Archive for February, 2001

Wszystko na miejscu

Wednesday, February 28th, 2001

W Sanatorium Uzdrowiskowym ,Limba” otwarto wczoraj zmodernizowaną bazę zabiegową. W centralnym punkcie ośrodka usytuowano gabinety lekarskie, dyżurkę pielęgniarek, inhalatorium, a także całość hydroterapii, fizykoterapii i kinezoterapii.

Dyrekcja ,Limby” od lat dba o podnoszenie standardu sanatorium, dzięki czemu dziś jest ono konkurencyjne dla podobnych ośrodków nie tylko w naszym regionie. Wcześniej wykonano tam sieć wodociągową i oczyszczalnię ścieków, a także zespół boisk sportowych, ekologiczną kotłownię i kuchnię, docieplono budynki, wymieniono stolarkę okienną.

- Przy tych inwestycjach otwarcie zmodernizowanej bazy zabiegowej może się wydawać przedsięwzięciem na pozór niewielkim – mówi dyrektor Sanatorium Uzdrowiskowego ,Limba” w Piwnicznej-Zdroju Jan Nobis. – Ma ono jednak ogromne znaczenie dla naszych kuracjuszy. Do tej pory baza rozrzucona była na trzech poziomach pawilonu.

Zlokalizowanie jej w jednym ciągu ułatwi korzystanie z zabiegów przede wszystkim osobom niepełnosprawnym. W najbliższym czasie planujemy zresztą usunąć bariery dla tej grupy kuracjuszy robiąc między innymi podjazdy i mini-windę przy jadalni.

,Limba” wciąż inwestuje. Dziś innej drogi nie ma zwłaszcza, że konkurencja na sanatoryjnym rynku jest duża. Właściciele ośrodków w Piwniczej mają jednak pewną przewagę nad swoimi rywalami z innych części kraju.

- Przede wszystkim jest tutaj prawdziwe bogactwo wód mineralnych – wylicza Jan Nobis. – Poza tym 75 procent terenu stanowią lasy, a to oznacza najwyższy w kraju poziom tlenu na metr kwadratowy. To środowisko sprzyja szybkiemu powrotowi do zdrowia.

Autor artykułu: szel

Emerytura z satysfakcją

Wednesday, February 28th, 2001

Rozmowa z Aleksandrą Martuszewską, dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 20 w Nowym Sączu.

- Dlaczego zostawia Pani szkołę, którą prowadziła Pani od początku jej istnienia?

- Przepracowałam już trzydzieści sześć lat. Czuję sią zmęczona. Wydaje mi się, że zrobiłam wszystko, aby ta szkoła miała taki wizerunek, jaki ma w tej chwili. Resztę chcę pozostawić młodszym, pełnym energii i świeżych pomysłów pedagogom. A tych w tej szkole nie brakuje.

- Spełniła się więc Pani jako pedagog, nauczyciel i dyrektor?

- Przez lata pracy pełniłam wiele funkcji, nie tylko w oświacie. Byłam nauczycielem, metodykiem, radną i wreszcie, dziewięć lat temu otwierałam Szkołę Podstawową numer dwadzieścia. Zaczynałam pracę z nowymi nauczycielami, uczniami i ich rodzicami. Ta praca przyniosła mi najwięcej satysfakcji i radości.

- Czego najbardziej będzie Pani żal?

- Szkoły i kadry pedagogicznej. Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że jest to najlepszy zespół jaki znałam i z jakim się zetknęłam. Nauczyliśmy się współpracować ze sobą i co najważniejsze – słuchać naszych uczniów i ich rodziców. Atmosfery, która panuje w szkole można pozazdrości. Nie zamierzam zrywać kontaktów ze szkołą. Zawsze chętnie będę wracać w te progi, służyć radą i pomocą jeśli zajdzie taka potrzeba.

- Osoba tak pełna energii jak Pani nie poprzestanie chyba na cichym życiu emeryta?

