Archive for December, 2000

Marynarz z Gorlic

Friday, December 29th, 2000

Wczoraj podporucznik marynarki wojennej Maciej Pyznar wyjechał z Gorlic do swojej macierzystej jednostki wojskowej w Gydni – Oksywiu. Przebywał z krótką wizytą świąteczną w swoim rodzinnym domu.

W historii miasta nad Ropą, jest jednym z nielicznych jego mieszkańców, którzy wybrali służbę na morzach i oceanach.

23-letni gorliczanin w tym roku ukończył studia oficerskie na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni z wyróżnieniem i podjął dalsze studia magisterskie.

Przed akademią wojskową ukończył Liceum Handlowe w Zespole Szkół Ekonomicznych w Gorlicach. Był jednym z najlepszych uczniów.

- Ja już po ukończeniu szkoły podstawowej postanowiłem, że będę marynarzem floty wojennej – mówi podporucznik Maciej Pyznar. – W dzieciństwie wręcz pochłaniałem książki o tematyce marynistycznej. Chociaż muszę dodać, że nigdy nie zajmowałem się choćby żeglarstwem.

Podporucznik marynarki Pyznar ukończył Akademię Marynarki Wojennej jako prymus, ze średnią ocen 4,68. Za takie oceny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski nagrodził go szablą oficerską z osobistą dedykacją prezydencką. Z kolei dowódca Marynarki Wojennej wyróżnił go widocznym na zdjęciu kordzikiem z dedykacją. W czasie praktyki oficerskiej Pyznar szkolił się m.in. na okręcie ORP ,Wodnik”.

Praca dyplomowa pt. ,Analiza pracy samonaprowadzania torpedy naprowadzającej się na ślad torowy jednostki pływającej” została uznana przez koło dowódców okrętów AMW za wybitną.

- Mam taki zwyczaj, że kiedy uda mi się przyjechać do Gorlic, to staram się odwiedzić Wojskową Komendę Uzupełnień w Nowym Sączu – mówi podporucznik marynarki Maciej Pyznar. – W tej bowiem komendzie zastępca dowódcy garnizonu major Grzegorz Dobosz wręczył mi bilet z rozkazem stawienia się do służby wojskowej w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
Jednostka wojskowa,w której obecnie służę jest jednostką AMW.

Czego życzyć tak dobrze zapowiadającemu się marynarzowi? Chyba tego co zawsze ludzie morza sobie mówią – stopy wody pod kilem.

Autor artykułu: Jerzy WIDEŁ

O podatkach, budżecie i granicach

Friday, December 29th, 2000

Dyskusja nad określeniem stawek podatków oraz głosowanie nad uchwałą dotyczącą przyszłorocznego budżetu zdominowały ostatnią w tym roku sesję Rady Gminy Uzdrowiskowej Krynica. Sporo czasu zajęło radnym także wypracowanie kompromisu w sprawie zmian granic administracyjnych miasta.

Większość podatków wzrośnie w przyszłym roku mniej więcej o 10 proc., to jest o wskaźnik inflacji. Nad przyszłorocznym budżetem nie dyskutowano długo i projekt uchwały przegłosowano niemal jednomyślnie. Zdaniem wiceburmistrza Adama Moskały, budżet jest stabilny i rozwojowy.

- Nie będzie źle – zapewnia Adam Moskała. – Udało nam się uniknąć dużego zadłużenia. Sięga ono raptem ośmiu procent i jest związane z kredytem zaciągniętym na wypłatę wynagrodzeń dla nauczycieli.

Przewidujemy sporo inwestycji realizowanych przy udziale środków z zewnątrz. Będzie więc modernizowane lodowisko, remonty obejmą także drogi.

Najwięcej czasu zajęło krynickim radnym wypracowanie kompromisu w sprawie zmian granic administracyjnych miasta. Chodzi o niewielki przysiółek Kopciowa zlokalizowany przy drodze krajowej wiodącej do Nowego Sącza. Od Krynicy dzieli go odległość półtora kilometra.

Formalnie należy on do Mochnaczki, choć mieszkańcy przysiółka bardziej są związani z uzdrowiskiem niż tą wsią.

Pojawia się jednak rozbieżność interesów. Radni ,wiejscy” optują za pozostawieniem przysiółka w granicach gminy, ponieważ są tam ujęcia wody i lasy, a więc potencjalne bogactwo, z którego można czerpać korzyści. Tymczasem wielu mieszkańców Kopciowej prze ku miastu choćby po to, by ich dzieci chodziły do szkół w Krynicy.

