Archive for November, 2000

Zaremba i Wronkowski upomnieli się o swoje

Wednesday, November 29th, 2000

Wczoraj w Krakowie gościło dwóch żużlowców, którzy w ubiegłym sezonie reprezentowali barwy Wandy – Arkadiusz Zaremba i Remigiusz Wronkowski. Upomnieli się o zaległą wypłatę pieniędzy.

Żużlowcy wykorzystali fakt, że odbywał się zarząd klubu i spotkali się z prezesem Józefem Ciesielskim, dyrektorem Wiesławem Suśniakiem i kierownikiem sekcji Stanisławem Rudzkim. Chcieli uzyskać gwarancje otrzymania zaległych pieniędzy. Wanda ma dług wobec zawodników za zdobywane przez nich punkty.

- Nie byliśmy przygotowani na te rozmowy – mówi Stanisław Rudzki, gdyż wizyta była niezapowiedziana. Jesteśmy winni żużlowcom po około 10 tys zł. Wysłuchaliśmy ich problemów, mają trudną sytuację finansową. Rozpatrzymy więc, jakie są możliwości znalezienia środków finansowych. Jeśli klub opóźnia wypłaty, a tak jest w tym przypadku, to we wszystkich umowach jest zawarte, że trzeba płacić z odsetkami. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi sponsorami w sprawie finansowania nas w przyszłym sezonie. Na razie kasa jest pusta, ale są różne sposoby spłat. Np. zawodnicy mogą startować u nas w przyszłym sezonie. Ci zawodnicy dostali już coś od nas w tym roku, ale nadal są zaległości z ubiegłego roku, tak jak np. w stosunku do Korbela, Rachwalika.
Przez ten ostatni rok skupiliśmy się na przetrwaniu, nie chcieliśmy likwidować żużla w Krakowie. Zrezygnowaliśmy z organizacji ćwierćfinału MP na korzyść Iskry Ostrów, wobec której mieliśmy dług i brakło nam pieniędzy. Pół roku nowy zarząd ciągnie ten sport. Jesteśmy amatorskim klubem. Kto z zawodników pracuje i startuje, dobrze się ma, trudno bowiem być zawodowcem, gdy jeździ się 10 meczów w sezonie – a tak jest w II lidze – i utrzymać się z tego.

Autor artykułu: JŻ

Nieudana runda Dalinu Myślenice

Wednesday, November 29th, 2000

Dalin Myślenice zajął ostatnie miejsce w rundzie jesiennej w rozgrywkach III ligi. Pozycja ta oczywiście nikogo nie zadowala w Myślenicach, a chyba najbardziej gnębi trenera Leszka Walankiewicza.

- Szczególnie druga część rundy była dla nas nieudana – mówi szkoleniowiec – bo zaczęło się od porażek, wprawdzie minimalnych, ale te przegrane załamały zespół psychicznie i nie mógł się już odbudować. Złożyło się na to kilka przyczyn. Liczyliśmy na więcej i gdybyśmy mieli te 4, 5 punktów jeszcze w dorobku, to pozycja w tabeli byłaby lepsza.

- Czy w tym składzie, jakim Pan dysponował, byłoby to realne?

- Potencjał kadrowy nie upoważniał nas do tego, byśmy zawojowali ligę, ale niektórzy zawodnicy na pewno mogliby grać na wyższym poziomie. Nieuniknione były jednak wahania formy. Gdyby więcej czasu mogli poświęcić na treningi, lepsza byłaby forma i skuteczność. Błędy indywidualne przyczyniały się jednak do porażek, niektórych bardzo pechowych po 0:1. Mieliśmy dużo straconych bramek, których można było uniknąć.

- Jak Pan ocenia poszczególne formacje?

- Matysiak w bramce popełnił kilka błędów. Gdyby był lepszy, może by walczył w Hutniku o miejsce w składzie, a tak nabiera rutyny. Przytrafiają mu się lepsze i słabsze występy. Był pewniakiem na tej pozycji, gdyby grał dłużej, można by było po nim więcej oczekiwać. Obrona w początkowej fazie rundy popełniała mniej błędów, ale przyszły w ferworze walki kartki i kontuzje i była dość duża rotacja. W pomocy grali najbardziej doświadczeni zawodnicy. Dobrze spisywał się Stoch. Rudzki natomiast to najsolidniejsze ogniwo. Atak kulał, bo od pierwszego meczu kontuzjowany był Włodarczyk. Brakowało nam egzekutora.

