Archive for June, 2000

Dęte w Nowym Sączu

Monday, June 19th, 2000

Przez trzy dni Nowy Sącz rozbrzmiewał muzyką orkiestr dętych. Podczas XXIII Wojewódzkiego Przeglądu Amatorskich Orkiestra Dętych ,Echo Trombity” w turniejowe szranki stanęło prawie pięćdziesiąt zespołów z wszystkich powiatów. Zaprezentowały się one w repertuarze koncertowym oraz marszowym.

Popisy muzyków w bardzo różnym wieku (najstarsi mieli już po prawie osiemdziesiąt lat, a najmłodsi jeszcze nie skończyli lat sześciu i nie chodzą nawet do zerówki) oceniało jury, w którym pracowali bardzo znani i wysoko cenieni inspektorzy orkiestr wojskowych i wykładowcy uczelni muzycznych. Nagrody rozdzielano zaś w kilku kategoriach poczynając od orkiestr strażackich, przez działające przy domach kultury i parafiach aż po zespoły dziewczęce i młodzieżowe.

Na zdj. W popisie marszowym bardzo podobała się Orkiestra Staromiejska z Krakowa

Fot. Stanisław ŚMIERCIAK

Autor artykułu: sś

W Barbakanie – toasty i szczęk mieczy

Monday, June 19th, 2000

- Kto miodu wypije, niedźwiedziem się czuje, do rana białego z nami wyśpiewuje – tego typu toasty słychać było w sobotę w krakowskim Barbakanie, gdzie odbyło się Święto Dzielnicy I, czyli Śródmieścia. Największym powodzeniem u widzów cieszyły się jednak rycerskie pojedynki.

Hulanie w popularnym Rondlu rozpoczęło się o godz. 13. W miarę upływu czasu, w wyremontowanej niedawno zabytkowej budowli gromadziło się coraz więcej widzów. A było na co popatrzeć.

Na zaimprowizowanej scenie, w klimat wieków średnich i renesansu przeniosło widzów stylowymi melodiami bractwo Taberna Libra, zespoły muzyki dawnej Beatis Cracoviensis i Canticum Novum, adepci Szkoły Muzycznej Podstawowej I i II stopnia w Nowej Hucie. Nad całością czuwali, serwując śpiewy i igry aktorzy Teatru Groteska.

Największym zainteresowaniem cieszyły się jednak niezwykle widowiskowe pojedynki współczesnych wojów z Zakonu Mieczowego i Chorągwi Krakowskiej Zamku Bolkowskiego. Rycerze, okuci w misterne zbroje, walczyli na miecze, topory i maczugi.

Na zdj.: Walka w ważących nierzadko 30 kg zbrojach wymaga nie lada umiejętności

Fot. Anna OSETEK

Autor artykułu: ART

Truskawka rekordzistka

Friday, June 16th, 2000

Krzewy truskawek odmiany Elsanta Skierniewicka wyrosłe z sadzonek dostarczonych przez Instytut Sadownictwa w Brzeznej koło Nowego Sącza rodzą wyjątkowo dorodne owoce. Niedawno pokazywali. my truskawkę z plantacji w Świniarsku ważąca 12,5 dkg.
Wczoraj wyrósł jeszcze większy owoc. Aż 15 dkg ważyła truskawka z plantacji Stanisława i Barbary Maciuszków z miejscowości Rogi, także położonej w okolicach Podegrodzia (powiat Nowy Sącz)

Fot. Stanisław ŚMIERCIAK

Autor artykułu: sś

Inwazja handlu na kółkach

Friday, June 16th, 2000

21 właścicieli sklepów z wsi Ciche, Czerwienne Górne, Czerwienne i Stare Bystre zawiązało nieformalne stowarzyszenie, która domaga się od władz gminy Czarny Dunajec walki z ,nieuczciwą konkurencją “ze strony obwoźnego handlu. Radni rozważali na sesji nawet ograniczenie obwoźnego handlu do wyznaczonych placów we wsi.

- Przedtem taki samochód z obwoźnym handlem tylko przejeżdżał przez wieś od czasu do czasu – skarży się Józef Skubisz, jeden z protestujących. – Teraz stają obok sklepów i handlują, zabierając nam klientów. Obroty u mnie spadły o 40 procent.