- Już w najbliższym czasie rozpocznę pracę w sądeckim hospicjum. Będę pomagać ludziom chorym i służyć swym czasem i radą ich rodzinom. Nadszedł też czas abym pomyślała wreszcie o sobie. Chcę odpoczywać na wycieczkach, spacerach i marzę o podróżach.

Szkolna społeczność przygotowała specjalny program aby pożegnać swoją dyrektorkę.

Autor artykułu: Maria OLSZOWSKA

Karetka stoi w garażu

Wednesday, February 28th, 2001

Karetka, którą w połowie lutego dostał szpital powiatowy w Gorlicach, stoi obecnie w garażu. Niektóre osoby twierdzą, że powinna już jeździć po ulicach powiatu. Tymczasem nie zostały jeszcze dopełnione wszystkie formalności związane z rejestracją pojazdu.

- Nie wiem kto jest taki niecierpliwy, ale zapewniam, że wszystko jest w porządku – mówi Zygmunt Dzija, dyrektor powiatowego szpitala w Gorlicach. – Karetka została nam przekazana na rzecz Zespołu Ratownictwa Medycznego. Ma on w Gorlicach powstać do końca marca.

Nie wiadomo jednak, czy ZRM zostanie utworzony przy szpitalu czy też pogotowiu ratunkowym.

- Jeżeli okaże się, że Zespół będzie działał przy pogotowiu, użyczymy tę karetkę na odpowiednich warunkach – dodaje dyrektor Zygmunt Dzija. – Obecnie karetka czeka na nadanie homologacji. Później trzeba będzie ją zarejestrować i ubezpieczyć, aby mogła wyjechać na ulice powiatu.

Auto – fiat ducato, jest garażowane. Nie ma obawy, że coś się z nim stanie.
Jest również niemal całkowicie wyposażone w odpowiedni sprzęt. Brakuje drobnych przedmiotów, bez których można sobie poradzić.

- Mam nadzieję, że w najbliższym czasie karetka wyjedzie na ulice – kończy dyrektor Dzija.

Autor artykułu: olsz

Dawid Bułka: Stoję przed szansą…

Wednesday, February 28th, 2001

Niedawno informowaliśmy o perypetiach znanego w Krakowie bramkarza Dawida Bułki. Po upadku Kabla ten utalentowany zawodnik pozostawał bez klubu. W Wiśle, która jest właścicielem jego karty zawodniczej szans na grę nie miał. Szukał zatem innego miejsca zatrudnienia i wreszcie znalazł, chociaż daleko od Krakowa.

- Poprzez znajomego udało mi się zainteresować sobą trenera Bogmaru-Ceramed Komorowice – mówi Dawid Bułka. – Od kilku tygodni trenuję z tym zespołem i mam nadzieję, że zostanę tutaj na dłużej.

- Czy to oznacza, że jeszcze nie jesteś zawodnikiem klubu z Komorowic?

- Jak na razie działacze Bogmaru nie doszli jeszcze do porozumienia z Wisłą. Rozmowy jednak trwają i mam nadzieję, że wszystko zakończy się po mojej myśli. Ja sam również nie ustaliłem jeszcze warunków kontraktu, ale jeśli działacze obu klubów dojdą do porozumienia to myślę, że z podpisaniem indywidualnej umowy nie będzie problemów.

- Z jakimi nadziejami przenosisz się do Komorowic?

- Przede wszystkim będę miał okazję zaistnienia w wyższej niż do tej pory klasie rozgrywkowej. Stoję przed dużą szansą. Już po kilku tygodniach treningów w tym klubie widzę, że jest on bardzo dobrze zorganizowany. Wszyscy mówią tutaj o awansie do II ligi. Mam nadzieję, że zostanę w Komorowicach i przyczynię się do sukcesu tego klubu.

- Jak ocenia Twoją przydatność do zespołu trener Wojciech Borecki?

- Myślę, że jest zadowolony z mojej postawy. Do tej pory zagrałem w trzech sparingach. Puściłem tylko jedną bramkę, więc myślę, że nie można mieć do mojej postawy większych pretensji. Pozostaje mi tylko czekać na pomyślne zakończenie rozmów pomiędzy klubami.