- Widzi Pan szanse na utrzymanie?

- Na pewno istnieją. Przegrywaliśmy bowiem mecze po walce, niedostatki można wyeliminować. Na pewno wzmocnienia są nieuniknione. Pociesza fakt, że Wyroba wróci po kontuzji, Włodarczyk również, Czajczyk przyjdzie z wojska.

- Jak były ustawione sprawy materialne?

- Nie było rewelacjnie, ale pieniądze były wypłacane bez dużego poślizgu. Zawodnicy nie skupiają się tylko na grze, pracują lub studiują.

- Jaka jest Pana pozycja w Dalinie?

- Wszędzie trener jest rozliczany z wyników. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę jaką siłą dysponujemy. Ale może być lepiej.

Autor artykułu: Żuk

Ruch chce sprzedać Wierzchowskiego – Wisła czeka

Wednesday, November 29th, 2000

W chorzowskim Ruchu zaczyna brakować pieniędzy. Klub już nie tylko czeka na kupców, którzy byliby zainteresowani napastnikami Bizackim i Śrutwą – mają najwyższe kontrakty, czyli na obecne czasy są dla Ruchu za drodzy – ale ostatnio wyraził gotowość sprzedania bramkarza Jakuba Wierzchowskiego. Tego samego, którego kupił od Wisły.

Prezes Ruchu, Krystian Rogala zaproponował właścicielowi S.S.A. Wisła, Bogusławowi Cupiałowi odsprzedanie Wierzchowskiego w zamian za umorzenie długu, jaki ma Ruch wobec Wisły w wysokości 500 tys. marek oraz dopłatę 750 tys marek i Mariusza Jopa. Bogusław Cupiał postanowił jednak poczekać, aż władze chorzowskiego klubu ,skruszeją”, gdyż warunki przedstawione przez Rogalę szef Wisły uznał za bardzo wygórowane.

Być może bardziej owocne okażą się kontakty Wisły z klubami zagranicznymi. Dwaj współpracownicy Oresta Lenczyka: Waldemar Fornalik i Andrzej Iwan udają się do Serbii, gdzie będą się przyglądać kandydatom do gry w drużynie Wisły.

Ruch chce drogo sprzedać swoich piłkarzy w nadziei, że uda mu się tanim kosztem uzupełnić skład. Stąd m.in. na testy chorzowianie zaprosili trzech piłkarzy zza wschodniej granicy oraz młodego Piotra Gizę, który ostatnio występował w Świcie Krzeszowice, a wcześniej w Kablu Kraków. Co ciekawe, niespełna tydzień wcześniej Giza wyraził zainteresowanie testami w Hutniku Kraków, ale w końcu na mecz sparingowy podopiecznych Jerzego Kowalika nie przyjechał.

Przerwa zimowa, to najlepszy okres transferowych spekulacji. Ostatnio najwięcej ich jest wokół Wisły. Rzecznik prasowy klubu najpierw zdementował informacje, iż transfer Kałużnego do Herthy jest bliski, tak jak i zaprzeczył, by Panathinaikos Ateny wyraził zainteresowanie Frankowskim.

Z kolei Widzew interesuje się nie tylko Paterem, ale również Czerwcem, Kulawikiem i Jopem. Lecz Wisła ponoć nie podejmuje tematu. I w przypadku Czerwca czy Kulawika nie podejmie (?).

Pojawiające się co pewien czas spekulacje o nie najlepszej kondycji finansowej sekcji piłkarskiej Pogoni Szczecin znajdują pewne potwierdzenie. Krakowska Wisła nie otrzymała do tej pory pieniędzy za wypożyczenie przed sezonem do tego klubu: Kaliciaka i Dubickiego oraz sprzedaż Węgrzyna. Wygląda więc na to, że Turek Sabri Bekdas zakręcił kurek z pięniędzmi dużo wcześniej, niż to z wielkim szumem ogłosił w ubiegłym tygodniu.

Autor artykułu: JK

Podbite oko Tomasza Kulawika

Sunday, November 26th, 2000

Tomasz Kulawik wyglądał po meczu z Legią bardziej jak po walce bokserskiej, niż po futbolowym spotkaniu. Podbite oko to efekt starcia z Cezarym Kucharskim. Piłkarz Wisły nie doszukiwał się jednak w zagraniu legionisty złośliwości.