- Od początku roku regularnie 3-4 samochody jadą przez wieś – mówi Stanisław Styrczula z Ratułowa – Kiedyś w sobotę naliczyłem 12 samochodów z obwoźnym handlem.

Na ostatniej sesji rady gminy Czarny Dunajec delegacja kupców przyjechała domagać się walki z nieuczciwą ich zdaniem konkurencją obwoźnego handlu. Kupcy złożyli w wójta zawiadomienie o przestępstwie gospodarczym.

Uważają, że samochody z obwoźnym handlem łamią przepisy sanitarne sprzedając wiele artykułów spożywczych, w tym łatwo psujące się jak: pieczywo, nabiał, wędliny razem z artykułami gospodarczymi.

Biorą do sprzedaży towary tuż przed terminem ważności, wycofywane z hurtowni, ukrywają część swoich obrotów przed urzędem skarbowym, bowiem nie mają kas fiskalnych, nie ponoszą części kosztów, np. związanych z wynajmem lokalu.

Właściciele sklepów w związku z tym domagają się nawet odbierania koncesji na prowadzenie takiego handlu.

- Sytuacja na wsiach jest krytyczna. Przyjeżdżają do nas handlowcy z obcego terenu, z Olsztyna, Myślenic, Kielc – skarżyli się kupcy na sesji – Staje taki koło sklepu i jeszcze trąbi. Kiedyś nie wytrzymamy i zacznie się wojna!

Wicewójt Czarnego Dunajca zaproponował radnym jako rozwiązanie problemu wprowadzenie we wszystkich wioskach wyznaczonych miejsc, gdzie taki handel mógłby się odbywać. Uznał jednak, że z egzekucją takich przepisów mogą być poważne problemy. Już teraz Sanepid ma problemy z kontrolą takich firm handlowych, bowiem powiadomione przez ludzi o kontroli samochody uciekają przed inspektorami Sanepidu. Inni mówili, że na wsiach nie zabraknie mieszkańców, którzy chętnie wpuszczą samochody na swoje posesje i nikt nie będzie miał prawa ich usunąć.

- Nie wpuszczać ludzi spoza gminy – proponował radny Józef Babicz.
- Ja z Chochołowa wypraszam, bo sklep wystarczy. Na moje nie wlezie – mówił radny Andrzej Masny.

Handlu obwoźnego bronił natomiast radny z Działu:
- Jakbym głosował za wyrzuceniem takiego handlu, to by mnie babki ze wsi wygnały – mówił. – Pół dnia czekają na taki samochód. Pod samym domem może sobie kupić 10 kilo mąki i nie musi nosić pół kilometra.

Na monity, że kontrolą powinna zając się policja, komendant posterunku w Czarnym Dunajcu ostrzegł sklepikarzy, żeby nie dzwonili ciągle o przyjeździe samochodu, który przed chwilą został policyjnie sprawdzony. W takich sytuacjach policja może skierować na kolegium wniosek o ukaranie za nieuzasadnione wezwanie.

Sprawa nie została rozstrzygnięta na sesji. Zarząd w trybie pilnym ma przygotować na następne zebranie rady propozycje rozwiązań. Jak podkreślił wicewójt Bobek, wielu obywateli gminy ma również zarejestrowaną działalność handlową obwoźną, prowadzoną na terenie całego kraju.

Autor artykułu: KS

Po ulewie

Thursday, June 15th, 2000

Na kortach Wawelu trwają tenisowe mistrzostwa Małopolski, turniej mężczyzn Okocim Cup.

Wczoraj uczestnicy zawodów trochę się denerwowali, gdyż ze względu na kaprysy aury mecze rozpoczęły się z dużym opóźnieniem. Poranna ulewa zrobiła swoje i trzeba było czekać kilka godzin, aby korty nadawały się do gry. Na szczęście wypogodziło się na tyle, że grając praktycznie do zmroku udało się odrobić sporo zaległości.

Wyniki gry pojedynczej (stawką awans do 3 rundy): Maciej Diłaj (Polska) – Aleksander Mierzwiński (Polska) 6:0, 6:4, Orest Tereszczuk (Ukraina) – Jędrzej Żarski (Polska) 7:5, 6:2, Daniel Schalen (Szwecja) – Christian Gruenes (Niemcy) 6:4, 1:6, 6:4, Adam Skrzypczak (Polska) – Tomas Jecminek (Czechy) 6:2, 6:4.

