Archive for January, 2001

Wandale na placu Niepodległości

Wednesday, January 31st, 2001

Jeszcze nie zakończył się pierwszy etap przebudowy placu Niepodległości (koło Korony), a już widać na nim ślady bytności wandali. Młodzi chuligani porozbijali lampy, które podświetlać miały odnowioną fontannę.

Przypomnijmy. Pierwszy etap przebudowy placu rozpoczął się jesienią ubiegłego roku. Do tej pory wymieniona została większość przebiegających pod ziemią instalacji, wyremontowano fontannę i zainstalowano nowe latarnie. Metrowej wysokości murkiem zaznaczono zarys fundamentów znajdujących się tu niedyś austriackich koszar.

- Do tej pory wydaliśmy na ten cel 417 tys. zł. – mówi Ryszard Kobiałka, przewodniczący Dzielnicy XIII.
Spora część tych funduszy pochodzi z budżetu miasta. Projekt rewaloryzacji placu Niepodległości zajął bowiem drugą lokatę w rozpisanym przez władze Krakowa konkursie na najlepsze opracowanie budowlanej inwestycji.

Rekordowe początkowo tempo prac – na początku tego roku znacznie osłabło. W końcu budowę przerwano.

- Musieliśmy wstrzymać roboty po zakończeniu prac ziemnych – twierdzi Ryszard Kobiałka. – Teraz czekamy na napływ pieniędzy z Rady Miasta. Jeżeli otrzymamy obiecane 300 tys. zł, dołożymy swoje 200 i roboty zostaną wznowione.

Do końca roku 2001 planowane jest ułożenie kolorowej kostki, renowacja kamiennej nawierzchni placu od ul. Zamojskiego oraz zamienienie w kwietnik kratownicy, przypominającej miejsce, w którym istniały tu w 1918 r austriackie koszary.

Na razie przestój na budowie podoba się miescowym wandalom. Ośmieleni brakiem robotników, rozbili oni kilka reflektorów podświetlających zmodernizowaną fontannę.

- Nie pojmuję takich aktów wandalizmu – mówi przewodniczący Kobiałka. – Zrozumieć, choć bez akceptacji, można np. niszczenie, wynikające z chęci rabowania. Ale tu mamy do czynienia z bezmyślą dewastacją! Zbito kilka lamp o wartości kilkuset zł. każda.
Podobne problemy występują także w innych miejscach dzielnicy. Ostatnio rozbite zostały np. reflektory podświetlające figurkę Matki Boskiej przy ul. Na Zjeździe. To straszne, ale posąg, który przetrwał wojnę i okupację może zostać zniszczony przez grupkę wandali.

Autor artykułu: K.P.

Polityka, pieniądze i medycyna

Wednesday, January 31st, 2001

,Pieniądz i medycyna” – to hasło, pod którym dyskutowali wczoraj w Krakowie o systemie ochrony zdrowia przedstawiciele kasy chorych, ministerstwa, samorządów, placówek służby zdrowia, ekonomiści, bankowcy. Recept na znalezienie dodatkowych środków na finansowanie świadczeń zdrowotnych nie przedstawiono, choć każdy z prelegentów miał na ten temat własną teorię.

Zdaniem dyrektora Jacka Kukurby z Małopolskiej Kasy Chorych, trzeba odpolitycznić zdrowie, czyli m.in. doprowadzić do określenia koszyka gwarantowanych świadczeń. Dopóki nie będzie wiadomo, co za darmo należy się każdemu, a do czego pacjent musi dopłacać i na jakich zasadach, sytuacja się nie poprawi.

Szansę znalezienia dodatkowych pieniędzy lub przynajmniej lepszego gospodarowania tym, co jest, daje prywatyzacja służby zdrowia – twierdzi natomiast Krystyna Czarniecka, wicedyrektor Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia.

- Przykładem tego, że sprywatyzowana opieka zdrowotna, biorąc pod uwagę tylko świadczenia finansowane przez kasy chorych, może funkcjonować dobrze, w sposób satysfakcjonujący dla wszystkich, są gabinety lekarzy rodzinnych. Ale przy prywatyzacji trzeba wiedzieć, po co się to robi. Jeśli coś działa bardzo dobrze, nikt nie ma powodów do narzekania, to nie trzeba tego zmieniać. Jeśli natomiast jakaś placówka służby zdrowia nawet po prywatyzacji nie poradzi sobie z problemami, jej utrzymywanie, bez względu na formę własności, nie ma większego sensu – twierdzi dyr. Czarniecka.

