerstwie. Mało tego miałem jedną sprawę za wyjaśnieniem której jeździłem po całej Polsce Południowej. Przegrzebałem archiwa m.in. z Dąbrowy Tarnowskiej i po wielu, wielu zabiegach okazało się, że drugi raz rozpracowywałem tę samą sprawę, której akta są w Sądzie Najwyższym od lat pięćdziesiątych.

Mało, tego, zarzut przedstawiono temu samemu człowiekowi, który ową żonglerkę papierami przeprowadził w latach pięćdziesiątych. Dzisiaj ma ponad 80 lat i praktycznie nic mu nie można zrobić. Twierdzi, że zgłosił się do niego jeden z krakowskich biznesmenów, który ustalił na podstawie ksiąg wieczystych stan posiadania. Część kamienicy wartą 7 mld starych złotych odkupił za miliard. Sam pan widzi jak długi żywot miewa czasem fałszerstwo – mówi funkcjonariusz – i jak skomplikowane bywa dochodzenia do prawdy. To wielopiętrowe, wielowątkowe fałszerstwa, w które zaangażowane są zorganizowane grupy,specjalistów”, i znane kancelarie adwokackie, i osoby spoza naszego kraju.

Jak w banku

Wdzięcznym polem do działalności fałszerzy i oszustów są także banki. Ten rodzaj fałszerstw wymaga jednak odpowiedniej wiedzy, znajomości bankowych realiów czyli na ogół tzw. ,wtyki” w bankowych strukturach.

- Prowadziłem taką sprawę. Pracownica pewnego krakowskiego banku współpracowała z organizatorami fałszerstwa. wprowadzała do systemu bankowego niezbędne dokumenty a po wyprowadzeniu pieniędzy dokumenty zostały usunięte.

Chodziło o obywatela polskiego, weterana wojennego, który po kilkudziesięciu latach wrócił do ojczyzny z Australii. Cały swój dorobek, 300 tys. dolarów, umieścił na lokacie terminowej. Pieniądze leżały i procentowały. Dzień po upływie terminu lokaty zjawił się w banku by sprawdzić stan swojego konta i odsetki. Usłyszał – sorry, pan przecież nie ma żadnych pieniędzy! Okazało się, że kilkanaście dni wcześniej w banku złożone zostały pełnomocnictwo do dysponowania tymi pieniędzmi. Podrobiono jego podpis. Pełnomocnik otrzymał kartę pełnomocnictwa i parę dni przed upływem terminu lokaty zlecił przelanie pieniędzy na swoje konto. Pracownica banku, nie wtajemniczona w przekręt próbowała przekonać zleceniodawcę, by nie rezygnował z lokaty tydzień przed terminem, że straci sporo grosza. Usłyszała – mam do zrobenia interes życia. Chyba nie kłamał.

Wpadli, bo nie mogli wycofać tych dokumentów, na których człowiek zlecający przelew pieniędzy składał podpisy. Kto z nim współdziałał ustaliliśmy dzięki temu, że jego współpracownica kilkakrotnie sprawdzała stan konta ofiary. Nie wiedziała, że każdy taki wgląd jest rejestrowany poprzez identyfikator pracownika w systemie informatycznym. Cała grupa siedzi.

Nieco podobny przypadek dotyczył firmy. Tym razem pracownica banku , nawiasem mówiąc córka krakowskiego adwokata, dokonała przelewu z konta firmy na konto innej firmy, po czym pobrała wraz ze wspólnikami pieniądze i wyjechała za granicę. Gdy pieniądze, 5 miliardów starych złotych, się skończyły wróciła do kraju.

Artysta

- Prowadzę teraz sprawę pewnej krakowskiej firmy fonograficznej – mówi inny funkcjonariusz. – Bardzo ciekawą, także dotyczącą fałszerstwa. Pełnomocnik tej firmy, wspólnie z żoną zarejestrowany był w ZAIKS jako twórca.