- Myślę, że był to czysty przypadek – powiedział Tomasz Kulawik. – Skakaliśmy razem z Czarkiem do piłki i trafił mnie pechowo.

Kapitan Wisły na mecz z Legią znów wyszedł w podstawowym składzie. Nie ukrywał zadowolenia z tego faktu: – Początek miałem dość ciężki. Potrzebowałem trochę czasu, by wejść w odpowiedni rytm. Po przerwie grało mi się już znacznie lepiej. Jeśli chodzi o bramkę, to widziałem, że ,Franek” ściąga na pierwszy słupek obrońców, więc pomyślałem, że muszę zamknąć akcję. Tak się akurat złożyło, że piłka po idealnym zagraniu Kazia Moskala spadła mi pod nogi i nie pozostało mi nic innego jak skierować ją do siatki.

Wisła zagrała wczoraj słabiej przed przerwą, a lepiej w drugiej części. Wiślacki kapitan tłumaczył to w następujący sposób: – Po przerwie nie mieliśmy już nic do stracenia. Przegrywaliśmy 0:1 i musieliśmy zacząć strzelać bramki. Nawet jeden gol nic nam nie dawał, bo wynik 1:1 oznaczał jedynie dogrywkę i ewentualne rzuty karne. Graliśmy tym razem do samego końca i dzięki temu strzeliliśmy te trzy gole, które przesądziły o naszym zwycięstwie.

Autor artykułu: bk

Historyczny gol

Sunday, November 26th, 2000

W 72 minucie Tomasz Frankowski zdobył trzeciego gola niedzielnego meczu z Legią Warszawa. Po końcowym gwizdku sędziego Ryszarda Wójcika okazało się, że było to ostatnie trafienie zawodnika Białej Gwiazdy w dwudziestym wieku, w oficjalnym spotkaniu pod egidą PZPN!<p>
Pierwszym golem zdobytym przez wiślaka było zaś trafienie Henryka Reymana, uzyskane 12 sierpnia 1923 roku, w przegranym 2:4 wyjazdowym meczu z Wartą Poznań. Była to gra w ramach finałów mistrzostw Polski. Krakowski napastnik trafił w 66 minucie. Wcześniej zaś, w 42 min, gola dla wiślaków – ze strzału samobójczego – zdobył defensor Kosicki. Henryk Reyman i Tomasz Frankowski przeszli więc do historii… <p>
- Nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że w ten sposób zaznaczyłem swoją obecność na naszych boiskach – powiedział Tomasz Frankowski. – Wcześniej udało mi się zdobyć ostatnią bramkę w tym stuleciu dla reprezentacji, teraz dla Wisły. Przy okazji oba mecze zostały wygrane. Jest to więc jakieś osiągnięcie.<p>
- Dziś w bramkę Zbigniewa Robakiewicza dosyć długo się Pan wstrzeliwał… <p>
- Była sytuacja sam na sam, potem dwukrotnie silnie uderzałem lewą nogą. Przy golu strzał był już techniczny. Po prostu udało się. <p>
- Skąd się wzięła taka różnica pomiędzy grą Wisły w pierwszej i drugiej połowie?<p>
- Do przerwy albo Legia grała rewelacyjnie, albo my tak słabo… Mieliśmy grać głównie na 0:0, starać się jak najdłużej być przy piłce. Tylko, że szybko trzeba było zmienić sposób gry. Sytuacja rzeczywiście była dla nas arcytrudna. Ale siłą woli przezwyciężyliśmy słabości. Trafienie Kazia Moskala nas uspokoiło, ale tak na dobre wszystko było już jasne po trzeciej naszej bramce. Wcześniej bowiem, przy stanie 2:1, Legię dzielił od awansu jeden gol.<p>
- Za wami ostatni mecz. Czy teraz nastąpi wyjazd na urlop?<p>
- Na razie na dziewięć dni cała drużyna pojedzie do Krynicy. A potem będziemy mieli wolne. Tylko, że ja nie robiłem żadnych planów urlopowych.