Oczywiście, nie wszystko można sprywatyzować, część świadczeń medycznych, które z założenia muszą przynosić straty (np. opieka paliatywna, leczenie chorób przewlekłych itp.) musi pozostać w sferze świadczeń publicznych.

Zdaniem Wojciecha Misińskiego z Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, eksperta w dziedzinie przekształceń w służbie zdrowia, podstawą dla uzdrowienia naszego systemu musi być uporządkowanie prawa. Naszego systemu nie reguluje bowiem ani prawo, ani zdrowy rozsądek. Nikt za nic nie odpowiada. Nie dość, że prawo jest ułomne, to jeszcze na każdym kroku dochodzi do jego łamania. I niestety ani pacjenci, ani też szpitale, przychodnie i lekarze nie walczą o zmianę tego stanu. Walka toczy się jedynie o pieniądze, a nie o taki system, który wprowadzi jasne, zrozumiałe i obowiązujące wszystkich, bez względu na to, kto akurat jest dyrektorem, wójtem czy ministrem zasady funkcjonowania opieki zdrowotnej.

Autor artykułu: JGH

Przedszkola pod specjalnym nadzorem

Wednesday, January 31st, 2001

Żaden z małopolskich przedszkolaków nie zostanie wydany w niepowołane ręce – uspokaja dyr. Józef Winiarski dyrektor Wydziału Szkolnictwa Podstawowego, Gimnazjalnego i Wychowania Przedszkolnego Kuratorium Oświaty i Wychowania. – Zaostrzyliśmy egzekwowanie przepisów już przed kilku laty.

Przepisy zaostrzono po tym, jak jedno z krakowskich dzieci samodzielnie wyszło z placówki i przez ruchliwe ulice poszło do domu. Wszystko skończyło się dobrze, ale to doświadczenie skłoniło nas do zwiększenia czujności – mówi dyr. Winiarski.

Tragedia 4-letniego Michała, lekkomyślnie wydanego obcej osobie w warszawskim przedszkolu, co chłopiec przypłacił życiem, wstrząsnęła całą Polską. Małopolskie kuratorium nie musiało jednak dodatkowo zaostrzać przepisów, bo surowiej je egzekwuje już od paru lat.

Gdy maluchy przebywają w budynku, drzwi zamykane są na klucz. Przedszkolanki wydają małych podopiecznych wyłącznie rodzicom lub osobom pisemnie przez nich upoważnionym.

- Jestem spokojna o powierzone mi pociechy – mówi Jadwiga Wojas, kierowniczka przedszkola nr 9 w Krakowie. – W każdej karcie przedszkolnej dziecka jest zapisane kto je odbiera. Mamy umowy z rodzicami ze specjalną klauzulą. Gdy rodzice chcą, by ktoś w zastępstwie przyszedł po dziecko, muszą przynieść pisemne upoważnienie, w którym wskazana jest osoba z podaniem jej numeru dowodu osobistego. Zgodnie z tymi informacjami każdorazowo sprawdzamy tożsamość.

Wychowawczynie z krakowskiego przedszkola nr 1 nie spuszczają oka z podopiecznych. Nawet w szatni nie pozostają oni sami. I tu, tak jak w innych placówkach, teczki pełne są dokumentów, które gwarantują że Piotruś, Jaś i Małgosia trafią we właściwe ręce.

Autor artykułu: KaK

Śledztwo w sprawie śmierci noworodka

Tuesday, January 30th, 2001

Krakowska prokuratura prowadzi postępowanie mające wyjaśnić okoliczności śmierci noworodka, którego zwłoki, ukryte w szafie, znaleziono w mieszkaniu 36-letniej kobiety z Nowej Huty. Zwłok dziecka poszukiwano od soboty, po informacji, że kobieta, do niedawna w widocznej ciąży, w ciąży już nie jest.

W zsypie na śmieci znaleziono łożysko, zwłok dziecka szukano jeszcze przez dzień. Ostatecznie okazało się, że ciało było w mieszkaniu kobiety, która je urodziła, o czym informowaliśmy wczoraj.

Prokuratura nie dysponuje jeszcze oficjalnymi wynikami sekcji zwłok. Specjaliści mają ustalić czy dziecko urodziło się żywe, czy też zmarło jeszcze w łonie matki. Ma to wpływ na ewentualne orzeczenie o winie bądź niewinności kobiety, która przebywa na razie w szpitalu. Wiadomo, że dziecko urodziło się między 6 a 7 miesiącem ciąży.

Autor artykułu: mik

Budżet czasu regresu

Tuesday, January 30th, 2001

Sejmik uchwalił wczoraj budżet Małopolski na 2001 rok. Za budżetem głosowali radni AWS i UW. Kluby SLD i PSL skrytykowały przygotowany przez zarząd województwa projekt, ale w głosowaniu jedynie wstrzymały się od głosu. Za budżetem głosowało 36 radnych, 16 wstrzymało się, a sprzeciwów nie było.