Autor artykułu: BK

Brat pomścił brata

Wednesday, February 28th, 2001

W Warszawie odbyły się mistrzostwa Polski juniorów w szpadzie. Znakomicie spisała się w nich ekipa AZS AWF Kraków, która wraca z tej imprezy z medalami – złotym indywidualnie i srebrnym drużynowo.

Znakomicie spisał się Aleksander Kostka, który wywalczył tytuł mistrzowski. W walce o czwórkę wygrał ze Stanisławem Starzewskim, swoim klubowym kolegą 15:10, a w półfinale pokonał Adama Mordela (UKS Zielona Góra) 15:14, a w finałowej walce zwyciężył Janusza Bączka (AZS AWF Warszawa) 15:13.

- Olek miał małe problemy w półfinale – mówi klubowy trener Aleksandra Wojciech Ryczek – gdyż przegrywał 11:12, ale udało mu się przełamać rywala. Ta walka miała spore znaczenie, gdyż chodziło o kwalifikację na mistrzostwa świata juniorów, które odbędą się w Gdańsku. Któryś z tej dwójki: Mordel, Kostka mógł jechać na tę imprezę i miało zadecydować wyższe miejsce. Kwalifikację wywalczył więc Kostka. Do finałowego pojedynku podszedł za mało zmobilizowany, odpuścił nieco, ale zdołał nadrobić stratę. Nie spodziewałem się, że będzie tak dobrze. Świetnie wypadł też brat Olka – Karol Kostka, który był szósty. Przegrał on z Mordelem walkę o wejście do najlepszej czwórki 9:15, ale został potem pomszczony przez brata. Ósmą lokatę zajął Stanisław Starzewski.

W okolicach 60. miejsca uplasowali się Wojciech Ogonek i Wojciech Wojtanowicz, a Michał Andruchów był 28.

Krakowianie wspaniale spisali się też w rywalizacji drużynowej. Zespół tworzyli Aleksander i Karol Kostkowie oraz i Starzewski. Dopiero w finale nie sprostali warszawskiej Legii – porażka 38:45 i wywalczyli tytuł wicemistrzowski.

- Teraz przed nami mistrzostwa Polski młodzieżowców w Katowicach – mówi Wojciech Ryczek. Tam wystąpią już Michał Sobieraj i Radosław Zawrotniak. W kwietniu zaś odbędą się mistrzostwa świata w Gdańsku, w kategorii młodzieżowców (wystąpi Sobieraj) i juniorów. W międzczasie będziemy startować w pucharach Polski. Dopiero otwieramy rok i czeka nas masa imprez.

Autor artykułu: Żuk

W Armaturze Kraków SA – plany zgodnie z planem

Wednesday, February 28th, 2001

Założony w ub. r. plan sprzedaży w wysokości 115 mln zł oraz zysk netto na poziomie 4-5 mln zł będzie w tym roku wykonany. Zgodnie z opracowaną do 2003 r. strategią rozwoju, Armatura Kraków SA zamierza osiągnąć w 2001 r. wyniki z 1999 r. To dużo, zważywszy na kilkuletnie straty.

Po kłopotach finansowych i głębokiej restrukturyzacji krakowska Armatura zaczyna wychodzić na prostą. Prezes zarządu spółki Grzegorz Pielak zapewnia, że założenia tegorocznego planu zostaną wykonane. Fabryka odczuwa jednak pewne kłopoty ze zbytem baterii, wynikające przede wszystkim z tego, że portfele klientów nie pęcznieją od nadmiaru gotówki. Widać to chociażby po rosnącej sprzedaży części zamiennych do armatury. Wielu z nas nieustannie będzie wymieniać uszczelki zanim zdecyduje się wreszcie na kupno nowej baterii. Poza tym i w budownictwie mieszkaniowym wyniki wciąż nie są najlepsze, co również w pewnym stopniu odbija się na zbycie armatury. Znacznie lepiej natomiast rozwija się eksport oraz usługi, które KFA wykonuje także na zlecenie zewnętrznych kontrahentów.