- Radni zdecydowali się odłożyć decyzję w tej sprawie na przyszły rok – mówi Adam Moskała. – Podjęcie stosownej uchwały poprzedzone zostanie oczywiście konsultacją społeczną. Poza tym do wprowadzenia tego typu zmian konieczna jest także pozytywna opinia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Tak więc od decyzji do konkretnych posunięć droga daleka.

Autor artykułu: szel

Iskierka ma przyjaciół

Friday, December 29th, 2000

We wczorajszym wydaniu Gazety Nowosądeckiej poruszyliśmy sprawę niefortunnej decyzji Anny Matuły, dyrektor Sądeckiego Ośrodka Interwencji Kryzysowych, która z dnia na dzień nakazała przeniesienie świetlicy socjoterapeutycznej Iskierka z ul. Nawojowskiej do siedziby SOIK. Okazało się, że świetlica ma swoich sojuszników.

- Ja tą sprawą interesuję się od dłuższego czasu – powiedział nam Andrzej Muzyk, członek Zarządu Miasta Nowego Sącza. – Panie pracujące w tej placówce robią kawał znakomitej roboty.

To im się udało przygarnąć 58 dzieci, które przychodzą na zajęcia z wielką ochotą i radością. Tego dotąd nie udało się zrobić nawet w wielu świetlicach szkolnych, gdzie jest duża obsada nauczycielska.

Andrzej Muzyk po naszej publikacji przeprowadził liczne rozmowy m.in. z Józefem Kurkiem, prezesem zarządu Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej i radą osiedla Milenium. Obiecano pomoc i przygarnięcie świetlicy w budynku Piast przy ul. Nawojowskiej.

Ustalono też wstępnie, że do czasu przeprowadzki Iskierka będzie czynna w starym lokalu do końca marca przyszłego roku.

Zaiste dziwnym wydaje się, że na podobne pomysły nie wpadła Anna Matuła dyrektor bądź, co bądź ośrodka interwencji kryzysowej. Z samej nazwy tej instytucji wynikałaby taka właśnie pomoc.

Autor artykułu: YES

W sprawie hali Bronowianki – decyzja w styczniu

Thursday, December 28th, 2000

Z dużymi nadziejami wybierali się przedstawciele Klubu Sportowego Bronowianka na spotkanie w Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu. Miała bowiem na nim zapaść decyzja o przyzniu krakowskiemu klubowi dotacji na dokończenie budowy hali przy ul. Zarzecze.

- Niestety na razie żadnej decyzji UKFiS nie podjął – mówi prezes Bronowianki, Kazimierz Skrzypek.

- Spotkanie miało jedynie charakter programowy. Nikt dotacji nie przyznawał. W tym roku zatem nie dowiemy się już czy otrzymamy wsparcie z UKFiS-u czy nie. Pozostaje nam tylko czekać do stycznia. Podczas spotkania obiecano nam bowiem, że wtedy zapadnie ostateczna decyzja – relecjonuje prezes Skrzypek.

Tyle prezes Kazimierz Skrzypek. My przypomnijmy, że chodzi o sześć i pół miliona nowy złotych dzięki, którym mogłaby być dokończona inwestycja w Bronowicach. Miejmy nadzieję, że nowy rok i zarazem nowy wiek przyniesie pozytywne rozwiązanie tej sprawy, a Kraków wzbogaci się o piękną funkcjonalną halę.

Autor artykułu: bk

Los pionierów

Thursday, December 28th, 2000

Tylko godziny dzielą nas od zakończenia roku, a tym samym zamknięty zostanie okres transferowy w naszej hokejowej lidze na sezon 2000/2001. ,Szarotki” postanowiły w tym sezonie postawić na własnych wychowanków. Niemniej sternicy Podhala wielokrotnie zapewniali, że w grudniu dokonają spektakularnych transferów.

- Sięgniemy po zawodników z tej najwyższej półki – wielokrotnie powtarzał członek zarządu SSA Podhale, Wieńczysław Kowalski.

- Zdawaliśmy sobie sprawę – mówi Kowalski – że odmłodzenie wiąże się ze słabszymi wynikami w sezonie zasadniczym, ale dla nas najważniejszy jest play off. Myślimy o zakontraktowaniu dwóch-trzech wysokiej klasy graczy z zagranicy, którzy będą wzorami dla naszej młodzieży.