Na bieżący rok przewidziano z budżetu województwa wydatki w wysokości 228,9 mln zł. Dochody na ich pokrycie to przede wszystkim subwencja ogólna, dotacje celowe z budżetu centralnego i środki z funduszy celowych. Dochody własne to 24,4 proc. całości.

Zarząd założył deficyt budżetowy w wysokości 4,96 mln zł, który ma zostać pokryty kredytem bankowym. W ubiegłym roku samorząd wojewódzki zaciągnął taką pożyczkę w wysokości 5 milionów złotych.

Wczoraj w oświadczeniach w imieniu klubów radnych Tomasz Schoen z UW stwierdził, iż budżet jest zły w części dochodowej. Uznał to jednak za efekt regresu rozwoju gospodarczego jaki województwo przechodzi na skutek decyzji samorządów lokalnych, które np. w Krakowie doprowadziły do praktycznego wstrzymania inwestycji zagranicznych. Andrzej Skrzyński (SLD) nazwał dokument budżetem przetrwania, zwracając zwłaszcza uwagę na spadek dochodów z podatków od osób fizycznych i prawnych. Andrzej Bajołek (PSL) mówił zaś o braku w budżecie pieniędzy na wsparcie rolnictwa.

Marszałek Marek Nawara podkreślił w odpowiedzi, że przeprowadzana w ostatnich latach m. in. udana restrukturyzacja należących do województwa jednostek gospodarczych pozwoliła przeznaczyć 13,5 proc. wydatków na inwestycje. Marszałek obawia się, że w ciągu roku pieniędzy może zabraknąć na finansowanie oświaty i kulturę. Czterokrotnie w porównaniu do ubiegłego roku (do ponad 12,5 mln zł) wzrastają wydatki na ochronę przeciwpowodziową. Znacznie więcej pieniędzy zostanie przeznaczone na ochronę zabytków (3 mln zł). W stopniu wyższym niż subwencja drogowa rosną również wydatki na drogi.

Rosną także wydatki na administrację. W ciągu roku zatrudnienie w Urzędzie Marszałkowskim ma się zwiększyć o 25 osób, które mają zajmować się m. in. obsługą pomocy z Banku Światowego.

Autor artykułu: MaBa

Wyższa szkoła dla Oświęcimia

Tuesday, January 30th, 2001

Małopolski sejmik wojewódzki zwrócił się wczoraj z wnioskiem o utworzenie w Oświęcimiu wyższej szkoły humanistycznej. Ma ona kształcić ok. 1680 osób na poziomie licencjackim, z czego połowę w systemie zaocznym. Otwarcie szkoły może nastąpić najwcześniej wiosną przyszłego roku.

- Mamy nadzieję, że ta uczelnia pomoże nam zmienić wizerunek miasta i poprawić możliwości jego rozwoju – powiedział Adam Bilski, starosta oświęcimski.

Powiat przeznaczył dla szkoły położony w bezpośrednim sąsiedztwie muzeum Auschwitz-Birkenau budynek administracyjny po dawnych zakładach tytoniowych.

Szkoła ma kształcić specjalistów z zakresu m. in. stosunków międzynarodowych, niemcoznawstwa, pedagogiki specjalnej, finansów i bankowości (wykładowcami mają być pracownicy UJ i AGH), a we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej także z zakresu archiwistyki.

Obecnie w Małopolsce działają dwie państwowe wyższe szkoły zawodowe (w Tarnowie i w Nowym Sączu), a projekt utworzenia podobnej placówki w Nowym Targu czeka na opinię MEN.

Autor artykułu: MaBa

Porywający spektakl

Sunday, January 28th, 2001

Państwowa Filharmonia w Rzeszowie była miejscem sukcesu młodych artystów z Grybowa. Zagrali tam jednak nie koncert lecz spektakl teatralny o wydarzeniach, sprzed dwóch wieków, które wspominamy jako Boże Narodzenie.

Wszystko zaczęło się od wspaniałego pomysłu ks. Mikołaja Pieca, katechety w Zespole Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica w Grybowie. Zachęcił on młodzież do przygotowania spektaklu, jakiego w mieście nad rzeką Białą do tej pory nie było.