Rezultaty gry deblowej (o awans do ćwierćfinału): Fabio Maggi (Włochy),Emilio Viuda (Hiszpania) – Łukasz Perłowski, Filip Urban (Polska) 6:2, 6:3, Daniel Lencina, David Ferrer (Hiszpania) – Aleksander Charpantidis, Marcin Gołaś (Polska) 4:6, 6:2, 6:1, Piotr Szczepanik (Polska),Orest Tereszczuk (Ukraina) – Bernard Kaczorowski, Michał Jordan (Polska) 6:3, 6:4, Łukasz Kubot, Radosław Nijaki (Polska) – Mariusz Fyrstenberg, Sebastian Rutka (Polska) 6:3, 6:2.

Autor artykułu: wb

Polacy wygrywają

Tuesday, June 13th, 2000

Na kortach Wawelu rozgrywane są międzynarodowe mistrzostwa Małopolski w tenisie ziemnym. Przypomnijmy, że pierwszy tego typu turniej odbył się w 1998 roku.

Krakowski turniej ma w tym roku pulę nagród 10 tysięcy dolarów. Jest jednym z trzech organizowanych po sobie Futures ATP. Kolejne odbędą się w Katowicach i Zabrzu. Pod Wawel nie przyjechali m.in. Bartłomiej Dąbrowski, Krystian Pfeiffer, Marcin Matkowski, Krzysztof Kwinta, a więc gracze, którzy brali udział w poprzednich turniejach w Krakowie. Ich nieobecność spowodowana jest kolizją terminów. W tym samym czasie odbywa się bowiem challenge ATP w Szczecinie.

Mimo tych absencji emocji w Krakowie nie brakuje. Wczoraj z bardzo dobrej strony pokazali się Polacy. Szczególnie trudnego rywala miał Jędrzej Żarski, który zmierzył się z rozstawionym z nr. 4 Niemcem Andreasem Tattermuschem. Polak wygrał jednak bez większych problemów. Jeszcze w pierwszym secie toczyła się w miarę wyrównana walka. Polak wygrał do 4. W drugiej partii Żarski rozkręcił się na dobre i oddał rywalowi zaledwie jednego gema. Pozostali Polacy mieli już łatwiejszych rywali. Aleksander Mierzwiński grał ze Szwajcarem Fabianem Roetschim i wygrał pierwszego seta do czterech, a drugiego do zera. Ostatni z grających wczoraj Polaków zmierzył się ze Szwedem Johanem Kareldem i pewnie ograł Sakandynawa 6:1 6:2. Nie powiodło się jedynie Marcinowi Gołąbowi, który musiał uznać wyższość Szweda Daniela Schalena. Polak przegrał 3:6, 0:6.

W pozostałych wczorajszych grach singlowych padły następujące rozstrzygnięcia: Andriej Dernowskij (Ukraina) – David Ferrer (Hiszpania) 4:6, 4:6, Orest Tereshchuk (Ukraina) – Christopher Kas (Niemcy) 6:2, 4:4 (Niemiec skreczował), Christian Grunes (Niemcy) – Lars Uebel (Niemcy) 6:2, 6:3, Daniel Fiala (Czechy) – Tomas Jecminek (Czechy) 6:8, 1:6.

Wczoraj odbyły się również dwa mecze deblowe. Czeski debel w sładzie: Daniel Fiala, Tomas Jecminek stoczył zacięty pojedynek z parą polsko-belgijską Dick Norman, Adam Skrzypczak. Pierwszego seta wygrali Norman – Skrzypczak 6:1, w drugim lepsi okazali się Czesi 6:3, podobnie jak w trzecim 7:5. W drugiej parze zmierzyli się się Szwedzi Johan Kareld i Daniel Schalen z Niemcami Timo Fleischfresse i Lars Uebel. Wygrali Szwedzi 6:4, 4:6, 6:4. Dzisiaj kolejne spotkania.