W ub. r. akcjonariusze fabryki – przypomnijmy, że inwestorem strategicznym jest PZU Życie SA – zadecydowali o zmianie lokalizacji i przeprowadzce do Skawiny na tereny należące do tamtejszych Zakładów Metalurgicznych. Właśnie w tych dniach akcjonariusze skawińskiej spółki zmienili jej radę nadzorczą i zarząd, negocjacje w sprawie sprzedaży gruntu i hali Armatura musi podjąć od nowa. Grzegorz Pielak mówi o deklaracji współpracy ze strony zmienionego kierownictwa ZM. Poza tym jest spisana umowa, której zerwanie groziłoby dotkliwymi karami.

Natomiast zajmowany jeszcze przez KFA teren przy ul. Zakopiańskiej wciąż pozostaje łakomym kąskiem do kupienia. Potencjalni nabywcy nie oferują jednak konkretnych warunków transakcji, zadowalających obie strony.

Autor artykułu: ECe

Z notatnika policjanta

Tuesday, February 27th, 2001

Fałszywy banknot
Mieszkaniec Wieliczki usiłował wczoraj zapłacić w hipermarkecie Hit fałszywym banknotem o wartości 20 zł. Został zatrzymany.

Oszustki na Karpińskiego
Mieszkaniec ul. Karpińskiego zgłosił wczoraj do policji o dokonanym na nim oszustwie w jego własnym mieszkaniu. Dwie nieznane mu osoby weszły do mieszkania. Z relacji gospodarza, zaczęły mówić dużo i szybko. Udało im się zwrócić na siebie uwagę mężczyzny, a tymczasem trzecia osoba weszła do mieszkania i ukradła biżuterię. Policji nie wie na razie, jak duże straty poniósł właściciel.

Autor artykułu: ana

Zakopiańczycy w Balicach

Tuesday, February 27th, 2001

Adam Małysz i trener Apoloniusz Tajner z Warszawy, prezydenckim śmigłowcem, udali się do beskidzkiej Wisły. Pozostała część ekipy naszych skoczków, którzy startowali w mistrzostwach świata w Lahti, przyleciała z Okęcia do Balic.

I właśnie z krakowskiego lotniska Wojciech Skupień, Robert Mateja, Tomasz Pochwała, Marcin Bachleda oraz trener Piotr Fijas udali się do domów na krótki odpoczynek. Generalnie byli zadowoleni z występu na MŚ, choć zgodnie przyznali, że na obiekcie K-116 – w drużynowym konkursie – powinni się pokusić o lepsze, niż ósme, miejsce. Co udało się osiągnąć na średnim obiekcie, a piąta lokata spowodowała, że w Lahti zaczęto mówić nie tylko o Adamie Małyszu, ale również o innych naszych skoczkach.

Zakopiańska koalicja naszych reprezentantów z najbliższymi będzie jednak tylko kilkanaście godzin. Wszak już dziś zaplanowano pierwszy konkurs w ramach indywidualnych mistrzostw Polski, jutro następny, a w weekend powrót na areny Pucharu Świata.

Autor artykułu: wb

A teraz Alba Chorzów

Tuesday, February 27th, 2001

Zwycięstwem nad Alpen Gold Poznań koszykarze Wisły zapewnili sobie trzecie miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym. Teraz na krakowian czeka już Alba Chorzów, która będzie pierwszym przeciwnikiem w fazie play off.

Po sobotnim spotkaniu trener wiślaków Wojciech Downar-Zapolski nie krył zadowolenia z uzyskania trzeciej lokaty, ale widział również mankamenty w grze swojego zespołu: – Niestety niektórych graczy związała trochę trema. Myślę przede wszystkim o Kaspercu i Klocku, którzy zrobili przez cały mecz jeden punkt. Można zatem powiedzieć, że graliśmy tylko górą. Wykorzystaliśmy zatem przewagę wzrostu. Bardzo dobrze zaprezentowali się Reafsnyder, Rutkowski, Bżykot, Walker. ,Mali” zatem nie popisali się, ale za to spełnili swoje zadanie wysocy zawodnicy. Mecz nie był najlepszym widowiskiem. Jest jednak koniec sezonu, a obie drużyny są chyba zadowolone z zajmowanych miejsc.

