Wczoraj w Krakowie gościło dwóch żużlowców, którzy w ubiegłym sezonie reprezentowali barwy Wandy – Arkadiusz Zaremba i Remigiusz Wronkowski. Upomnieli się o zaległą wypłatę pieniędzy.
Żużlowcy wykorzystali fakt, że odbywał się zarząd klubu i spotkali się z prezesem Józefem Ciesielskim, dyrektorem Wiesławem Suśniakiem i kierownikiem sekcji Stanisławem Rudzkim. Chcieli uzyskać gwarancje otrzymania zaległych pieniędzy. Wanda ma dług wobec zawodników za zdobywane przez nich punkty.
- Nie byliśmy przygotowani na te rozmowy – mówi Stanisław Rudzki, gdyż wizyta była niezapowiedziana. Jesteśmy winni żużlowcom po około 10 tys zł. Wysłuchaliśmy ich problemów, mają trudną sytuację finansową. Rozpatrzymy więc, jakie są możliwości znalezienia środków finansowych. Jeśli klub opóźnia wypłaty, a tak jest w tym przypadku, to we wszystkich umowach jest zawarte, że trzeba płacić z odsetkami. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi sponsorami w sprawie finansowania nas w przyszłym sezonie. Na razie kasa jest pusta, ale są różne sposoby spłat. Np. zawodnicy mogą startować u nas w przyszłym sezonie. Ci zawodnicy dostali już coś od nas w tym roku, ale nadal są zaległości z ubiegłego roku, tak jak np. w stosunku do Korbela, Rachwalika.
Przez ten ostatni rok skupiliśmy się na przetrwaniu, nie chcieliśmy likwidować żużla w Krakowie. Zrezygnowaliśmy z organizacji ćwierćfinału MP na korzyść Iskry Ostrów, wobec której mieliśmy dług i brakło nam pieniędzy. Pół roku nowy zarząd ciągnie ten sport. Jesteśmy amatorskim klubem. Kto z zawodników pracuje i startuje, dobrze się ma, trudno bowiem być zawodowcem, gdy jeździ się 10 meczów w sezonie – a tak jest w II lidze – i utrzymać się z tego.
Autor artykułu: JŻ