Pomysł polegał na tym, że on zamawiał w tłoczni plyty kompaktowe i za to odprowadzał do ZAIKS-u tantiemy. Dogadał się jednak z dyrektorem handlowym tej tłoczni i na fakturach dotyczących płyt, tych, które zamawiał, dokonywano prostej zamiany tytułów. Zgadzały się ilości. Zamiast tytułów, za które miał odprowadzać tantiemy pojawiało się jego nazwisko. W wykazie dla ZAIKS nie było już rzeczywistych tytułów. ZAIKS- tantiemy musiał więc zwracać jemu, twórcy. W ciągu dwóch lat 5 miliardów starych złotych. Inna ,zamiana” polegała na całkowitym pominięciu znanych zespołów np. ,Budki Suflera”, które miały mieć tantiemy, i zamianie ich wykazach na twórców z tzw. stawką zerową. Są to nagrania kolęd itp. Na tym procederze narżnięto ZAIKS na 13 milionów złotych i to tylko na płytach CD. A są przecież jeszcze nagrania na kasetach. W tym przypadku jednak nic nie możemy zrobić. Brak dowodów.

Lewe karty

- Na trop tej sprawy wpadliśmy w czerwcu 1999 roku. Dwaj czarnoskórzy obywatele na terenie Krakowa i Warszawy na tzw. złote karty płatnicze Visa pobierają spore kwoty pieniądzy. Zawsze było to około 3 tys. dolarów. Złote karty dostają najbardziej wiarygodne dla banku osoby, na ogół z nieograniczonymi kontami. Takich kart się nie sprawdzało. Była karta, był obywatel, było konto. Okazało się wszystko fałszywe. Dzięki ścisłej współpracy z bankami udało się zatrzymać sprawców. Okazało się, że karty produkowane były w Kanadzie. Trafiały do nas pocztą kurierską w okładkach książek dla dzieci. Pobierali pieniądze z kont bankowych ale także firm, bowiem kupowali sobie najdroższe rzeczy, płacili za hotele itp. W sumie obliczyliśmy ich na 13 milionów nowych złotych.

- Sytuacja staje się poważna.W tej chwili w Polsce można bez najmniejszego problemu podrabiać karty płatnicze – mówi jeden z moich rozmówców. Urządzenia są w normalnej sprzedaży. Każdy obywatel może iść i kupić komplet tych urządzeń. Potem wejść do internetu, ściągnąć programy do wygenerowania numerów kart, wejść na internetowe strony z pornografią, które są płatne, i sprawdzić czy karta o tym numerze jest czynna. Za grosze. Jeśli jest czynna, mamy już potrzebny numer. Trzeba teraz zdobyć datę ważności karty. te iunfoirmacje zdobywa się zbierając w sklepach paragony, za zakupy z kartami płatniczymi albo osobiście albo przez sklepowego pracownika.

Nieoficjalnie wiemy, że staje się to drugą profesją. Na paragonie jest data jej ważności. I przy pomocy tej metody mogę w sklepach internetowych kupić prawie wszystko. Przysyłają mi towar do domu. Kto chce kupić towar w sklepie musi mieć kartę. Kto chce kupić w internecie musi mieć numer karty i datę jej ważności. Prowadzimy właśnie sprawę przeciwko krakowskiemu studentowi, który kupował w ten sposób w internecie. Oszuści dają sobie już radę z wywabieniem podpisu właściciela, co ważne jest w przypadku kart skradzionych.

Dokumenty i kompakty

- Już w 1996 roku u nas, na polskim rynku, najzupełniej legalnie, pojawiły się specjalistyczne nesesery pozwalające na sporządzenie dowolnego dokumentu, łącznie z suchymi pieczęciami. Teraz gdy są komputery, skanery, wystarczy oryginalny dokument, nie ksero, by przy przeciętnych umiejętnościach można otrzymać oryginalny blankiet. Można na niego wprowadzić potrzebny tekst, opatrzyć oryginalnie podrobioną pieczęcią i podpisem, zrobić ksero i papier gotowy. Można zrobić wszystko.
W Krakowie pojawili się ostatniom ludzie oferujący nanoszenie tamponów na zwykłe, nie nagrane płyty kompaktowe. W miejsce najtańszych, czystych kompaktów w cenie 1,20 – 2 zł za sztukę, ale zmieniających barwę po nagraniu pojawiły się takie, które nie zmieniają barwy po wypaleniu. Kosztują na rynku około 7 złotych. Gdy są z tamponem czyli tym obazkiem na wierzchu, fachowo zeskanowaną oryginalną okładką, nie sposób ich odróżnić od oryginału.