Autor artykułu: BAT

Hamlet po bożemu

Friday, November 24th, 2000

Rozmowa z Krzysztofem Jasińskim, dyrektorem Teatru STU, reżyserem spektaklu.<p>
- Na 35 urodziny Teatr STU proponuje HamletaÉ<p>
- Najpierw może zastrzeżenie. Nie przypuszczałem, że będą jakieś 35. urodziny. Już kilka lat temu, z okazji 30-lecia dawno było po przekazaniu pałeczki następnym pokoleniom młodych artystów, aktorów i reżyserów. Wydawało mi się, że Teatr STU przeszedł do historii. Tymczasem okazało się, że pokolenia aktorów, wychowanych w naszym teatrze nadal tu grają, widzowie przychodzą. A więc uczciwie można to 35-lecie zrobić. Te obawy były więc chyba moim prywatnym problemem.<p>
– Zagracie 50 spektakliÉ<p>
- Będzie to zarazem 50 dedykacji dla przyjaciół Teatru STU. Za każdym razem będziemy więc grali premierę.<p>
- Nie realizował Pan dotychczas spektaklu Szekspira w całościÉ <p>
- Robiłem różne eksperymenty, etiudy, przerabiałem Szekspira na warsztatach teatralnych. Nigdy jednak nie odważyłem się wystawić pełnego tekstu. Teraz moją robotę ofiarowuję wszystkim artystom Teatru STU z podziekowaniem za te 35 lat. <p>
- Kogo zobaczymy w Pańskim Hamlecie?<p>
- Najlepszych. A co najważniejsze, grają wszystkie pokolenia. W grupie założycielskiej byli Jerzy Trela i Janusz Szydłowski. Obsada jest kilkudziesięcioosobowa. Ale nie ma dublur. Każdy kreuje ukształtowaną przez siebie postać. Chodzi po prostu o to, abyśmy mogli spokojnie grać spektakl przez cały przyszły rok.<p>
- Ogłosił Pan ogólnopolski casting na rolę tytułowąÉ<p>
- Było kilku ciekawych aktorów z Poznania, Wrocławia, Warszawy. Wygrali jednak krakowianie Krzysztof Zawadzki ze Słowackiego i Radosław Krzyżowski ze Starego. <p>
- Komu powierzył Pan scenografię i muzykę?<p>
- Moim najbliższym współpracownikom, nadwornemu scenografowi STU Maciejowi Rybickiemu i Januszowi Grzywaczowi, który zanim został sławnym kompozytorem był adeptem w moim studio, grał na fortepianie i myślał o aktorstwie. Kostiumy zaprojektowała Jagna Janicka.<p>
- Mówi Pan, że będzie to Hamlet po bożemuÉ<p>
- Trzeba to właściwie rozumieć. Hamlet po bożemu, ale w STU. Nic Szekspirowi nie dopisuję, prowadzę wszystkie wątki, wszystko jest po kolei. Ale to moja inscenizacja. Wyrzuciłem to, co uznałem za zbyteczne, bo jest tam, o czym każdy wie, parę rzeczy niepotrzebnych. Szekspir sam pewnie by je wykreślił, gdyby zdążył.<p>
- Komu dedykowana będzie premiera?<p>
- Pierwsze przedstawienie, 29 listopada, dedykujemy Panu Ryszardowi Skrzypczakowi, obecnie dyrektorowi Starego Teatru, a niegdyś naszego.<p>
- Będą jeszcze w przyszłości kolejne okrągłe urodziny STU?<p>
- Tego nie wiem. Na razie modlę się za tego Hamleta.<p>
- To my razem z Panem. Dziękuję za rozmowę.

Autor artykułu: Maria ZIEMIANIN

Prawda i mity o narkotykach

Thursday, November 23rd, 2000

Co to jest biała dama, oranż, afgan? Co robić, gdy spotka się dilera? Po jakim czasie można się uzależnić? Czy można uzależnić się od ,trawki”? Czy narkotyki odchudzają? Jak odmówić? Takie pytania nurtują uczniów klas licealnych. W XIV LO im. Mikołaja Kopernika. Policja prowadziła tam rozmowy z uczniami o mitach i prawdach, dotyczących narkotyków.

