Dramatycznie zakończyła się wczoraj dla kierowcy kamaza przewożącego substancje chemiczne, próba ominięcia fiata 126 p na ulicy Wadowickiej w Jankowicach w gminie Babice. Ciężarówka wylądowała w rowie, a na zewnątrz wydostało się około pięćset litrów kwasu siarkowego. <p>
Akcja chrzanowskiej Państwowej Straży Pożarnej, krakowskiego Plutonu Ratownictwa Chemicznego i Drogowego oraz Policji trwała od przedpołudnia do późnych godzin popołudniowych.<p>
Do wypadku doszło około godziny 11, w chwili, gdy fiat 126p usiłował skręcić w lewo. Kierowca ciężarówki, wiozącej sodę kaustyczną, sorbitol i kwas siarkowy, chciał ominąć malucha, jednak nie zachował należytej ostrożności i – wjechał do rowu. Kierowca kamaza nie odniósł poważnych obrażeń. Na miejscu zdarzenia szybko zebrała się grupa mieszkańców wsi.<p>
- W radiu usłyszałem, że będą nas ewakuować. Przyszedłem zobaczyć, co tu się dzieje – mówił jeden z mieszkańców wsi.<p>
- Nie ma mowy o ewakuacji, choć sytuacja początkowo była niebezpieczna. Kwas siarkowy jest cieczą silnie żrącą, samo wdychanie jego oparów grozi poparzeniem dróg oddechowych. Dlatego zwróciliśmy się z wezwaniem do mieszkańców pobliskich kilku domów o zamknięcie okien i drzwi oraz niewychodzenie na podwórko do czasu wyeliminowania zagrożenia – powiedział nam kpt. Marek Bębenek, szef Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej chrzanowskiej Straży Pożarnej. <p>
Strażacy odpompowali niebezpieczną ciecz, jednak kwas zdołał już w pewnej ilości dostać się do pobliskiej rzeczki zasilającej Wisłę. <p>
- W dwóch miejscach na rzeczce – 200 metrów przed miejscem wypadku i 100 metrów za nim ustawiliśmy zapory filtrujące skażoną wodę. W miejsce zanieczyszczenia kwasem neutralizujemy wodę wapniem. Badania skażenia wód i gleby mają przeprowadzić przedstawiciele Małopolskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska – poinformował nas Marek Bębenek. <p>
Akcja zakończyła się dopiero późnym popołudniem. Do tego czasu obowiązywał wprowadzony przez Policję objazd w rejonie miejsca wypadku.<p>
- Ci kierowcy ciężarówek i tirów jeżdżą tędy jak wariaci – 80-90 kilometrów na godzinę. Nic dziwnego, że tak się to potem kończy – gardłował mieszkaniec Jankowic, przyglądając się akcji straży pożarnej.<p>
Fot. Agnieszka FILIPOWICZ
Autor artykułu: AF