- Oszuści i fałszerze stosują coraz doskonalsze metody, korzystają ze zdobyczy techniki. My, na szczęście też nie jesteśmy bezradni. Ale są jeszcze starzy mistrzowie, pracujący tradycyjnymi metodami. Jeden z nich działa w Małopolsce. Wiemy o nim ale nigdy nie potrafiliśmy mu niczego udowodnić. Zanikające umiejętności. Sama fałszerska profesja ma się jednak coraz lepiej.

Autor artykułu: Konstanty MIGDAŁ

I liga koszykarek – Jak to derby…

Friday, February 23rd, 2001

KORONA Kraków – AZS-AWF Kraków 60:56 (16:10, 17:15, 18:11, 9:20). Punkty dla Korony: Kuszka 27, Radwan 16. Bogdan 9, Michałów 8, M. Serafin 4, Starowicz 1. Punkty dla AZS-AWF: Tomaszewska 15, Job 9, Stec 9, Pyzik 8, Wojciechowska 12, Kawa 3.

Wydawać by się mogło, że zajmująca wyższą pozycję w tabeli Korona powinna łatwo poradzić sobie z niżej notowanymi akademiczkami. I początek meczu na to wskazywał – gospodynie osiągnęły przewagę 11:2 i nic nie przemawiało za tym, że koszykarki z AZS-AWF podejmą walkę. W drugiej kwarcie jednak, głównie za sprawą Tomaszewskiej (która przed długą przerwą zdobyła 13 oczek), zdołały złapać właściwy sobie rytm gry. Po ponownej znacznej przewadze koronianek w trzeciej kwarcie, ambitnie grające akademiczki zdołały doprowadzić na minutę przed końcem meczu do stanu 59:56. Pewnie wykorzystany rzut osobisty przez Kuszkę, a podyktowany po faulu technicznym sprawił że Korona zainkasowała kolejne dwa cenne punkty.

1. Łączność 18 35 1560:1110

2. Aqua Park 17 33 1467:924

3. VBW Clima 18 29 1420:1241

6. Korona 18 27 1207:1210

4. Olimpia 17 26 1226:1256

5. Włókniarz 17 26 1168:1212

7. Unia 17 24 1044:1227

8. SMS II 17 23 1119:1226

9. AZS Wrocław 17 23 1093:1290

10. AZS-AWF Kr. 18 22 1039:1211

11. Widzew 18 20 983:1429

Autor artykułu: Marek HARATYM

Wizowe kłopoty Iheanacho

Friday, February 23rd, 2001

Wczoraj po godzinie 19 autokar z piłkarzami Wisły dotarł do Bratysławy, czyli bazy wypadowej do spotkań sparingowych w Wiedniu. Krakowianie zamieszkali w Hotelu Bratislavia. Niestety wiślacy mają kłopoty, a konkretnie problemy dotknęły Iheanacho.

Czarnoskóry piłkarz otrzymał tylko jednorazową wizę słowacką. Może zatem zdarzyć się, że gdy Iheanacho pojedzie na mecz do Wiednia z Austrią, to później Słowacy nie wpuszczą go z powrotem. W tej sprawie działania podjął już kierownik drużyny, Marek Konieczny, który próbuje załatwić dłuższą wizę dla Iheanacho poprzez polską ambasadę.

Na jeden sparing przyjechał Marek Zając, który otrzymał powołanie na mecz reprezentacji ze Szwajcarią i po rozegraniu spotkania z Austrią Wiedeń wraca do kraju.