Trener ,Szarotek”, Andrzej Słowakiewicz po takich deklaracjach natychmiast przystąpił do akcji poszukiwania graczy zza Oceanu. Uruchomił swoje niemieckie kanały. Menedżerowie przysłali mu blisko 40 nazwisk zawodników, którzy grali, bądź ocierali się o NHL. Potem dokonał ich sprawdzenia. Oczywiście znowu ewentualnych nowych hokeistów podpatrywali zaufani ludzie ,Mąki”. Po sprawdzeniu zawodników, kierownictwu spółki przedstawił listę zawodników, których chciałby widzieć w swoim teamie. Obecnie z tej listy dwa nazwiska są już nieaktualne. Burke Murphy i Johen Lelly znaleźli już zatrudnienie w niemieckiej DEL. Czy ,Szarotki” zdąża z zatrudnieniem pozostałych? Tym bardziej, iż stolicę Podhala coraz częściej odwiedzają Kanadyjczycy ze… wschodu. próbowali już sił Ukrainiec Jewgienij Katanec oraz dwaj Białorusini: Aleksander Zarudnyj i Wiktor Szaryton. Trener Słowakiewicz już po kilku treningach odesłał ich do domu.

- To są zawodnicy do nauki, a ja takich w zespole mam na pęczki. Potrzebuję graczy, którzy pomogą podciągnąć tą drużynę i czegoś nowego ją nauczyć – twierdził. Obecnie wokół Podhala krąży kolejny ,innostraniec”, który już w ubiegłym sezonie przywlekał koszulkę z szarotką na piersi, Siergiej Witer.

- To kwestia kilku godzin, gdy podejmiemy decyzję, w którym kierunku pójdziemy – mówi Wieńczysław Kowalski. – To co wydarzyło się w Unią Oświęcim daje asumpt do tego, by problem Kanadyjczyków głębiej przemyśleć. Zatrudnienie Kanadyjczyków ze względów organizacyjnych nie jest łatwe, ale zawsze jest taki los pionierów. Na pewno łatwiej pracuje się z graczami ze wschodu. Łatwiej się z nimi komunikuje, ale raczej do nich już nie wrócimy.

- Jeżeli Kanadyjczycy nie dotrą do Nowego Targu, to o co Podhale będzie walczyć w play off?

- Po wstrząsach jakie nas dotknęły z różnych stron nie stawiamy sobie zbyt wysoko poprzeczki. Nasze oczekiwania są mniej więcej takie jak obecne miejsce w tabeli. Czyli gdzieś w granicach 6-7 miejsca.

- Play off rządzi się innymi prawami. Czy uważa pan, że tak młody zespół wytrzyma psychicznie presje play off i zdoła uratować dla Nowego Targu ekstraklasę?

- To jest problem, który spędza nam sen z powiek. Jesteśmy jednak dobrej myśli.

Nadal jednak w Nowym Targu trwa dyskusja po tym, jak zawodnicy nie wyszli na ostatni w tym roku mecz z Unią Oświęcim.

- Nie ukrywamy, że mamy zaległości finansowe w stosunku do graczy – przyznał Wieńczysław Kowalski. – Z różnych przyczyn pracujemy na styku. Informowaliśmy zawodników o opóźnieniach. Do nich to nie dotarło. Uważam, że zawodnicy nie powinni narzekać, tylko grać!

W miniony piątek kibice byli ogromnie zawiedzeni. Dość długo blokowali przejazd i autokar Unii nie mógł wyjechać spod lodowiska. Jak zwykle w takich sprawach wśród kibiców były zdania podzielone. Jedni murem stali za zawodnikami, twierdząc, iż jest to zalążek tworzenia się drużyny z charakterem, która wie czego chce. Inni mieli za złe zawodnikom, że ich przedstawiciel nie wyszedł do nich i nie poinformował ich o konflikcie.
Podczas uroczystości opłatkowych w restauracji ,Kaprys” wspominano nie tylko miniony rok, ale również stare dobre lata Podhala. Życzono sobie, by następny rok był lepszy od mijającego. Chciano uniknąć rozmów na temat nierozegranego spotkania z oświęcimską Unią, ale temat ten wracał jak bumerang.

- Czas pokaże czy był to słuszny krok – skwitował krótko kapitan, a zarazem asystent trenera, Jacek Szopiński.