- Poprosiliśmy młodzież, aby napisała na kartkach pytania, jakie im się nasuwają w sprawie narkotyków. Wrzucali je do pudełka, a policjant podczas specjalnych lekcji stara się im wszystko wyjaśnić – mówi dyrektorka Liceum, Janina Dzióbowa

Młodzież często nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwości brania narkotyków i ich ogromnego wpływu na organizm człowieka. Powszechny jest mit, że ,trawka” to tylko trochę mocniejszy papieros i nie powoduje żadnych negatywnych efektów. Nic bardziej mylnego. Marihuana uzależnia, a często jest wstępem do brania mocniejszych narkotyków. Może to prowadzić do niedowracalnych zmian w organizmie. Wielu z młodych ludzi nie jest tego świadomych.

- Niektóre pytania są szokujące. Na przykład: czy branie narkotyków pomaga w odchudzaniu – mówi policjant prowadzący zajęcia. – Inne zaskakują niewiedzą, a nawet naiwnością. Są też pytania niezwykle dojrzałe i odpowiedzialne: jak pomóc osobie uzależnionej, jak odmówić dilerowi.

Wiele wątpliwości dotyczy ilości i rodzaju narkotyków, powodujących uzależnienia. Co uzależnia szybciej, co jest mniej szkodliwe dla zdrowia – alkohol czy marihuana?

Uczniowie pytali także o konsekwencje prawne. Co im grozi jeżeli policja znajdzie przy nich narkotyki. Jakie są kary za posiadanie.

- Po nowelizacji ustawy osoba, która została złapana na posiadaniu narkotyków zostaje zatrzymana. Każdy, kto zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu, dostaje wpis do akt. Często może mieć później problemy przy staraniu się o pracę, ponieważ dla potencjalnego pracodawcy był skazany za posiadanie narkotyków – wyjaśnia policjant. – I nie ma najmniejszego znaczenia czy miał dawkę dla siebie, czy rozprowadzał towar.

Nikt nie wątpi, że takie spotkania są niezwykle potrzebne. Jednak policjanci prowadzący lekcje narzekają na brak materiałów.

- Nie mamy filmów, a zwykły wykład często nie trafia do młodych ludzi – mówi policjant, prowadzący takie zajęcia. – Wśród młodzieży krąży wiele opinii o tym, że narkotyki dają korzyści: można się szybciej uczyć, ma się świetne samopoczucie. Niewiele wiedzą o ich destrukcyjnym wpływie na organizm.

Na szczęście wiele szkół w Krakowie chętnie zgadza się na takie zajęcia. Jest szansa, że dzięki psychologom, pedagogom i policjantom pokazującym uczniom prawdę o narkotykach, przynajmniej część z tych młodych ludzi będzie umiała powiedzieć ,nie”.

- Takie lekcje są potrzebne – mówi jeden z uczniów. – W naszej szkole narkotyków nie ma, ale na osiedlu można je dostać bez najmniejszych problemów. Ogólnie wiadomo, gdzie i od kogo można je kupićÉ

Na zdj.: Uczniowie klasy III b podczas lekcji o narkotykach.

Autor artykułu: mt

Zlot zbawców polskiej wsi

Thursday, November 23rd, 2000

Kilkadziesiąt osób z całego świata zawiązało Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi. Jednym z celów jest, jak mówi Jadwiga Łopata, pozyskanie funduszów na funkcjonowanie koalicji i jej sekretariatu. Organizacja promować ma m.in. zdrową żywność, łącznie z talerzami, które po posiłku można zjeść.

Pomysł powołania koalicji powstał w lipcu w Stryszowie koło Wadowic podczas obrad konferencji ,Nowe spojrzenie na wartości polskiej wsi” zorganizowanej przez instytucję ,Ashoka – Inwestorzy dla dobra społecznego” i stryszowskie Europejskie Centrum Rolnictwa Ekologicznego i Turystyki – Polska.

Koalicja właśnie została zawiązana i ukonstytuowała swoje władze, a wczoraj pod patronatem marszałka Małopolski, ukazała skarby polskiej wsi. Od serów, soków i ciast przez raporty roczne społecznych organizacji – wydawane na papierze, który wart jest majątek.

Do koalicji weszły różnego rodzaju organizacje, także zagraniczne. M.in. z Wielkiej Brytanii, Grecji, Turcji, Japonii, Indonezji, Republiki Południowej Afryki, Indii, USA, Ekwadoru, Argentyny, Chile, Kanady. Przedstawiciele większości z nich przyjechali wczoraj do Krakowa chcąc bronić polskiej wsi.