Krakowianie mają dobre warunki do pracy. Trenować będą na obiektach Slovana. Prócz boisk mają do dyspozycji siłownię. Trener Orest Lenczyk uważa, że zespół zmierza w dobrym kierunku: – Po obozie na Cyprze mamy wyrobiony pogląd na temat drużyny – powiedział krakowski szkoleniowiec. – Na pewno w zespole nastąpią zmiany, które zaskoczą kibiców. Musimy podglądać i wzorować się na najlepszych. Stąd m.in. zmieniamy nasz system gry. Wiosną Wisła będzie grała w ustawieniu 4 – 4 – 2, bo tak grają w Europie. Naszym celem będzie zdobywanie jak największej ilości bramek. Tego oczekują od nas kibice i to jest droga do zaszczytów.

Jak na razie nie planujemy dalszych zakupów. Wisła ma pieniądze, ale nie będzie ich wydawać dla samego wydawania. Jeżeli będziemy sprowadzać graczy, to na konkretne pozycje. Mamy w zespole dużo młodzieży, ale ona musi się jeszcze sporo uczyć. Samo zdobycie mistrzostwa Polski juniorów nie jest przepustką do pierwszoligowej drużyny. Zwłaszcza takiej jak Wisła.

Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ

Pieniędzy wystarczy do maja

Friday, February 23rd, 2001

Gorlickie społeczeństwo może być dumne z postawy funkcjonariuszy policji tamtejszej Komendy Powiatowej. Skuteczna walka z przestępczością, plasuje ich w czołówce rankingu jednostek policji w Małopolsce.

- Staraliśmy się być perfekcyjni, mimo trudności, na które ciągle napotykaliśmy w codziennym działaniu – mówi młodszy inspektor Kazimierz Mruk, komendant KPP w Gorlicach. – Brak odpowiedniej bazy lokalowej zmusza nas do pracy w dwóch obiektach, komisariaty w Bieczu i Lipinkach są pod jurysdykcją sądu i prokuratury w Jaśle. Jeśli dodamy do tego niedoszacowany i ciągle obcinany budżet, to tylko zaangażowanie policjantów umożliwiło odniesienie sukcesu w ubiegłym roku.

Występowaniu zjawisk kryminogennych i patologicznych sprzyja rosnące w powiecie bezrobocie. Liczba stwierdzonych przestępstw na 100 tys. ludności plasuje gorlickią KPP na 11 miejscu w Małopolsce. Za to z wykrywalnością jest nieźle, przekracza ona 70 proc. Daje to II miejsce wśród jednostek w kraju. Natomiast III miejsce zajmują Gorlice w wykrywalności przestępstw kryminalnych.

Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu wykryto w ponad 90 proc., przeciwko mieniu w prawie 50 proc. Skutecznie zakończono 98 na 111 spraw dotyczących poszukiwań osób ukrywających się i 38 zaginionynych.

Funkcjonariusze z Gorlic radzą sobie z przestępczością gospodarczą, pomimo jej dynamicznego wzrostu. Wykrywalność w tej kategorii wynosi prawie 96 proc.

W 2000 r. wydział prewencji przekształcono w sekcję i włączono do niej rewiry dzielnicowych. Sekcja ujawniła prawie 13,5 tys. wykroczeń. Przestępczość przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji to ponad 10 tys. spraw, a przeciwko porządkowi i obyczajowości publicznej 1284.

Najlepsi w prewencji są funkcjonariusze z Biecza, Bobowej i dwóch rewirów gorlickich, najsłabsi z Lipinek i Łużnej.

Na gorącym uczynku zatrzymano 152 sprawców, załatwiono prawie 4 tys. interewencji, 85 razy asystowano organom ekzekucyjnym, zatrzymano 22 łamiących przepisy obcokrajowców, z czego 19 wydalono z Polski. Ponadto chronili wiele imprez rozrywkowych, sportowych, przeprowadzali akcje promujące bezpieczeństwo.

W ramach działań profilaktycznych propagowano wiedzę o bezpieczeństwie w ruchu drogowym wśród młodzieży i dzieci, organizowano konkursy o tej tematyce i o udzielaniu pierwszej pomocy. Na drogach powiatu gorlickiego zanotowano 407 kolizji, 170 wypadków drogowych, śmierć poniosło w nich 14 osob, a 228 odniosły obrażenia.