Autor artykułu: BK

Mikulski się nadaje

Tuesday, June 13th, 2000

Niesłusznie narzekaliśmy po finałowym meczu Amica – Wisła na arbitra Mikulskiego. Wprawdzie co najmniej jeden zarzut kierowany pod jego adresem był oczywisty – tuż przed nosem sędziego golkiper gospodarzy Michniewicz złapał w pół atakującego bramkę Amiki Kałużnego i powalił go na ziemię – ale Mikulski nie będąc drobiazgowym tylko potwierdził przynależność do elitarnego grona panów, którzy gwiżdżą sobie na wszystko, na sens futbolowej rywalizacji przede wszystkim. Niemniej Mikulski, to dopiero uczniak, który sędziuje mecze, gdzie stawką jest 150 tys. dolarów, a nie miliony w tej samej walucie. Jak ma to miejsce w przypadku arbitrów delegowanych na finały ME.

A na Mistrzostwach Europy już po pierwszych dwóch dniach rywalizacji sędziowie zdołali wykręcić takie trzy numery, że grzechem byłoby zatrudniać ich do prowadzenia jeszczej jednej choćby gry na stadionach Belgii i Holandii. Nawet jeżeli kibice i piłkarze obu tych krajów mają powody, być panom Merkowi i Collinie wdzięczni. W inauguracyjnym meczu Belgia – Szwecja Niemiec Merk podarował gospodarzom gola, przysłaniając oczy na zagranie ręką Mpenzy, który w ten sposób opanował piłkę przed oddaniem celnego strzału. Oczywiście zawsze w takiej sytuacji zaczynają się tłumaczenia, że przecież sędzia ma jedne oczy i czasami może mu jakaś sytuacja umknąć. Ale gdy na takiej imprezie jak finały ME sędzia główny ma możliwość kontaktowania się dzięki sygnałom elektronicznym z arbitrami bocznymi, to chociaż te wpadki w polu karnym można ograniczyć do minimum. Bo co dwie pary oczu, to nie jedna.

A na pewno te dwie pary oczu mogły wychwycić czy był faul Turka Oguna na Inzaghim czy nie. To, że Włoch umie szybko biegać i się świetnie przewraca, wiadomo nie od dziś, ale sędzia Dallas widać wyznaje zasadę działań w ,dobrej wierze” i nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś mógłby próbować go oszukać. Jeżeli sędzia główny widział niewiele, albo po prostu widział źle, to czy boczny arbiter widział to samo co ludzie oglądający mecz w telewizji? W dobrze rozumiejącej się trójce sędziowskiej powinno być łatwiej podejmować dobre decyzje.

Widząc dobrą grę Czechów w meczu z Holendrami współczułem im, że musieli trafić na kogoś takiego jak sędzia Collina. Ten załatwił ich w perfidny sposób, gwiżdżąc karnego na kilkadziesiąt sekund przed upływem regulaminowego czasu gry. Karnego, którego nawet gdy pot lał mu się obficie po czole w żaden sposób wypatrzyć się nie dało. Jeden de Boer się przewrócił (Ronald), drugi strzelił bramkę z 11 m (Frank), a wszystko to przypomina wielki futbolowy szwindel.

Ewentualne pomyłki może aż tak bardzo by kibiców nie dziwiły, gdyby nie jeden wspólny ich element: zostały one zawsze popełnione na niekorzyść tych, którzy według ,naukowych” teorii futbolowych wygrywać nie powinni. Bo to wprawdzie byłoby zgodne z duchem sportu, za to niekoniecznie z rachunkiem ekonomicznym.

Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ

Hutnik gra w Radomsku

Saturday, June 10th, 2000

Znana jest trudna sytuacja w jakiej znajduje się Hutnik. Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek krakowianie są niestety w strefie spadkowej. I nawet same zwycięstwa do końca rozgrywek nie dają gwarancji utrzymania.

Po środowych rozstrzygnięciach poprawiła się nieco sytuacja Hutnika – nadal traci wprawdzie punkt do Hetmana Zamość, ale ,przeskoczył” już Siarkę.