Na razie wykonaliśmy w 150 procentach plan na sezon zasadniczy. Mamy teraz tydzień czasu na przygotowanie się do pierwszej rundy play off. Mam nadzieję, że jeżeli w pierwszym meczu powinie nam się noga, to później we własnej hali odrobimy straty i przechylimy szalę na swoją stronę. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że są w sekcji problemy organizacyjne, ale zespół ma charakter, my jako trenerzy mamy charakter i zrobimy wszystko co w naszej mocy by zajść jak najdalej…

Dla trenera Wisły zajęcie trzeciego miejsca w znacznie silniejszej niż w latach ubiegłych I lidze to duży sukces. – Myślę, że od początku mojej obecności w Wiśle co roku podnosiliśmy poprzeczkę. W tym roku jest to moje największe osiągnięcie. Na to wszystko pracował cały zespół. Tworzymy zgrany kolektyw. Myślę, że wyrobiliśmy sobie już taką markę, że każdy przeciwnik, który przyjeżdża do Krakowa boi się nas.

- Czy obóz w Wiśle, o którym Pan mówił dojdzie do skutku?
- Na razie zrezygnowaliśmy z wyjazdu. Chcemy siłą rozpędu rozegrać pierwszą rundę play off. Później będą dwa tygodnie przerwy i wtedy, o ile będą środki, chcielibyśmy wyjechać do Spały.

Autor artykułu: BK

I Targi Media-Polska

Monday, February 26th, 2001

Ponad 20 wystawców prezentowało swoje osięgnięcia, naukowcy głosili referaty i dyskutowali w czasie czterech sesji. Zwiedzający, którzy pojawili się na I Targach Media-Polska w Chemobudowie, mogli dowiedzieć się, jak powstają przekazy medialne, a także spróbować swych sił w tej dziedzinie.
Dużym powodzeniem cieszyły się zwłaszcza propozycje Radia Kraków i TVP. Goście targów mogli nagrać, a potem wysłuchać serwisu radiowego w swoim wykonaniu. Tłum ciekawych przyciągnęli również pracownicy telewizji, prezentujący nowoczesny system montażu. Wyświetlano także programy zrealizowane przez oddział krakowski.
Przy stoisku ,Gazety Krakowskiej” ustawiła się kolejka chętnych do wypróbowania swoich sił w pisaniu. W ostatnim dniu targów obok pracowników GK zasiedli zaproszeni goście. Janusz Kulig – mistrz Polski w rajdach samochodowych – rozdawał fanom zdjęcia z własnoręcznym podpisem. Zainteresowani mogli się także zapoznać ze specjalną ofertą promocyjną Biura Turystycznego,Skarpa”.
Nie zabrakło i atrakcji dla najmłodszych. Na stoiskach firm komputerowych można było pograć na komputerze, obejrzeć nowe oprogramowanie i filmy na DVD.
Według dr hab. Teresy Sasińskiej-Klas – dyrektora Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, głównego organizatora targów – imprezę należy zaliczyć do udanych. Pojawiły się już nawet deklaracje firm pragnących przedstawić swoją ofertę w czasie przyszłorocznej edycji.
- Targi przerosły nasze oczekiwania także pod względem ilości odwiedzających – powiedziała dr Sasińska. – Pojawili się głównie młodzi ludzie. To oznacza, że jest zainteresowanie nowymi technologiami. Ludzie chcą wiedzieć, jak w nowoczesny sposób redaguje się gazetę, jak tworzy się serwis radiowy, program telewizyjny. Istnieje potrzeba odkrycia technologicznej strony mediów. Ja sama dowiedziałam się wiele na temat ich funkcjonowania.

Autor artykułu: AK