Wędkarz, który odmówił oddania bandytom 5 złotych, został zakatowany na śmierć przez pięciu mieszkańców Dębicy. Tragedia rozegrała się w tym mieście nad Wisłoką.
Do kilku wędkarzy podeszło pięciu młodych ludzi. Napastnicy byli pijani. Zażądali pieniędzy. Ponieważ wędkarze odmówili, bandyci zaczęli ich bić. Jeden z napadniętych został pobity tak dotkliwie, że zmarł w miejscu, gdzie pięciu bandytów napadło na wędkujących. Zabrali mu pięć złotych. Brakowało im na wódkęÉ Dwaj inni wędkarze zostali dotkliwie pobici. Po bójce pijana banda uciekła z miejsca napadu.
- Spokojnie łowiliśmy ryby. Wtedy podeszło tych pięciu drani. Znałem ich z widzenia. Zażądali pieniędzy. Kiedy im odmówiliśmy, zaczęli nas okładać czym popadnie, byli rozwścieczeni, zachowywali się jak bestie – mówi jeden z pobitych mężczyzn. – Nam udało się jakoś z tego ujść, nasz kolega pozostał tam, nad Wisłoką. Potem dowiedzieliśmy się, że zmarł, bo tak mocno go pobili.
Ofiarą śmiertelnego pobicia jest 41-letni mieszkaniec osiedla Słonecznego w Dębicy. Pozostawił żonę i czwórkę dzieci.
- Najmłodsze ma niecałe trzy latka. Biedne dziecko, pewnie nie zapamięta ojca – mówią zbulwersowani bestialskim mordem mieszkańcy Dębicy.
Miejscowej policji szybko udało się ustalić personalia morderców.
- Tuż po zabójstwie zatrzymaliśmy czterech podejrzanych. Piąty został zatrzymany w nocy z poniedziałku na wtorek. Wszyscy byli pijani – powiedział Ryszard Nykiel, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
Jeden z zatrzymanych miał 2,7 promila alkoholu we krwi. Bandyci mieszkali na osiedlu Słonecznym w Dębicy. Byli wielokrotnie notowani przez policję. Znali wędkarza, którego zakatowali. Był ich sąsiadem.
Najmłodszy z podejrzanych nie ukończył jeszcze 18 lat, najstarszy ma 24 lata.
- Podejrzani zostali tymczasowo aresztowani. Trwają czynności dochodzeniowo-śledcze – mówi prokurator Barbara Białek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Najpierw musimy ustalić, jaką rolę odegrał w morderstwie każdy z zatrzymanych. Najprawdopodobniej postawimy im zarzut morderstwa. Grozi im kara nie mniejsza niż 12 lat więzienia.
Mieszkańcy Dębicy niechętnie rozmawiają o tej potwornej tragedii. To przecież niewielkie miasto, liczące zaledwie 50 tysięcy mieszkańcówÉ Na osiedlu Słonecznym, skąd pochodzą bandyci i ich ofiara, wszyscy się doskonale znają.
- Znam ich rodziców. To tacy porządni ludzie – mówi starsza kobieta, mieszkanka osiedla Słonecznego. – Tutaj wszyscy się ich bali. Słyszało się na osiedlu o drobnych kradzieżach, wymuszeniachÉ
Dębica nie należy do najbezpieczniejszych miast w Polsce.
- Mamy tu spore bezrobocie. Młodzi są bez pracy, całymi dniami przesiadują pod blokami i kombinują, skąd by tu wziąć jakieś pieniądze – dodaje uczeń miejscowego liceum. – Często widywałem tych ludzi, jak pili tanie wino, słyszałem, że niektórzy na osiedlu musieli płacić im haracz na alkoholÉ
Autor artykułu: Mirosław KOWALSKI