Ponieważ zbliżała się zima zdecydowano wystawić przedstawienie tematycznie związane z Bożym Narodzeniem. Nie ludowe jasełka w artystycznym opracowaniu, a prawdziwy teatralny spektakl oparty na pięknych tekstach literackich, okraszonych muzyką mającą przenosić widzów do miejsc, gdzie Zbawiciel zjawił się wśród ludzi i przypominać, że teraz w każdym miejscu świata mieszkańcy wspominają te wydarzenia tak, jakby rozegrały się właśnie w ich małych ojczyznach.

I tak obok tradycyjnych pieśni żydowskich okolic Jerozolimy towarzyszących pasterzom oraz trzem mędrcom, rozlegają się melodie polskich kolęd, którymi chóry anielskie oznajmiają szukającym, gdzie odszukać małego Mesjasza.

Młodzi artyści podjęli wyzwanie i potraktowali je bardzo poważnie. Na scenie urzeka więc profesjonalizm w kreowaniu postaci, wyważenie gestów i ruchów, mimiki oraz intonacji. Na szczególne wyróżnienie zasługują dwaj chłopcy: Paweł Jamro, który wciela się w postać pasterza Klitusa i Krystian Wojtarowicz występujący w roli Heroda.

O sukcesie spektaklu decydują jednak nie tylko teksty i aktorzy. Imponujące dekoracje przygotowali uczniowie w warsztatach szkolnych, stroje naprawdę godne nawet teatru operowego zaprojektowała i pomogła uszyć siostra zakonna Beatrix – Maria Staszkiewicz. W osłupienie wprawiają widzów natomiast niektóre rekwizyty.

Fotel jest XVIII wieczny, bo zachował się z jednego z podgorlickich dworów. Świeczniki są autentyczne z bożnicy. Także zwój tory ma kilkaset lat.

- Ten bezcenny pergamin trafił na plebanię grybowskiego kościoła katolickiego w czasie II wojny światowej – mówi ks. Mikołaj Piec. – Gdy Żydzi byli wyprowadzani z Grybowa do getta grupa ich starszyzny przyniosła najcenniejsze przedmioty służące kultowi Boga do księdza katolickiego, powierzając mu pieczę nad nimi i wierząc, że on uchroni je przed zbeszczeszczeniem i zniszczeniem.

Jak widać trwają do dziś i są przechowywane z należnym pietyzmem i dużymi środkami ostrożności. Teraz skorzystaliśmy z nich, by móc pokazać jak wyglądali ongiś autentyczni rabini. Pergamin wnoszą bowiem na scenę kapłani mający wyjaśniać Herodowi przepowiednie o przyjściu na świat Mesjasza.

Autor artykułu: sś

Młodzieńcza staruszka

Sunday, January 28th, 2001

Zespół Szkół Zawodowych w Grybowie ma przeszło 120 lat i jest jedną z najstarszych szkół zawodowych w Polsce. W obiektach przeznaczonych dla około 250 uczniów edukację pobiera 1100 uczniów. Jest nadzieja, że niebawem zyskają oni nowoczesną salę gimnastyczną, bo w sobotę akt erekcyjny jej budowy wmurował minister skarbu Andrzej Chronowski, pochodzący z Krużlowej nieopodal Grybowa.

Grybowska placówka edukuje w tak wielkiej ilości fachowych specjalności, że w 33 oddziałach zajęcia z 86 przedmiotów prowadzić musi ponad 80 nauczycieli. Wszystkim przewodzi dyrektor Wojciech Ślusarczyk. Szkoła szczyci się poważnymi współczesnymi osiągnięciami, a także nader bogatą historią. Nie tylko z powodu posiadania patrona Stanisława Staszica.

Placówka przetrwała zawieruchy dziejowe, ale niestety nie miała szczęścia do inwestycji. Teraz bogate tradycje unaoczniają budynki szkolne jakby przeniesione z dawno minionej epoki i trwające w muzeum. To muzeum tętni jednak życiem, kształci młodzież nie tylko w tradycyjnych, ale i całkiem nowoczesnych specjalnościach technicznych, a jego uczniowie są poszukiwanymi fachowcami i wspaniałymi sportowcami odnoszącymi ogólnopolskie sukcesy.

W trzecie stulecie, w swych dziejach grybowska zawodówka wchodzi z nadzieją na poprawę stanu swej bazy. Za sprawą dyrekcji i Rady Rodziców, a przy pomocy wielu sojuszników, w tym starostwa nowosądeckiego, rozpoczęto budowę nowej sali gimnastycznej. Pierwsze 90 tys. zł wyłożył Komitet Rodzicielski.

Nieco więcej dołożył samorząd powiatowy i budowa ruszyła. Teraz dużej inwestycji będzie patronował minister skarbu. By mógł wspierać budowę za pośrednictwem m.in. Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki całe przedsięwzięcie musi być ujęte w planach małopolski, a delegaci Sejmiku o tym zapomnieli. Dziś radny Stanisław Kogut ma podjąć walkę o to na sejmikowej sesji.