Gorlicka KPP zrealizowała wszystkie budżetowe wydatki i należne zobowiązania fianansowe. Potrzebuje jednak znacznie więcej środków na wzmocnienie kadrowe, na bieżące wykonywanie zadań, wynajem pomieszczeń biurowych, chyba, że doczeka się wreszcie własnej siedziby z prawdziwego zdarzenia. Pieniędzy wystarczy na razie do maja. Co potem? Nasze bezpieczeństwo jest w rękach parlamentarzystów.

Autor artykułu: YES

Autobusy nie kursują

Friday, February 23rd, 2001

W tragicznej sytuacji znajdują się mieszkańcy Biesnej w gminie Łużna. Do centrum ich miasteczka nie prowadzi asaltowa droga, ale polny trakt. Powoduje to, że do Biesnej nie dojeżdża żaden autobus, a mieszkańcy często zrywają zawieszenia swoich smochodów na feralnej drodze.

Nic nie wskazuje na to, że sytuacja się poprawi. Owszem, w Biesnej powstaje obecnie most na rzece Bieśnik, ale inwestycja ta ogranicza się jedynie do wybudowania przeprawy. Nikt nie wymienia natomiast w planach utwardzenia drogi i położenia asfaltu na ponad półkilometrowym odcinku traktu prowadzącym do centrum Biesnej.

- To jedyne sołectwo w naszej gminie i chyba całym powiecie, do którego nie ma asfaltówki – mówi Kazimierz Krok, wójt gminy Łużna. – Mam nadzieję, że po wybudowaniu mostu uda tam się poprowadzić drogę z prawdziwego zdarzenia.

Koszt inwestycji związanej z budową mostu ma wynieść ponad milion złotych. Wszystkie prace powinny być ukończone do czerwca.

- To całkowicie nowy most – mówi Marek Machowski, członek zarządu powiatu gorlickiego. – Jest naprawdę potrzebny w tym miejscu. Niedawno złożyliśmy wniosek z prośbą o dofinansowanie inwestycji przez Ministerstwo Transportu. Myślę, że decyzja będzie pozytywna.

Obecnie stoi konstrukcja mostu. Trwa regulacja brzegów rzeki i wytyczanie nowego koryta. Po obu stronach ubijane są fundamenty i kładzione płyty betonowe dla wzmocnienia brzegów i zebezpieczenia przed powodzią.

- Sprawa drogi prowadzącej do centrum Biesnej jest bardzo ważna – dodaje Machowski. – Wszystko zależy jednak od środków, które zostaną nam przyznane. Gdybyśmy otrzymali pieniądze z puli popowodziowej, na usuwanie skutków kataklizmu z 1997 roku, może udałoby się przy pomocy mieszkańców Biesnej zrobić nawierzchnię asfaltową.

Autor artykułu: olsz

Obniżono bilety na Saletę

Friday, February 23rd, 2001

Po naszej wczorajszej informacji o sobotniej gali i walce Przemysława Salety w Nowym Sączu i cenie biletów 50 złotych organizatorzy otrzymali wiele telefonów, by cenę… obniżyć.

I do tego organizatorzy się przychylili. Bilety na galę zostały więc obniżone na 25 złotych. Można je kupić w Wyższej Szkole Biznesu, budynek B.

Autor artykułu: DG

,Przetańczyć z tobą chcęÉ”