Autor artykułu: Stefan LEŚNIOWSKI

Wybieramy Najlepszego Piłkarza i Trenera Małopolski

Thursday, December 28th, 2000

Trwa VI Plebiscyt na Najlepszego Piłkarza i Trenera Małopolski. Czytelnicy przysyłają swoje głosy, my natomiast prezentujemy faworytów działu sportowego krakowskiego oddziału ,Gazety Wyborczej”, w imieniu którego głos zabrał Jacek Przybyło.

Na miejscu pierwszym Olgierd Moskalewicz – mówi Jacek Przybyło. – ,Olo” był ,motorem napędowym” wielu akcji ofensywnych Wisły. Czasami jego postawa była chyba niedoceniana przez niektórych fachowców, a przecież Moskalewicz potrafi i piłkę przytrzymać i celnie strzelić.

Miejsce drugie dla Tomasza Frankowskiego. Liczba bramek strzelonych przez ,Franka” mówi sama za siebie. Jego atutami są nie tylko strzelane gole. Dysponuje również bogatym arsenałem innych umiejętności piłkarskich.

Trzecie miejsce przyznajemy Kazimierzowi Moskalowi. Zanotował on świetny powrót do Wisły. Może grać na każdej pozycji, nie boi się brać na siebie ciężaru gry. Ma niezaprzeczalne zasługi w wyeliminowaniu Realu Saragossa z Pucharu UEFA.

Na czwartym miejscu Radosław Kałużny. ,Tata” miał nieco słabszą końcówkę sezonu, ale przecież nie można zapominać ile wcześniej zrobił dla Wisły i reprezentacji kraju. Chyba najszybciej spośród wiślaków wyjedzie za granicę.

Piąty na naszej liście jest Kamil Kosowski. Bardzo dynamiczny skrzydłowy, którego rajdy lewą stroną boiska bardzo często prowokowały sytuacje pod bramkami przeciwników ,Białej Gwiazdy”.

Szóste miejsce dla Grzegorza Nicińskiego. Przede wszystkim za ogromne serce do walki. ,Nitka” ma ,żelazne płuca”, dysponuje chyba najlepszą kondycją w Wiśle.
Na miejscu siódmym pierwszy zawodnik spoza Wisły. Wiadomo od dawna, że Dariusz Łatka to duży talent. Ambitny, wszechstronny zawodnik, który mimo młodego wieku jest pewnym punktem lidera trzecioligowej tabeli.
Na miejscu ósmym widzimy Tomasza Księżyca. Był wyróżniającą
się postacią drużyny ,pasów”. Prezentował równą wysoką formę przez cały sezon. Udowodnił, że potrafi grać zarówno w defensywie jak i ataku.

Miejsce dziewiąte dla Marcina Latosa, który naszym zdaniem jest obecnie najlepszym bramkarzem w III lidze małopolskiej. Wcześniej niedoceniany w Hutniku w pełni zaprezentował swoje umiejętności w Niedźwiedziu.

I wreszcie miejsce dziesiąte dla Krzysztofa Filipczaka, który oprócz tego, że bardzo dobrze grał w Okocimskim, to jeszcze reprezentował Polskę w piłce nożnej halowej.

Przechodzimy do trenerów. Uważamy, że na pierwsze miejsce zasłużył Orest Lenczyk. Swoją pracą w Wiśle potwierdził, że należy do najlepszych szkoleniowców w Polsce. Jego intrygująca osobowość zafascynowała nawet dziennikarzy zagranicznych. Jest na bardzo dobrej drodze, by powtórzyć z zespołem ,Białej Gwiazdy” sukces z 1978 roku i zdobyć z nią tytuł mistrza Polski.

Na miejscu drugim Adam Nawałka. W swojej pierwszej samodzielnej pracy na tak wysokim szczeblu od razu zdobył tytuł wicemistrza Polski i doprowadził drużynę do finału krajowego Pucharu. Gdy zasiadał na trenerskiej ławce Wisły, ,Biała Gwiazda” miała mecze udane i grała z reguły skutecznie. Podczas mistrzostw Polski juniorów popisał się również umiejętnościami organizacyjnymi.

Na miejscu trzecim Piort Kocąb. To wyróżnienie za świetną postawę prowadzonego przez niego beniaminka III ligi. Niedźwiedź, który miał być jednym z kandydatów do spadku pewnie plasuje się w środku tabeli.