Położenie kamienia węgielnego i wmurowanie aktu erekcyjnego było wielkim wydarzeniem w życiu szkoły, miasta i regionu. Do umieszczenia informacji wmurowywanych dla potomnych przeznaczono łuskę polskiego pocisku artyleryjskiego kaliber 45 mm z 1939 r. przechowywaną w szkolnym muzeum. Akt ten i całą rozpoczętą inwestycję poświęcił grybowski prałat ks. Stanisław Dudek.

Pierwsze cegły rozpoczętej budowy położyli też przewodniczący rady powiatu nowosądeckiego Jan Duda, starosta Jan Golona i małopolski wicekurator oświaty Marek Michno, w imieniu wojewody małopolskiego Bogdan Gołyśniak, dyrektor nowosądeckiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego.

Autor artykułu: Stanisław ŚMIERCIAK

Stoi przed wami ten kapłan

Sunday, January 28th, 2001

Wczorajszą mszę św. o godz. 13 w Bazylice św. Małgorzaty w Nowym Sączu transmitowała dla rodaków za granicą TV Polonia. Liturgii przewodniczył w gronie licznych kapłanów parafii farnej sądeczanin, ks prałat Stanisław Jeż, rektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji.

Już z daleka było widać, że to nie jest zwyczajna msza niedzielna.
Raz, że u fary msza jest zawsze o godzinie 12.15, a nigdy o 13, a dwa, że na dziedzińcu stało kilka wozów transmisyjnych, zaś nad wieżą południową krążyło potężne ramię dźwiga.

Na platformie dostrzegliśmy kamerę. Wewnątrz było kilka kamer rozstawionych po całym kościele.

Naturalne światło padające z witraży wzmocniono oślepiającymi reflektorami. Wszystko odbyło się pięknie i godnie. Liturgię uświetnił chór bazyliki. W znakomitej formie był pan organista, ale uwagę kamerzystów najbardziej przykuwały ,Promyczki”, czyli rozśpiewane dziewczynki od ks. Andrzeja Mułki.

Kazanie ks. Stanisław Jeż rozpoczął od takiej historii. Przed laty ciężko zachorował w Sączu mały chłopiec. Stracił słuch, miejscowi lekarze poczuli się bezradni wobec rozwijającej się choroby.

Lekarze z krakowskiej kliniki też nie dawali chłopcu szans. Jeden z profesorów tak powiedział ojcu: ,Jest lekarz potężniejszy od nas” i wskazał na niebo. Ojciec zrozumiał. Przyprowadził konające dziecię na Nowennę do Chrystusa Przemienionego i ślubował, że jeśli synek przeżyje, ofiaruje je Bogu. Po nabożeństwie chłopiec odzyskał przytomność, wrócił do zdrowia.

- Tym chłopcem jest kapłan stojący dzisiaj przed Wami – powiedział ks. prałat Stanisław Jeż, najpierw misjonarz w Afryce, a od dobrych paru lat rektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Słowa o cudownej mocy modlitwy przed obrazem Przemienia Pańskiego w Nowym Sączu popłynęły na całą kulę ziemską, wszędzie gdzie Polacy oglądają TV Polonię.
Jak nam powiedział red., Jerzy Klechta, który razem z ks. Andrzeje Banaszkiem szefuj ekipie telewizyjnej, w realizację sądeckiej transmisji zaangażowanych było 40 osób.

Autor artykułu: HSZ

Klan na boisku

Friday, January 26th, 2001

W Muszynie trwają rozgrywki Halowej Ligi Drużyn Niezrzeszonych o Puchar burmistrza miasta i gminy. Na prowadzeniu Klan, przed Brygadą Stasia, FC Święci, Dragonami i KS Złockie. Sklasyfikowano 13 zespołów.

KS ZŁOCKIE: Łukasz Podgórny, Bartłomiej Janiszewski, Dariusz Beresiński, Jacek Furkowy, Damian Mikusz, Paweł Mikusz, Piotr Wiśniowski, Janusz Myjak, Mariusz Furgat, Robert Potok, Przemysław Sikorski, Sławomir Gospodarczyk, Arkadiusz Mytych, Sławomir Toczek.

GUCIE: Paweł Bukowski, Krzysztof Hopej, Tomasz Dziedzina, Grzegorz Hobora, Rafał Słysz, Adam Bukarski, Paweł Chlebód, Arkadiusz Niziołek.

Autor artykułu: DG