Thursday, February 22nd, 2001

Bal ze Skrzynecką W najbliższą sobotę, 24 lutego w Liceum Ogólnokształcącym w Dębicy odbędzie się wielki bal charytatywny. Swój udział zapowiedziała Katarzyna Skrzynecka oraz kabaret PAKA.
Bal tradycyjnie już odbywa się pod koniec karnawału. To nie tylko doskonała zabawa ale także wielkie wydarzenie artystyczne. W tym roku w Dębicy gościć będzie gwiazda piosenki aktorskiej, solistka krakowskiej Piwnicy pod Baranami, Katrzyna Skrzynecka, która wykona kilka piosenek ze swojego bogate repertuaru, m. in z najnowszego krążka artystyki. Zabawę poprowadzą zaś członkowie znanego kabaretu studenckiego PAKA.
- Bal odbywa się już po raz VIII. Tradycyjnie też dochód z niego zostanie przeznaczony na potrzeby naszej szkoły – mówi Barbara Olechniewicz, wicedyrektor dębickiego ogólniaka. – Podczas balu odbędzie się wiele konkursów, quizów, oczywiście zwycięzcy otrzymają cenne nagrody- niespodzianki.
W tym roku szkole udało się pozyskać sponsora, firmę Suret.
Na bal do ogólniaka przybędą nie tylko przedstawiciele lokalnego samorządów, ale także przedsiębiorcy, sponsorzy, ludzie kultury.
W trakcie tej imprezy odbędzie się też licytacja, dochód z niej również zasili kasę szkoły.
Największą nagrodą będzie jednak możliwość przetańczenia całej nocy zÉ Kasią Skrzynecką.
(mir)

Autor artykułu: Mirosław KOWALSKI

Czy upadną małe sklepy?

Thursday, February 22nd, 2001

Pod koniec lipca ubiegłego roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące warunków sprzedaży mięsa i wędlin. Wprowadzają one bardziej rygorystyczne zasady, niż te stosowane dotychczas w obrocie wyrobami pochodzenia zwierzęcego. Jednak nie we wszystkich sklepach personel stosuje się do przepisów.
W myśl nowych zaleceń w sklepach zaopatrzonych w tego typu asortyment zatrudnione powinny być co najmniej trzy osoby, jedna do sprzedaży mięsa, inna do krojenia i podawania wędlin oraz kolejna, obsługująca kasę i wydająca resztę. Nie dopuszcza się możliwości, by ten sam sprzedawca kroił szynkę czy wołowinę i jednocześnie wydawał resztę kupującemu.

Nowe przepisy uderzyły przede wszystkim we właścicieli mniejszych sklepów. Dla tych na wsiach zatrudnienie kolejnego pracownika to nowe, niejednokrotnie trudne do udźwignięcia koszta. Niektórzy będą musieli zrezygnować z handlu tymi towarami.

- Mimo że rozporządzenie ministra obowiązuje już od kilku miesięcy, nasze działania ograniczały się do tej pory głównie do informowania o zmianach w obowiązujących przepisach – mówi Janina Wrona z Miejskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Tarnowie. – Daliśmy czas właścicielom małych sklepów na to, by zastanowili się nad tym, czy warto w to dalej inwestować. Teraz przystępujemy do rygorystycznego egzekwowania zaleceń ministra.

Wielu klientom sklepów mięsnych zupełnie nie przeszkadza to, że ta sama osoba najpierw kroi wędliny, a potem obsługuje kasę. – Ważne, by odbywało się to szybko, by kolejka sprawnie posuwała się do przodu – mówią.

Inni – szczególnie wyczuleni na kwestie higieny – przyjęli nowe rozporządzenia z ulgą. Ich zdaniem powinne były one być wprowadzone już dawno. Na Zachodzie taka sytuacja, by sprzedający sam kroił wędliny i wydawał pieniądze jest nie do pomyślenia.

W celu poprawy higieny sprzedaży mięsa nowe przepisy zobowiązują także handlowców do dostosowania pomieszczeń przeznaczonych do prowadzenia działalności związanej z produkcją, przetwórstwem bądź sprzedażą tych artykułów do norm obowiązujących w Unii Europejskiej. Podłogi i ściany do wysokości dwóch metrów winny być pokryte materiałami o powierzchni łatwozmywalnej, zaś tradycyjne kurki w urządzeniach sanitarnych, jak umywalki i toalety należy zastąpić fotokomórkami po to, aby zminimalizować ryzyko przenoszenia bakterii podczas mycia rąk.
- Nowe przepisy przyczynią się z pewnością do ogólnej poprawy higieny sprzedaży mięsa i wędlin. Przysporzą one jednak sporo problemów właścicielom sklepów – przyznają pracownicy Sanepidu.

Autor artykułu: (pach)