- Tylko w ostatnim czasie brytyjski rząd wydał 99 mln funtów na niszczenie żywności. To droga do piekła – mówił sir Julian Rose, doradca do spraw rolniczych księcia Karola i brytyjskiego rządu, który oświadczył, że zapaści brytyjskiego rolnictwa winne są supermarkety.

Sir Rose przedstawił ośmiopunktowy plan ratowania polskiego rolnictwa, gdzie znalazły się m.in. takie rady: ,współpracujcie ze sobą”, ,stawiajcie na jakość”, ,działajcie w małej skali”.

W związku z tym koalicja zamierza współpracować z Biurem Integracji Europejskiej. – Musimy iść w stronę ekologizacji – deklarowała Jadwiga Łopata, która została jedną z szefowych Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.

Autor artykułu: mk

Spór biegłych o zabójcę matki i dwóch braci

Thursday, November 23rd, 2000

Przy drzwiach zamkniętych Sąd Okręgowy w Nowym Sączu wysłuchał wczoraj opinii biegłych psychiatrów i psychologa na temat 18-letniego Piotra P. oskarżonego o zamordowanie w sierpniu ub. r. matki i dwóch przyrodnich braci. Opinie były do tego stopnia rozbieżne, że sąd nakazał dalsze badania.

Biegli zeznawali z godzinę. Z wniosków stawianych później przez obrońcę oskarżonego i polemiki prokuratora można się było domyśleć, że zaszła trudność w interpretacji opinii biegłych.

Adwokat (z urzędu) sugerował kolizję między opinią psychologa i opinią psychiatrów, z czym nie zgadzał się prokurator.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, psycholog dopatrzył się u Piotra P. nieprawidłowej osobowoście i zaburzenia sfery emocjonalnej, co miało być skutkiem rygorystycznego wychowywania przez matkę.

Jednak zdaniem psychiatrów – też informacja nieoficjalna – defekty osobowościowe oskarżonego nie miały istotnego wpływu na jego zachowanie w krytycznym momencie.

Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku prokuratora, aby ten sam zespół biegłych poddał chłopca dodatkowym badaniom ambulatoryjnym.

Wczoraj, tak jak i na poprzednich rozprawach, 18-letni dziś Piotr P. siedział blady jak ściana, z głową spuszczoną w dół. Ani raz nie popatrzył na salę. Nie drgnął nawet wtedy, gdy filmowały go dwie ekipy telewizyjne.

Sąd zarządził przerwę w procesie do 21 grudnia.

Autor artykułu: HSZ

Świtoń odjechał ze Żwirowiska

Monday, November 20th, 2000

Kazimierz Świtoń, który w 1998 r. po raz pierwszy pojawił się na oświęcimskim Żwirowisku, w sobotę przyjechał tu prawdopodobnie po raz ostatni. Zabrał ze sobą ostatnie rzeczy iÉ przyczepę kempingową.

Świtoń spędził na Żwirowisku – w pobliżu miejsca gdzie zostali rozstrzelani polscy więźniowie KL Auschwitz – kilka dobrych miesięcy. Tłumaczył, że broni krzyża papieskiego, którego usunięcia domagały się niektóre środowiska żydowskie. Równocześnie zainicjował akcję stawiania ,lasu krzyży”.

Pod koniec maja ub. roku został aresztowany, po tym, jak zagroził wysadzeniem się w powietrze. Na początku stycznia 2000 r. został skazany przez oświęcimski Sąd Rejonowy na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata za nawoływanie do waśni narodowościowych i znieważanie Sejmu w ulotkach kolportowanych na Żwirowisku pod koniec 1998 r.

Teraz Świtoń uznał, że nie ma już żadnego zagrożenia dla krzyża papieskiego, stąd jego decyzja o spakowaniu ostatnich rzeczy z terenu Żwirowiska. Pytany przez nas wczoraj czy planuje jeszcze kiedyś powrót na Żwirowisko odpowiedział: ,Niech mi pan nie zadaje takich pytań!”

Na zdj.: Na terenie Żwirowiska pozostała jeszcze buda (wskazana strzałką), która jednak nie należy do Świtonia. – Niech sobie tam jeszcze postoi – powiedział nam K. Świtoń

Autor artykułu: RL