I wreszcie miejsce piąte dla Ireneusza Adamusa. Przede wszystkim za utrzymanie Sandecji w III lidze, jak również za udane występy w Pucharze Polski.

Autor artykułu: BK

Milenijny portret

Tuesday, December 26th, 2000

Kto? Wszyscy sądeczanie. Co? Będą pozować do zdjęcia. Gdzie? Na sądeckim Rynku. Kiedy? Dziś o godz. 12. Po co? Żeby mieć pamiątkę na pożegnanie XX wieku

Dziś W samo południe wszyscy spotykamy się na sądeckim Rynku. Pokażmy całej Polsce, że potrafimy się dobrze bawić.

Powiedzcie o naszej akcji znajomym i sąsiadom, do których być może te wieści jeszcze nie dotarły.

,Milenijny Portret Sądeczan” będzie największym zbiorowym zdjęciem jakie wykonano w Nowym Sączu i Małopolsce. Nie chcemy pobijać rekordu do Księgi Guinnessa. Chcemy jedynie zrobić sobie wielki portret, który będzie naszą wspólną pamiątką na pożegnanie dwudziestego stulecia.

Po latach z całą pewnością będziemy z sentymentem wracać do tej fotografii, tak jak wraca się do wszystkich starych zdjęć, na których odnajdujemy siebie w gronie rodziny i przyjaciół.

Każdy będzie mógł zostać posiadaczem ,Milenijnego Portretu Sądeczan”, opublikujemy go bowiem w ,Gazecie Nowosądeckiej” już w najbliższy piątek 29 grudnia.

To z całą pewnością będzie niezapomniane przeżycie. Przyjdźcie koniecznie, by potem nie żałować, iż zabrakło was na najsłynniejszym zdjęciu Sądecczyzny.

Ilu nas będzie dziś na Rynku? Szacunki są bardzo różne. Najśmielej obstawiają sami fotografowie, np. Piotr Droździk twierdzi, że na Rynku zjawi się ponad trzy tysiące osób. Nieco ostrożniejszy jest prezydent miasta Andrzej Czerwiński:

- Obstawiam, że do zdjęcia stanie tysiąc osób i będzie to dobry wynik – twierdził kilka dni temu prezydent. – W magistracie na czas robienia zdjęcia ogłosiłem pół godziny przerwy w pracy. Mam nadzieję, że petenci się o to nie obrażą, bo w tym czasie razem z urzędnikami ustawią się do zdjęcia.

A ,Gazeta Nowosądecka” ma nadzieję, że za przykładem prezydenta pójdą inni szefowie i w zarządzanych przez siebie firmach ogłoszą wyjątkową przerwę, taki powód wszak zdarza się raz na sto lat.

- To bardzo dobry pomysł, wybieram się na Rynek z całą rodziną – zapewniał szef Związku Sądeczan Maciej Kurp.

- Na tym zdjęciu koniecznie trzeba być, idziemy na Rynek liczną ekipą – awizował prezes sądeckiego Kosnpolu Kazimierz Pazgan. Nieoficjalnie wiemy, że na Rynku pojawią się również m.in. rektor WSB Krzysztof Pawłowski i były premier Józef Oleksy.

Autor artykułu: Wojciech MOLENDOWICZ

Promocja wigilijna

Tuesday, December 26th, 2000

W niedzielę wigilijną wyemitowany został w Telewizji Polskiej program pt. ,Nasz człowiek na urzędzie”.

Zaprezentowali się w nim tegoroczni zwycięzcy konkursu pod tym hasłem.

Wśród laureatów znalazła się gmina Lipinki. Zajęła w doborowej stawce kilkunastu finalistów czwarte miejsce.

Pozostawiła w tyle gminy o wiele bogatsze i prężniejsze gospodarczo.

Największe uznanie Lipinki uzyskały wśród członków kapituły mniejszej składającej się z wójtów i burmistrzów oraz od widzów. Teraz, od nowego roku w tej kapitule zasiądzie wójt Lipinek Czesław Rakoczy.

Odbywać się będą kolejne edycje programu – konkursu i to właśnie Rakoczy będzie teraz jurorem.

Niewątpliwie, Lipinki, nie tylko w skali powiatu gorlickiego osiągnęły znaczne sukcesy gospodarcze. Można wójtowi Rakoczemu tylko pozazdrościć, że ma sposoby na to, by do gminy przyciągać kapitał i inwestycje poprawiające stan życia mieszkańców.