- Bardzo istotna będzie najbliższa kolejka – twierdzi trener Hutnika Jerzy Kowalik. – Po ostatnim meczu z Rakowem pozostał niesmak – jak najszybciej chcemy zapomnieć o drugiej połowie tego spotkania. Nie graliśmy źle, ale popełnialiśmy fatalne błędy. Chcemy tę plamę zmazać w Radomsku. Gospodarze zagrają na luzie, bo nic im nie grozi, my zaś musimy mocno walczyć. Gdybyśmy zwyciężyli, to byłaby pełnia szczęścia. Uważam, że jeszcze nic straconego. Jeszcze zagrożona jest Lechia, z którą rozegramy ostatni mecz. Obyśmy tylko w tyłach ustrzegli się błędów. Wzmocniona zostanie defensywa bo dochodzą po odbyciu kary za kartki: Wasilewski, Grzebinoga oraz Prokop. Białek nadal nie będzie zdolny do gry. Kłopoty z mięśniem czworogłowym ma Lacabidze. Wprawdzie Tomek Kwedyczenko popełnił błąd przy stracie bramki na 4:2, ale stawiam na niego, to był wypadek przy pracy. Trzeba sobie zawsze mówić o błędach i wyciągać wnioski, mam nadzieję, że tak będzie w Radomsku. Może wreszcie odniesiemy pierwsze zwycięstwo na wyjeździe. Często chwalą nas za grę, ale punktów od tego nie przybywa. Może teraz będzie odwrotnie.

Autor artykułu: Żuk

Z pałkami po rowery

Saturday, June 10th, 2000

Dwóch młodych rowerzystów przejeżdżających ulicą Dygasińskiegeo w Krakowie zostało zaatakowanych przez grupę młodych mężczyzn. Napastnicy byli uzbrojeni w drewniane pałki. Pobili ofiary i zabrali im rowery.

Jeden z napadniętych pobiegł jednak za bandziorami i zdołał odzyskać swój rower. Drugi z poszkodowanych przechodząc wczoraj ulicą Dygasińskiego rozpoznał jednego z napastników. Poinformował policję i chwilę potem zatrzymano nieletniego krakowianina. Udało się także odzyskać skradziony rower. Niebawem w ręce policji wpadli również kolejni uczestnicy napadu na rowerzystów, pięciu młodych ludzi.

Jak ustalono, wśród kilkunastu napastników pięciu było pełnoletnich. Pełnoletnim grozi kara od 3 do 25 lat pozbawienia wolności. Pozostali odpowiedzą przed sądem dla nieletnich.

Autor artykułu: mik

Specjaliści od nieruchomości obradująw Krakowie

Saturday, June 10th, 2000

- Polak jest przywiązany do swojego mieszkania, bo wciąż brakuje mieszkań na wynajem, co z kolei utrudnia chociażby przemieszczanie się za pracą. Nie jest to korzystne w perspektywie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i swobody osiedlania się – powiedziała Ewa Bończak-Kucharczyk, wiceprezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast podczas trwającego w Krakowie VI Kongresu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Ponad 58,5 tys. transakcji nieruchomościowych zawarto w ub. r. w Małopolsce. Liczba ta plasuje woj. małopolskie na trzecim miejscu w kraju (po mazowieckim i śląskim), ale nie jest ona pełna. Prof. Leszek Kałkowski z krakowskiej AE twierdzi, że praktycznie nie mamy systemu oficjalnej sprawozdawczości statystycznej z obrotów na rynku nieruchomości.

W minionej dekadzie nie udało się stworzyć ewidencji zawieranych transakcji i cen, nie podaje się oficjalnie ilości i wartości obrotów na tym rynku, niepewna jest też ewidencja firm i stan zatrudnienia.

Pewne zaś jest, że zawody: pośrednika w obrocie nieruchomościami, zarządcy oraz rzeczoznawcy majątkowego są ustawowo licencjonowane.

Ponad 60 proc. członków Małopolskiego Stowarzyszenia Pośredników w obrocie Nieruchomościami posiada licencję zawodową. Niebawem zaś, co z naciskiem podkreśla Janusz Lisiecki, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, wydana zostanie tysięczna licencja pośrednika w obrocie nieruchomościami.

Regulująca te zawodowe uprawnienia ustawa o gospodarce nieruchomościami jest jedną z wielu przepisów, które w ostatnich latach miały stworzyć lepsze warunki dla rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Niestety, dobre rozwiązania prawne nie znajdują odzwierciedlenia w praktyce.

Widać to choćby w nakładach na mieszkaniówkę i efektach. W 1996 r. przeznaczono na ten cel 8 mld zł, w ub. r. już 14 mld zł, ale większe pieniądze nie spowodowały znaczącego przyrostu mieszkań. W 1997 r. oddano ich do użytku 73,7 tys., rok później ledwie 80,6 tys., a w 1999 r. raptem 77,4 tys.

Autor artykułu: ECe