Do tych najważniejszych inwestycji należą: oczyszczalnia ścieków, kanalizacjia, nowe budynki szkół i gminazjum, a także remonty dróg.

Niektórzy złośliwie nawet twierdzą, że wójt Lipinek robi sobie promocję, by wystartować w wyborach parlamentarnych. Z tym Sejmem jest tak, że główne uroczystości związane z przyznaniem nagród w telewizyjnym konkursie ,Nasz człowiek na urzędzie” odbywały się właśnie w sali kolumnowej Sejmu.

Autor artykułu: YES

W kasie pustawo

Tuesday, December 26th, 2000

Na jutro radni miejscy Biecza wyznaczyli termin sesji. W porządku obrad obok spraw kadrowych takich jak odwołanie skarbnika miasta i powołanie nowego, a także odwołanie członka Komisji Budownictwa.

Są liczne niezbyt miłe wieści dla mieszkańców miasta i gminy.

Radni zadecydują o nowych podatkach od nieruchomości, podatkach od środków transportu, od posiadanych psów, stawkach opłat targowych i opłatach administracyjnych, opłatach za wodę i ścieki. (more…)

Fenomen Arki Noego

Friday, December 22nd, 2000

Pamiętacie państwo urodzinowy koncert dla Papieża na wadowickim rynku? Pamiętacie grupę uśmiechniętych dzieciaków, śpiewających o tym, że każdy z nas może być świętym? A pamiętacie to szaleństwo, które od tego momentu ogarnęło nie tylko małoletnich słuchaczy na punkcie Arki Noego? Jeśli tak, i jeśli nadal wierzycie w siłę i prawdę tej przesympatycznej grupy, to koniecznie posłuchajcie ich płyty ,Piosenki i kolędy na żywo”.
Arka Noego od razu przypomniała mi niegdysiejszy projekt pt. ,Małe Voo Voo”. Było to wtedy swego rodzaju objawienie. Dziecięca twórczość na estradzie kojarzyła się do tej pory raczej z naszą przykładnie i słusznie ułożoną Gawędą i zespołami próbującymi ten nasz reprezentacyjny i eksportowy ,produkt” naśladować. Tymczasem dorośli muzycy Wojciecha Waglewskiego dali dzieciakom (przeważnie swoim i znajomych) mikrofony do ręki i puścili ich niemal na żywioł.
To było ich największą siłą: absolutna szczerość i dziecięca prawda, nawet kosztem czystości wykonania.
I takie są właśnie dzieciaki z Arki Noego – wzruszająco spontaniczne i cudowne w swej dziecięcej naiwności. ,Takich Dużych”, czyli zespół instrumentalny tworzą tu muzycy z kręgów takich grup, jak 2TM2,3 , czy Tymoteusz. ,Tacy Mali”, czyli wokaliści, to przede wszystkim dzieci ,Takich Dużych”, m.in. Darka ,Maleo” Malejonka, Roberta ,Litzy” Friedricha, Macieja Starosty, Marcina Pośpieszalskiego.
- W przeciwieństwie do innych zespołów dziecięcych, nie chodzi nam o sukces na scenie, ale o edukację katechetyczną. Popularność Arki pokazuje, jak ogromne jest zapotrzebowanie na mówienie o Panu Bogu w sposób prosty i nieskrępowany – twierdzi Robert Friedrich, leader i producent grupy, także autor większości tekstów i muzyki.
I rzeczywiście. Na ową prostotę składają się dwie sprawy. Czyste, logiczne, prościutkie słowa piosenek i bardzo atrakcyjna muzyka w tle, krążąca wokół etno, z afrykańskimi bębnami i góralskim pierwiastkiem, wprowadzanym tu przez Joszko Brodę. A na dodatek do ,Takich Dużych” gościnnie dołączyła Beata Kozidrak, Eleni i Mieczysław Szcześniak.
Album ,Kolędy i piosenki na żywo” jest, jak głosi tytuł, zapisem koncertu, który odbył się w studiu TVP w Krakowie. I obok kolęd i pastorałek znalazły się tu także największe przeboje Arki z, a jakże!, ,Świętym, Świętym Uśmiechniętym”. Koncert będzie można zobaczyć w Wigilię Bożego Narodzenia. Warto jednak mieć tę płytę w domu. Chociażby po to, aby od czasu do czasu, uświadamiać prawdy najprostsze. I to niekoniecznie tylko dzieciom.

Autor artykułu: Magda HUZARSKA-SZUMIEC